Pamiętnik IV Rzepy

2.07 Skaldowie śpiewali: „Oj, dana, dana, nie ma szatana, a świat realny jest poznawalny”. I nagle okazało się, że szatan jest, pan premier zobaczył go w Radomiu, to znaczy powiedział w tym pięknym mieście, że koło pielęgniarek kręcą się szatani, więc jest ich nawet kilku, chociaż według Kościoła jest tylko jeden, ale Kościół, kiedy to głosił, nie brał pod uwagę naszego kraju. Tak czy inaczej teraz będzie strach z domu wychodzić, bo dostaniesz z glana w ciemnej ulicy, podstawiony świadek powie, że ten ślad na twarzy jest od kopyta i sąd będzie musiał uwierzyć świadkowi, a nie pobitemu, ale to akurat nie pierwszy raz.
Teraz dobra nowina. Otóż Polska nie jest zagrożona atakiem terrorystycznym. Skąd wiem? A stąd, że zlikwidowaliśmy wydział antyterrorystyczny. Gdyby było jakieś zagrożenie, to ten wydział by był, to jest logiczne, a jak nie ma zagrożenia, to po co ma być, skoro nie ma, i to też jest logiczne. Ja myślę, że w miejsce tego wydziału antyterrorystycznego pan minister Kaczmarek powinien powołać nowy tzw. WZS… Wydział Zwalczania Szatanów. I wtedy byłaby i panu premierowi świeczka, i Rokicie ogarek.
3.07 Uczeni amerykańscy, a jacy by inni, zbadali ziewających i nieziewających i zauważyli, że ziewanie dotlenia mózg. Eksperyment przeprowadzali na studentach, przykładając jednym zimne okłady, a drugim ciepłe, i okazało się, że naczynia krwionośne w jamie nosowej, nie wiedziałem, że mam w nosie jamę, myślałem, że mam tylko dziurki, otóż te naczynia w odkrytej jamie przekazują zimną krew do mózgu, tak więc już wiadomo, że oddychanie przez nos albo ochładzanie czoła studzi mózg i znosi tym samym potrzebę ziewania, tak więc z tego wynika, że oprócz jamy to jeszcze posiadamy w nosie i wentylator. I teraz właśnie ja dokonałem swojego największego odkrycia w życiu… Yes, yes, yes… Już wiem, dlaczego nasi posłowie tak ziewają w czasie obrad, oni po prostu chcą uruchomić swoje mózgi.
4.07 Dziwny dzień. Po pierwsze ugotowałem zupę fasolową i była dobra. Do niej otworzyłem buteleczkę czerwonego wina, i to bez nalepki ALKOHOL SZKODZI ZDROWIU, bo takie mają się pojawić za kilka miesięcy nawet na denaturacie. Otóż ministerstwo, bodajże zdrowia, chce nakleić na flaszkach to, co już ponaklejało na papierosach. Problem polega na tym, że alkohol w niewielkiej ilości jest lekarstwem i wszyscy o tym wiedzą, ale jak szkodzi, to szkodzi i będziemy jedynym krajem na świecie z takimi nalepkami i turyści przyjeżdżający z całego świata nawet nie będą oglądać Wawelu, tylko polecą do monopolowego, żeby pokazać rodakom, na czym polega absurd. Ja poszedłbym dalej. Na mundurkach dla dzieci dałbym odblaskowy napis STOP PEDOFILOM I MASONOM, byłym członkom PZPR, oprócz tych, co się przechrzcili na wiarę PiS, wytatuowałbym na czole sierp i młot, a wszystkim o odmiennej orientacji seksualnej… to już pozostawiam LPR, na czym i co przykleić. A dzień dziwny, bo skończył się tym, że młodzież Stanów Zjednoczonych dokopała naszym sześć do jednego. I taki mamy offset.
5.07 Panu posłowi Pawłowi Zalewskiemu, który powiedział prawdę i dopadła go za to sprawiedliwość, zamiast komentarza dedykuję taki oto żarcik. Facet na bani wraca do domu i przechodząc na palcach przez salon do sypialni, strąca akwarium z rybką. Widząc, jak rybka leży na dywanie i otwiera, i zamyka pyszczek, mówi do niej szeptem:
– No co ty? Zwariowałaś? Na pana mordę drzesz?
7.07.07 Cały świat dzisiaj się żeni, bo są dzisiaj same szczęśliwe liczby siódemki. Cały świat oprócz pana posła Wierzejskiego, który kilka dni temu na portalu internetowym powiedział dwukrotnie, że jest zamężny. Jak się ma męża, to nie wypada wychodzić za mąż po raz drugi. Nawet w taki dzień jak dzisiaj.

Wydanie: 28/2007

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy