Felietony
Umarł pan z panów
Bez uprzedzeń Zmarł Jan Zamoyski. To nazwisko dźwięczy wieloma historycznymi skojarzeniami, sama osoba schodzi jak gdyby na drugi plan. Wyrastałem w sąsiedztwie ordynackich lasów, Ordynat był częścią naturalnego porządku tamtej części Polski. Jakieś czterdzieści parę lat temu jadąc pociągiem do Zamościa, przysłuchiwałem się rozmowie trojga pasażerów. Dawny fornal ordynacki chwalił akuratność wypłat i innych porządków u pana hrabiego przed wojną; urzędnik z Warszawy, który przez jakiś czas pracował biurko w biurko z Janem Zamoyskim w jakiejś
A jak nie – to co?
Kuchnia polska Ubiegły tydzień spędziłem na sprawach europejskich. Brzmi to bardzo elegancko, w praktyce zaś oznacza, że przesiedziałem parę godzin ma międzynarodowej konferencji pod hasłem „Wizje jedności europejskiej”, a także naczytałem się sporo tekstów związanych z naszą integracją europejską. Temat ten staje się bowiem gorący, i to z różnych przyczyn. Po pierwsze więc, wygląda na to, że nasi unijni partnerzy zamierzają w ostatnich miesiącach negocjacji przycisnąć nas nieco do ściany i szachując naglącymi terminami, wydusić z nas więcej
Powrót Kołodki
Decyzja wicepremiera Belki o rezygnacji z dalszej pracy w rządzie została podjęta w takim momencie, że zaskoczenia nie kryli nawet ludzie, którzy z nim blisko współpracowali. Choć w rozmowach prywatnych od dość dawna mówił o ogromnej cenie, jaką przychodzi mu płacić za fotel ministra finansów. A że pieniędzy jest zawsze za mało, to użytkownicy tego mebla są atakowani przez wszystkich i za wszystko. I chociaż minister finansów ciągle dużo może, to jednak zarówno jego możliwości, jak i uprawnienia całego rządu są coraz bardziej ograniczone. Od paru
Preambuła, hymen i kapłanki
Teledelirka Znów czknęło się naszej krainie Mesjaszem Narodów, co zaowocowało dość specyficznym wnioskiem wysłanym do Unii Europejskiej, według którego sprawą najważniejszą jest, aby w preambule do przyszłej konstytucji europejskiej znalazło się invocatio Dei, czyli odwołanie do Boga. W tym względzie lewica walczy o lepsze z prawicą, a wszyscy pragną boskiego punktu odniesienia jak kania dżdżu. Ten nasz mesjanizm to chyba jakieś przekleństwo, pycha i mania wielkości, od którego Panu Bogu robi się niedobrze, pewnie
Jeszcze szerszej drogi
Dwa samoloty wpadły na siebie na granicy niemiecko-szwajcarskiej i jakiś ekspert od lotnictwa wypowiadał się następnego dnia, że takie wypadki zdarzać się będą coraz częściej, bo świat w powietrzu jest już dzisiaj niemiłosiernie zatłoczony. Nie widział ten ekspert widocznie naszych wakacyjnych dróg. Odwiedziłem w ostatnich dniach kilka naszych miejscowości uznawanych za turystyczne. Ostróda rozkopana. Iława rozkopana, i to w sezonie, kiedy dziury w jezdni powinny być już od miesiąca załatane, a na rogatkach zamiast ciężarówek z asfaltem winien
Przystanek Warszawa
Kuchnia polska Warszawa wcale nie jest przyjemnym miastem. Niedawno w piątkowy upalny wieczór jechałem Wisłostradą w kierunku Gdańska, patrząc z satysfakcją, że oto wzdłuż Wisły, na wysokości Starówki mniej więcej, poniżej skarpy wyrósł jednak rząd kawiarenek i piwiarni, w których warszawiacy mogą sobie usiąść, patrząc na rzekę. Ubogo, bo ubogo, myślałem sobie, ale ziszcza się jednak myś, która nurtowała od dziesięcioleci wszystkich warszawskich urbanistów, aby stolicę odwrócić w stronę Wisły, tak jak odwrócone są w stronę rzeki Londyn
Pamiętamy, Herr Stoiber
Politycy takich państw jak Niemcy rzadko ulegają emocjom. A jeszcze rzadziej robią rzeczy przypadkowe. Chłodne kalkulacje i posługiwanie się rachunkiem kosztów to żelazna reguła od dawna obowiązująca w świecie polityki. Zwłaszcza wśród tych, którzy zajmują się nią w sposób profesjonalny. A do takich bezsprzecznie należy Edmund Stoiber, kandydat CDU/CSU na kanclerza Niemiec w jesiennych wyborach do Bundestagu. I to kandydat bardzo poważny, prowadzący w sondażach przedwyborczych i mający spore szanse na ostateczny sukces. Jeśli więc taki
Political fiction
I Miastem szły cztery demonstracje zorganizowane przez OPZZ, Samoobronę, Ligę Polskich Rodzin i zakłady zbrojeniowe. OPZZ-etowcom przeszkadzały wysokie stopy procentowe, Samoobronę denerwowało to, że nie jest jeszcze u władzy, Liga Polskich Rodzin protestowała przeciwko wejściu do Unii Europejskiej, ponieważ Pan Bóg jest tylko jeden i mieszka w Toruniu, a zakłady zbrojeniowe z powodu tego, że wojsko nie chce kupować kulek w Polsce tylko spirytus w Niemczech. Przewodniczący OPZZ, dochodząc w okolice Narodowego Banku Polskiego, szepnął do swojego zastępcy:
Maryla spada z konia
Co za Maryla? Wnuczek naszej związkowej sekretarki i muzy, pani Teresy, na pytanie, jakie jest nazwisko Maryli, bez wahania odpowiedział: „Turde”. Pytający osłupieli, ale wkrótce się wyjaśniło, że idzie o telewizyjny cykl „Tour de Maryla”, co miniczłowiek wziął za nazwisko piosenkarki. Ale to było pewnie kilka tygodni temu, bo obecnie Maryla Rodowicz skojarzyłaby mu się raczej z lodami Koral. Nie mam nic przeciwko lodom, a Koralowi w szczególności, ale coś tu jest odrobinę nie w porządku. I to nawet nie o to już idzie , że samą reklamą nie jestem
Zasada wahadła
Zapiski polityczne Zasada wahadła politycznego głosi, że jeśli przez dłuższy czas wyborcy popierają tendencje lewicowe w rządzeniu krajem, to nieuchronnie przychodzi chwila, gdy zaczynają popierać i wybierać prawicę. Przez długi czas Europą rządziły partie lewicowe, które obecnie tracą – kraj po kraju – swoje pozycje. Jakieś sześć lat temu byłem na spotkaniu przywódców socjaldemokracji europejskiej w Budapeszcie. Krąg uczestników został mocno zamknięty, tylko szefowie partii. Nikt poza nimi. Nasze lewicowe akcje






