Pogonić diabła

Pogonić diabła

Tego można było się spodziewać. W kraju, gdzie robienie ludziom piekła za życia nie jest czymś wyjątkowym, pojawić się musiała grupa polityków, którzy spróbują pokazać
Polkom, że prawdziwe piekło dopiero je czeka. Szanse na to, by w życie weszła propozycja partii Ziobry, wsparta przez PiS i PSL oraz dużą grupę posłów PO, nie są duże, ale szokuje bezczelność, z jaką lansuje się niezwykle restrykcyjną ustawę. Ustawę, która zakazuje aborcji nawet wtedy, gdy istnieje duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu.
Tak to jest, gdy uchwalonej w 1993 r. jednej z najbardziej restrykcyjnych ustaw na świecie nadało się miano historycznego kompromisu. Nazwanie dyktatu jednej strony kompromisem tylko dlatego, że został zaakceptowany przez Kościół, jest grzechem pierworodnym polskiego prawa antyaborcyjnego, które od tego czasu przynosi wyłącznie zatrute owoce. Ten kompromis od początku był fałszywy, bo Kościół zawsze chciał więcej, a elity z częstego u nich kunktatorstwa przymknęły oczy na tragiczne skutki ustawy. Faryzeuszowsko uzasadniając swoje zachowanie wyższymi względami, czyli wówczas nadrzędną racją stanu, jaką miało być poparcie Kościoła dla wejścia Polski do Unii Europejskiej. Poparcie było mizerne, a kazania przestrzegające wiernych przed potworem z Brukseli były liczne i agresywne. Nawet wbrew wyraźnemu apelowi papieża Polaka. Na szczęście okazało się, że Polacy, jak to wiele razy się okazywało w sprawach dla nich naprawdę ważnych, kierują się głównie własnym rozumem.
Zmowa elit, by nie ruszać trudnych spraw aborcyjnych, mogła być skuteczna tylko tak długo, jak długo w życiu społecznym można głowę trzymać pod ziemią. Czyli nie za długo. Czas udawania, że został zawarty jakiś kompromis, ultraprawica świetnie wykorzystała do przygotowania bardzo bogatego arsenału środków straszących wiernych przed zachowaniami, które nie są aprobowane przez Kościół. Udoskonalono również metody wpływania na tych polityków, którzy wiszą
u  kościelnej klamki. Jak to się w praktyce odbywa, widzieliśmy przed ostatnimi głosowaniami w Sejmie, gdy w imię tego tak swoiście rozumianego kompromisu środowiska katolickich mediów i Kościoła zorganizowały zmasowaną akcję nacisków na parlamentarzystów pod subtelnym hasłem, „aby nie mordowali dzieci”.
Rzeczowe argumenty w tych dyskusjach są dla prawicy bez znaczenia, bo wojna toczy się w sferze wiary, a nie nauki. Zupełnie nie bierze pod uwagę tego, że najmniej zabiegów jest właśnie w liberalnej Europie, gdzie przerywanie ciąży jest legalne, a antykoncepcja szeroko dostępna. Podczas gdy efektem polskiej polityki zastraszania jest kwitnące podziemie aborcyjne. Czy ktoś naprawdę wierzy w corocznie podawaną w majestacie państwowego urzędu liczbę kilkuset wykonanych zabiegów? Czy państwo, które świadomie i celowo zachowuje się niepoważnie w tak ważnej sprawie, może liczyć na szacunek dla siebie w innych kwestiach? W ubiegłym tygodniu w Sejmie żarty się skończyły. Jeśli nie chcemy dożyć czasów prawdziwego piekła dla kobiet, trzeba będzie pogonić diabła. A przynajmniej pogonić od władzy polityków, którym życie się pomyliło z piekłem.

Wydanie: 42/2012

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy