Ambasador na peryferiach

Ambasador na peryferiach

Kabaret to już? Czy jeszcze polityka? Zamiast zniesienia wiz prezydent Trump zrobił Polakom inny prezent. Na ambasadora przysyła do Warszawy swoją przyjaciółkę Georgette Mosbacher. Ekscentryczną milionerkę sponsorującą kampanie republikanów. Bez pojęcia o dyplomacji. O co akurat trudno mieć pretensje do Amerykanów, bo obecny ambasador Polski w Waszyngtonie też za wielkiego pojęcia o swoich obowiązkach nie ma. Ale nie ma także apartamentu za 29 mln dol. Dla pani Mosbacher Polska jest krajem trzeciego wyboru. Chciała trafić do Paryża, Londynu czy Berlina, lecz te kraje są dla USA zbyt ważne, by eksperymentować z amatorką po trzech rozwodach. Nominacja tej przyjaciółki Trumpa świetnie opisuje stosunek Wielkiego Brata do przyjaciół z PiS. W słowach, które padają w czasie wizyt polityków z USA, jesteśmy bliskimi sojusznikami. Amerykanie nauczyli się komplementowania Polaków. Robią to dokładnie tak, jak tego oczekujemy. Uwodzą słowami o bohaterstwie Polaków. Słowami, które nic, ale to kompletnie nic ich nie kosztują. Bo za te komplementy płacimy dodatkowo. I to jak za zboże. Przecież z przyjaciółmi, nawet jeśli do rachunku dopisują numer buta i kołnierzyka, wstyd się targować. Podpisujemy więc kontrakty, za które płacimy drożej niż za towar, który można by było kupić w Unii. Biedny Polak, ale pan. I tak brniemy w księżycową politykę niby-suwerennego państwa, które dla najważniejszego sojusznika jest państwem peryferyjnym. I do tego państwa rządzonego przez dewocyjnych katolików Trump wysyła panią, która jest zaprzeczeniem ich wartości. Przynajmniej tych, które publicznie głoszą.

Prezydent Duda i liderzy PiS głoszą tezę o polityce suwerenności, jaką rzekomo prowadzą. Dowodów na to jednak brakuje. Bo gorliwość w przekonywaniu Amerykanów, że właśnie ich partia jest najlepszym sojusznikiem USA, z pewnością nie jest dowodem suwerenności, ale wyłącznie postawą klakierów łaszących się do silnego.

Los jest przewrotny. Polskich polityków czeka teraz ciekawe doświadczenie. Dadzą sobie jednak radę. W podlizywaniu się zwierzchności należą przecież do czołówki światowej.

Wydanie: 8/2018

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy