Pacjenci mają dobrą pamięć

Pacjenci mają dobrą pamięć

Marne to państwo, które nie potrafi zadbać o zdrowie swoich obywateli. Z jednej strony, ciągle słyszymy, że ta władza wreszcie się wsłuchuje w głos suwerena, a już najbardziej tego biedniejszego, z drugiej zaś – ta sama władza jest głucha na najpowszechniejsze życzenia, jakie sobie składają Polacy. Cały naród od Tatr po Bałtyk życzył sobie nie tak dawno, bo na święta i Nowy Rok, zdrowia. Mądra władza musi brać pod uwagę te życzenia i związane z nimi oczekiwania. Ale nie tak, jak dotąd. Obiecanki przed wyborami i smutne realia po. Piszę o problemach, które na co dzień dotykają naszych czytelników. Choroby towarzyszą nam i naszym bliskim, przyjaciołom i znajomym. Wiemy, co to ból. I na własnej skórze doświadczamy tego wszystkiego, co trapi służbę zdrowia. Rozmawiamy o tym. Zastanawiamy się, dlaczego jest aż tak źle. Wiemy, że są duże różnice między poszczególnymi placówkami. W organizacji pracy, w stosunku do pacjentów, w umiejętnościach lekarzy i pielęgniarek. Są miejsca, gdzie pacjenci nie narzekają. Ich sytuacja nie jest tak rozpaczliwa jak tych, którzy są skazani na najgorsze struktury, gdzie zadania przerastają dyrektorów, bałagan wyłazi z każdego kąta, a zbyt mała obsada nie jest w stanie wypełnić nawet połowy obowiązków.

W naszym systemie ochrony zdrowia nie mamy przede wszystkim strategii. A nie mamy, bo to zadanie na wiele lat, nie zaś popisy między wyborami. Z pewnością rząd PO-PSL miał szansę przygotować taką koncepcję. Przerosło to jednak Ewę Kopacz i Bartosza Arłukowicza. Może nie chęci brakowało, ale umiejętności, na miarę zadania, z pewnością tak. Dlatego teraz oni, podobnie jak ekswiceminister zdrowia Sławomir Neumann, powinni mieć przynajmniej odrobinę przyzwoitości, zanim wystąpią w mediach z krytyką następców, równie udanych jak oni. Podobno wyborcy generalnie mają krótką pamięć. Ale chorym, poniewieranym przez system ochrony zdrowia za poprzedniej władzy, tej pamięci nie brakuje. Dajcie więc sobie spokój z tą hipokryzją, bo każdy wasz występ pogarsza stan zdrowia oglądających i słuchających tych spóźnionych rad. Pacjenci mają ogromnego pecha, że w całym ciągu ministrów, którzy nie udźwignęli zadania, pojawił się jeszcze gorszy.

Wydanie: 2/2018

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy