Jerzy Domański
Kłaniam się Czytelnikom
Pisanie, a więc i wydawanie tygodnika opinii, ma sens tylko wtedy, gdy ktoś na to czeka. Na szczęście my nie możemy narzekać na brak wiernych czytelników. I jest to nie zarozumiałość z mojej strony, ale wdzięczność wobec tych, którzy PRZEGLĄD kupują. I tych, na których opinie najczęściej Państwo czekają, czyli pocztu profesorów z Bronisławem Łagowskim, Ludwikiem Stommą i Janem Widackim. W minionym roku dołączył do nas oryginalny i twórczy Roman Kurkiewicz. A równo rok na tych łamach minął Edwardowi Mikołajczykowi, który z „Szołkejsem” buszuje po świecie mediów. Błyskotliwie i przewrotnie. Najwięcej spotkań z czytelnikami
Żółta kartka
Na święta zamiast prezentu dostaliśmy żółtą kartkę. Każdy kibic wie, co ona oznacza. A że kibiców u nas większość, to wiadomo, że żółtą kartką jest komunikat Komisji Europejskiej o uruchomieniu art. 7 traktatu o UE i wniosku o uznanie Polski za kraj, w którym istnieje „wyraźne ryzyko poważnego zagrożenia dla praworządności”. Napisałem, że dostaliśmy żółtą kartkę, ale to przecież nie tak. Większość Polaków nie głosowała na PiS i nie ma nic wspólnego z tym, co robi ta władza. A że poznała już praworządność à la PiS, dobrze wie, że prawo
Pod świątecznym dywanem
Rozjechały nam się oceny. Rozjechały tak bardzo, że coraz trudniej o normalne rozmowy. Nawet w rodzinach i wśród starych znajomych. Martwiliśmy się tym rok temu. A teraz jest jeszcze gorzej. Ale jak ma być, skoro partia rządząca buduje swoją pozycję na agresji i pogłębianiu antagonizmów? Nieustanne wykluczanie i deprecjonowanie przeciwników jest działaniem w pełni świadomym. Elementem jednoczącym zwolenników, którym pokazuje się wroga odpowiedzialnego za wszystkie nieszczęścia kraju i Polaków. Bardzo wielu jest takich, którzy uwierzyli w opowieść
Pisowskie ostatki
Gdyby Adam Nawałka miał w drużynie tylu nieudaczników, na dodatek tak skłóconych jak ekipa, która dziś rządzi w Polsce, to mistrzostwa świata piłkarze oglądaliby w telewizji. Na szczęście jest dobry trener i zgrana drużyna. Jest więc sukces. Gorzej z tą drugą drużyną. Tą, która od dwóch lat chwali się, że jest niezwykle zgrana. I że da radę. Trzeba wielkiej bezczelności i małego realizmu, żeby obecny rząd nazywać biało-czerwoną drużyną. Nie widziałem jeszcze drużyny, w której tylu zawodników chciałoby się pozagryzać. Ani trenera, który robi
Matecznik
Dziś trochę prywaty. Świętuje matecznik nauk politycznych w Polsce. Najstarszy i największy ośrodek politologiczny nad Wisłą. Gdy w 1967 r. powołano Instytut Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim, był to pierwszy tego typu instytut na wschód od Łaby. Aż po Władywostok niczego podobnego nie było. Bo też politologię traktowano wówczas mało przychylnie, wręcz nieufnie. Jako naukę, której celem jest bardziej fałszowanie rzeczywistości i manipulowanie nią niż jej rzetelne badanie. Na szczęście byli wówczas politycy i uczeni z wielką wyobraźnią i Instytut
Fałszywa historia. Ofiary prawdziwe
Radości, z jaką prezydent Duda celebruje każdą okazję, by gloryfikować „żołnierzy wyklętych”, nic nie mąci. Nawet brutalne fakty. Odsłanianiu kolejnych tablic pamiątkowych towarzyszą peany niezłomnego prezydenta na cześć niezłomnych „wyklętych”. O niezłomności Dudy przekonali się Polacy protestujący przeciwko zamachowi na trójpodział władzy i niezależność sądownictwa. Przez kilka miesięcy wierzyli, że prezydent stanie się w końcu strażnikiem konstytucji. Nic z tego. Rację mieli ci, którzy za wcześniejsze decyzje chcą go postawić przed Trybunałem Stanu. Ale zanim do tego
Zaczadzeni patrioci
Opisując rozmaite obrzydlistwa, jakie co roku towarzyszą marszom z okazji 11 Listopada, trzeba bardzo uważać. I to nie tylko na bandytów, którzy tego dnia pokazują, gdzie mają cywilizację. Z policją i władzą włącznie. Trzeba też uważać na tych, których politycy nazywają fajnymi patriotami. Tych, którzy przyjeżdżają do stolicy, by pokazać, jak bardzo kochają Polskę. Przyjeżdżają rodzice z dziećmi. I młode pary. I seniorzy, którzy już wiele widzieli. I tak sobie wszyscy razem maszerują. Ramię w ramię. ONR-owcy, neofaszyści, rasiści, kibole w maskach, smakosze
Zrobiliśmy to! Październik ’56 w internecie
Polemizowanie z kretyńskimi opisami PRL ma taki sens jak szukanie rozumu u polityków POPiS czy SLD-owców głosujących w Sejmie za uświęceniem bandytów, których wieś bała się panicznie. Bo jak nie mordowali czy gwałcili, to kradli, co tylko się dało. Zobaczymy, jak długo wytrzyma przemalowanie ich na wyklętych. Farbowanie historii ma długą tradycję i krótkie nóżki. Jeszcze będzie tak, że w Polsce wybory wygra ugrupowanie, które zdrapie tę czarną, prymitywną i kłamliwą malowankę. Choć wątpię, by był to ktoś z machających lewicowymi chorągiewkami. Machają
Nie słyszą, nie widzą
Już nie anonimowy Piotr S. z Niepołomic, ale Piotr Szczęsny, 54-latek o poglądach demokratycznych, zrobił coś, o czym Piotr Bukartyk śpiewa, że „to się nie chce zmieścić w głowie, w środku miasta płonął człowiek”. Ta śmierć nas zaskoczyła. Wszystkich. A tych z władzy dodatkowo tak zirytowała, że dorobili do niej motywację psychiatryczną. W sumie nic nowego. Tak rządzący, i to w różnych krajach i systemach, zwykle reagują na samobójcze podpalenia. Wszyscy jesteśmy wobec nich bezradni. A władza wie, że ten niemieszczący się w głowie akt
Sprzątanie po POPiS-ie
Przeciwnikom rządów PiS, a jest ich – wbrew sondażom – coraz więcej, pozostaje nadzieja, że ta partia ma niezwykłą umiejętność przewracania się o własne nogi. I taki scenariusz jest bardziej prawdopodobny od tego, który zakłada błyskotliwe akcje opozycji. Dwa lata po wyborach, które bardzo szczęśliwie dla PiS skończyły się wyeliminowaniem lewicy i prawicy Korwin-Mikkego, władza ma dość komfortową sytuację. Jeszcze ma. Bo sądzę, że obserwujemy szczyt możliwości sprawczych tej formacji. To, co obiecano, a co było najważniejsze







