Felietony
Co wolicie – popyt czy podaż?
Bez uprzedzeń Waldemar Kuczyński zarzuca nowemu ministrowi finansów uznawanie popytu wewnętrznego za główny czynnik pobudzania produkcji i zmniejszania bezrobocia. Obawia się, że Grzegorz Kołodko będzie prowadził politykę popytu zamiast pożądanej polityki podaży („Wojna o popyt czy o podaż”, „Gazeta Wyborcza”). Sądzę, że ten zarzut jest nieuzasadniony, ale chciałbym zwrócić uwagę na te twierdzenia Kuczyńskiego, które są słuszne i mają znaczenie wykraczające poza tematykę ekonomiczną. W obecnych warunkach nie można z wielką pewnością liczyć, że popyt wewnętrzny przyczyni
Za, a nawet przeciw
Każdy czas ma swoich bohaterów i nie wiem, czy to ja przed chwilą wymyśliłem, czy dawno ktoś przede mną, ale to się zgadza. Ostatni tydzień miał takich „gierojów” sześciu, ale za to chodzących parami. Pierwsza to Andrzej Olechowski i Lech Kaczyński, którzy są „za, a nawet przeciw” w wyborach na prezydenta Warszawy. Są „za”, ponieważ w wyborach samorządowych tworzą koalicję, i są „przeciw” z powodu tego właśnie wspólnego, choć odrębnego kandydowania. Monika Olejnik zaprosiła obu panów do swojej audycji, żeby się bliżej dowiedzieć, co ich ze sobą teraz łączy.
W cztery oczy z Bushem
Spojrzenie na sprawy polskie z perspektywy Waszyngtonu mogło podnieść na duchu nawet największych malkontentów. Atmosfera wizyty i sposób, w jaki prezydent George W. Bush i amerykańskie elity polityczne przyjmowały Aleksandra Kwaśniewskiego i polską delegację, jest bezprecedensowy w naszej historii. Nie tylko z powodu szczególnie uroczystej oprawy i wielu osobistych gestów George’a i Laury Bushów pod adresem naszej pary prezydenckiej. Swoją wagę mają przede wszystkim deklaracje i oceny zaprezentowane w czasie wizyty. Padły bowiem słowa, które daleko
Utrata zaufania
Prawo i obyczaje Upadek obyczajów jest ciężką plagą czasów dzisiejszych. Bardzo dotkliwie daje się nam we znaki zwłaszcza poczucie, że coraz mniej jest ludzi, których możemy darzyć pełnym zaufaniem. Nagminnie są łamane przez naszych bliźnich reguły, od których zależy nasz los w wielkich i małych sprawach. Czy nie ma już ludzi, na których można polegać jak na legendarnym Zawiszy? Życie w społeczeństwie, w którym nikt nikomu nie może ufać, jest po prostu koszmarem. Tak było w czasach panowania wielkich despotów, w państwach policyjnych, gdzie
Bestia
Wieczory z Patarafką Mamy ojczyznę, jaką mamy: zarazem snobistyczną, ale mało podatną na wstrząsy intelektualne. Chciwą na cudzoziemszczyznę, ale ksenofobiczną. Wrażliwą na modę, ale w istocie konserwatywną, ludowo-katolicką, semper fidelis. W tym poczciwym kraju mało jest miejsca dla osobowości tak kontrowersyjnych jak Aleister Crowley, czy w ogóle okultyzm. Są wprawdzie rodzimi okultyści, jest nawet cała „okultura” i właściwy jej ruch wydawniczy, ale to wszystko cichutko, skromniutko, żeby nikogo nie obrazić. Polski okultysta ukrywa rogi, chowa ogon w spodnie, a kopyta
Ci szaleni Polacy
Zapiski polityczne Polak to istota raczej ślamazarna, niemrawa i powolna, jeśli sądzić po zachowaniu urzędników biurowych i wielu innych funkcjonariuszy publicznych, po działaniu sądów czy po ściganiu przestępców. Sytuacja zmienia się radykalnie, gdy Polak dosiądzie rumaka. Może być żywy, czyli koń, ale to raczej dawne dzieje. Obecnie te funkcje pełni pojazd spalinowy, czyli samochód. Polak dosiadający takiej maszyny zmienia się w ciągu kilku sekund ze ślamazarnego, niemrawego i powolnego osobnika w istotę pełną ognia i lekkomyślności.
Wdzięczność
Bez uprzedzeń Minister Krzysztof Janik spotkał się z trudnym pytaniem, kogo woli: Andrzeja Leppera czy Leszka Moczulskiego. Lepper, jak wiadomo, po głębokim namyśle zaliczył go do „bandytów”, Moczulski po równie głębokim zastanowieniu – do płatnych zdrajców, pachołków Rosji. Krzysztof Janik nie miał wątpliwości, bez wahania wybrał Moczulskiego, którego wypowiedź, zaskarżoną do sądu, jak pamiętamy, nazwał „surowym osądem moralnym”. Powiedział jeszcze: „Jestem dłużnikiem takich ludzi jak Moczulski. Lata jego więzienia przyczyniły się do tego,
Nowy minister
Kuchnia polska Pan Waldemar Dąbrowski, nowy minister, nie jest osobą w kulturze nową. Nie jest też nową postacią w ministerstwie, gdzie piastował już funkcję wiceministra. Z tą działalnością ministra Dąbrowskiego łączyć chyba należy gest pani Aleksandry Jakubowskiej, wiceministra w tym resorcie, która na wieść o mianowaniu nowego szefa znowu wzięła torebkę i wyszła z urzędu, choć minister Dąbrowski przypuszcza, że wróci. Pani Jakubowska jest kobietą z charakterem, podejmującą szybkie decyzje, nam zaś bardziej wypada
Moda na świeczniku
TELEDELIRKA Podtrzymuję to, co powiedziałam kiedyś w programie „Co pani na to?”, mówiąc o naszych ministrach finansów. Wyraziłam mianowicie opinię, że SLD-owski rząd powinien dziękować Bogu za Belkę. To samo tyczy się pańskiego kota, czyli Kołodki. Bez względu na to, w jakiego Boga rząd wierzy, czy to jeszcze Marks, czy już Trójca Święta oraz Matka Boska z Częstochowy, premier powinien dać na mszę, i to na pełną sumę, ofiarować złote wota, a nawet udać się z pielgrzymką do Watykanu, by na klęczkach podziękować Panu, za to,
Nasz publiczny
Iran nie jest krajem, za którym przepadam, i wygląda na to, że nie przepada za nim i większość młodych Irańczyków, którzy z powodu zacofania ekonomicznego i bezrobocia coraz częściej uciekają w świat. Ale od czasu do czasu potrafi zaskoczyć jakimś pomysłem, który mnie się podoba. Otóż wyczytałem w jednej z gazet, że na chłostę i grzywnę skazano ośmiu członków piłkarskiej reprezentacji Iranu za odwiedzenie domu publicznego w Teheranie. I krążą opinie, że to kara zbyt okrutna. Być może, w tamtym rejonie świata i owszem, ale u nas mogłaby przynieść naprawdę zbawienne






