Felietony
Droga na szafot
W ostatnich latach moją biblią stała się książka „Rare Earth” napisana przez Petera D. Warda i Donalda Brownlee’ego. Dzięki współpracy wybitnych uczonych, jakimi są bez wątpienia jej autorzy – astronom i paleontolog, powstał rzeczowy i udany na miarę naszych dzisiejszych możliwości przegląd dziejów Ziemi i powstania na niej życia. Aby mogła powstać technologicznie zaawansowana cywilizacja typu ziemskiego, musi zostać spełnionych szereg niezwykle rzadko spotykanych w kosmosie warunków – stąd przekonanie, że glob
Prezydent Klaus ma rację
Bez uprzedzeń Zaraz po upadku systemu radzieckiego Zbigniew Brzeziński wystąpił z propozycją, aby Polska i Czechosłowacja weszły w bliższe związki, stworzyły unię, konfederację lub inny ścisły związek państw. Ta propozycja wynikała z prawdziwego rozpoznania zbieżności interesów Polski i Czechosłowacji, zwłaszcza gdy chodzi o stosunki z Niemcami i Rosją, ale również z innych przesłanek. Połączone Polska i Czechosłowacja odgrywałyby większą rolę w Europie niż każde z tych państw osobno i skuteczniej służyłyby interesom swoich narodów. Propozycja nawiązująca, nawiasem mówiąc,
Ucieczka w serce
Kuchnia polska Ludzie mówią takim językiem, jakim myślą. A myślą coraz gorzej. Właśnie ukazał się „Nowy słownik gwary uczniowskiej” opracowany przez zespół badaczy, którzy ponoć ankietowali 30 tys. uczniów. Odkrycia dokonane dzięki temu wysiłkowi są jednak dość mierne. Uczniowie posługują się gwarą, będącą mieszaniną klisz podsuwanych przez kulturę masową (np.” harry potter” jako dyrektor szkoły czy „matriksy” jako okulary), bieżącą politykę i propagandę (np. „ben laden” również jako
Ryba życia
Byłem kilka tygodni poza krajem. Kiedy wsiadałem do samolotu, martwiłem się, że coś ważnego może mnie ominąć w czasie tej nieobecności – jednym słowem, opanowała mnie bezkresna naiwność, bo i co mogłoby się tu zmienić. Redaktor Michnik przestanie się złościć, że zadaje mu się pytania nie te, co trzeba – to niemożliwe. Po odkryciu przez Anitę Błochowiak poziomych wind i pionowych korytarzy czerwone skarpetki też nie robią większego wrażenia. Może jedynie śledczy Lewandowski zaskoczył mnie lekko,
Nie plujcie na „Solidarność”
Zapiski polityczne 29 października 2003 r. Martwią mnie pojawiające się nieustannie ataki na to, co było wspaniałą, zaszczytną częścią mego życia, czyli na „Solidarność”. Nawet tak mądre i dobre pismo jak „Dziś” M.F. Rakowskiego ogłosiło ostatnio ostry atak Kazimierza Bartkowiaka na tę siłę polityczną, która jest na pewno raczej chlubą niż zakałą Polski. Należy tylko rozróżniać to, o jakim etapie trwania panny „S” mówimy. Pewien ważny członek rządu AWS-UW powiedział mi kiedyś w szczerej
Trochę odwagi, trochę wyobraźni
Kuchnia polska Prasę wypełniają rozważania na temat „planu Hausnera”, który jest – mówiąc szczerze – po prostu planem rozmaitych cięć budżetowych, przez jednych uważanych za zbyt mało radykalne, przez innych zaś za mordercze, zwłaszcza w sferze wydatków socjalnych. Wszystko to razem zaś służyć ma uratowaniu finansów publicznych, które według obliczeń rządowych bez radykalnych oszczędności mogą popaść w nieodwracalne zadłużenie. Jest to zapewne szczera prawda i nie chcę jej kwestionować. Chodzą mi jednak po głowie rozmaite oderwane myśli,
Sztuczki z własnością
Oligarcha Chodorkowski uwierzył, że w Rosji własność nagle stała się świętością i on może ze swymi miliardami robić, co mu się żywnie podoba, na przykład finansować partie opozycyjne. Chodorkowski, jak świadczy jego kariera, bardzo szybko myśli. Niestety, rodacy za nim nie nadążają. Im w uszach jeszcze dźwięczy maksyma, że własność jest kradzieżą. Dla tej maksymy przez osiemdziesiąt lat poświęcano ekonomię, zdrowy rozsądek i nie żałowano też żywych ludzi. Jeszcze za Gorbaczowa policja radziecka przepędzała z placów i stadionów prywatnych sprzedawców
Na wietrze
Zazdroszczę Amerykanom jednego i mam w nosie tutaj Francję i Niemcy i co powiedzą na ten temat, a mianowicie zazdroszczę jankesom ich niekłamanego patriotyzmu, poszanowania hymnu i umiłowania narodowej flagi. Piszę o tym, bo zbliża się powoli nasze ulubione święto państwowe – Dzień Niepodległości, święto jak zwykle dęte do granic przyzwoitości, będą msze, apele poległych, smutek i cierpienie na twarzy oraz flagi w niewielkich ilościach przy państwowych urzędach, bo na domy prywatne, ludzkie prawie nie ma co liczyć. Tym bardziej
Zależy od punktu leżenia
Teledelirka Ogólnie jest mało śmiesznie, choć w szczególności można boki zrywać; wszystko zależy, jak się leży. Gdy jest się bezdomnym i leży się na ulicy, a mróz przy gruncie dochodzi do 15 stopni, to nawet jak się denaturu łyknie czy kleju powącha, a nie każdy bezdomny pije i wącha, to i tak człowiek zesztywnieje na amen. Zwykle w krótkim komunikacie podaje się, że sprzątnięty z ulicy był „pod wpływem alkoholu”, to lek na uspokojenie naszych sumień. Bezdomnych coraz więcej, a schronisk coraz
Absurd goni absurd
Są strajki ludzi doprowadzonych do tego głębią rozpaczy, brakiem pracy i elementarnych środków do życia. I strajki, których źródłem jest brak cienia nadziei na to, że bez dramatycznego protestu coś się może zmienić. I gdy widzę strajkującego górnika, któremu zamykają kopalnię, to rozumiem jego ból i poczuwam się do solidarności z nim i ludźmi od najczarniejszej podziemnej roboty. Podobnie jest z rolnikiem, który w wyniku zmowy zakładów mięsnych musi sprzedać świnię poniżej kosztów produkcji. Widząc matnię, w której się znaleźli, wiem, że państwo






