Felietony

Powrót na stronę główną
Felietony

Rezolutne Zosie

Opowiadała mi jakiś czas temu pani, która pracuje na Mazurach w urzędzie zatrudnienia, o takim przypadku. Zgłosił się do niej młody człowiek z prośbą, żeby znalazła mu pracę, i to obojętnie jaką, bo ma żonę i spodziewają się dziecka. I podobno miał w oczach taką determinację, że zaczęła dzwonić po znajomych zakładach i robotę znalazła. Po trzech miesiącach zatelefonował do niej kierownik warsztatu z pytaniem, czy nie wie, co się stało z tym młodym człowiekiem, bo kiedy chciał go właśnie awansować i zwiększyć mu wynagrodzenie, ponieważ okazał się bardzo

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Renacjonalizacja

Od 25 lat jeżdżę po kraju z koncertami, żeby opowiadać ludziom, jaka jest różnica między nierealnym socjalizmem a realnym kapitalizmem, i coraz częściej dochodzę do wniosku, że mniej więcej taka jak między dzikim słoniem indyjskim a oswojonym w składzie porcelany. I jeden, i drugi przerastają zwykłego człowieka, ale w kapitalizmie zarząd odpowiada za porcelanę, a człowiek za słonia. I dodatkowo jest jeszcze Lepper, który mówi, że poskleja skorupy. Stanąłem nie tak dawno w niewielkim barze na Mazurach, w którym chciałem coś zjeść. Przy trzech stolikach nieustanny

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Klucz do wyobraźni

Wieczory z patarafką Jest takie słowo, którego bardzo nie lubię, a mianowicie „fan”. Kojarzy mi się, oczywiście, z kulturą masową, ale po wtóre, i znacznie gorzej, z bezmyślnością, z szalikowcami, z jakimiś tandetnymi gadżetami i tak dalej. Może nie mam racji, może to tylko wysoki stopień na skali uczucia. Był kiedyś, niestety już nieżyjący, ”polski Elvis Presley”, Bogusław Wyrobek, otoczony plejadą fanów i fanek. Opowiadał mi, jak to jego fanka przechowywała niby relikwię trzy włosy. Ale nie były Wyrobkowe, tego zaszczytu nie dostąpiła.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Znowu krewni i znajomi królika

Zapiski polityczne 12 czerwca 2002 r. Gdy wróciłem ze szpitala do domu, zastałem wspaniale uporządkowane biurko, co długo odkładałem, aż doszło do stanu katastrofy, gdy przychodziło do znalezienia czegokolwiek. I nagle wypłynęła długo niewidziana książka, napisana czy raczej reprodukowana z serii felietonów dla tygodnika „Po prostu” wznowionego w roku 1990 przez resztkę grona wydawców tego pisma, tak słynnego i zasłużonego w okresie popaździernikowym. Nazywała się: „O ćwiartowaniu smoka Nawijki”, co w więziennym żargonie znaczyło opowiadania, zaś smok to tylko co upadła nieboszczka komuna. Treść

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Bronisław Łagowski Felietony

Wróćmy do tematu

Bez uprzedzeń Profesor Tatarkiewicz mawiał, cytując kogoś jeszcze starszego, że artykuł w czasopiśmie miesięcznym trwa jeden miesiąc, w tygodniku – tydzień, w gazecie codziennej – jeden dzień. Ile trwa w kwartalniku albo roczniku? Obecnie chyba nie ma żadnego trwania, bo takimi poważnymi czasopismami interesuje się znikoma liczba osób, prawie nikt. Wracam do publikacji w tygodniku. Nic nie dodam do wypowiedzi profesora Mieczysława Kabaja w poprzednim numerze „Przeglądu”, chcę mieć tylko zasługę przedłużenia jej trwania. Mówiąc głównie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Lepiej późno niż wcale

Kuchnia polska W ubiegłym tygodniu TNS OBOP ogłosił wyniki sondażu dotyczącego stosunku Polaków do prywatyzacji. Okazało się, że 87% ankietowanych uważa, iż gospodarka nasza wyszła na prywatyzacji źle, a tylko 6% sądzi, że dobrze. Jest to z grubsza stosunek ilościowy rzeczywistych beneficjantów prywatyzacji do tych, którzy wyszli na niej kiepsko. Na pytanie, czy prywatyzację uważają za „grabież”, „wyprzedaż” majątku narodowego czy też po prostu jego „sprzedaż”, 41% ankietowanych opowiedziało się za „grabieżą”, 33% nazwało to delikatniej „wyprzedażą”, za „sprzedażą” zaś było

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Dublerzy Engela

Piłka uczy pokory. A mundial tym bardziej. Gdy trzy tygodnie temu pytałem na tych łamach, jak zagra nasza drużyna, cytowałem koreańskie media. I ich opinie o walecznych Polakach, głodnych sukcesu piłkarzach o charakterach zwycięzców. Po meczach z Koreą i Portugalią te opinie brzmiały jak ponury żart. Na piłkarzy wylano wiele kubłów czarnej farby. A Jerzy Engel, wcześniej noszony na rękach, w ciągu paru dni stał się obiektem drwin. Powszechne stało się żądanie dymisji trenera.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Nie budzić śpiących demonów!

Prawo i obyczaje Są w literaturze światowej dzieła, które ukazują w alegorycznej formie głęboką prawdę o lekkomyślnych poczynaniach człowieka. Takim utworem jest np. słynna ballada J.W. Goethego „Uczeń czarnoksiężnika” („Zauber lehrling”). Młody człowiek, ucząc się dopiero sztuki czarnoksięstwa, rozpętuje pod nieobecność mistrza tajemne moce, ale nie potrafi ich poskromić. Na szczęście zjawia się w porę czarnoksiężnik i jednym ruchem swej różdżki uspokaja szalejące żywioły. W czasach nieokiełznanej wolności słowa pojawiają się różni

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Dla nałogowców fantasy

To jest chyba rodzaj nałogu czy uzależnienia. Przed snem czytam sobie do poduszki książki typu fantasy, bo w dzień naturalnie nie mam na to czasu. Jest tych książek przeraźliwie dużo i są one bardzo, bardzo grube – przeciętnie 600-700 stron. A tych tomów bywa także wiele. Mogę to zrozumieć, nie chodzi tu wyłącznie o względy komercyjne, chociaż pewnie to one przeważają. Ale skoro autor już stworzył swój świat, powymyślał bohaterów i zasady nimi kierujące, to mu nie spieszno do rozstania. Co prawda, są one do siebie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Gejzery

Zapiski polityczne Media, szczególnie te inaczej inteligentne, uwielbiają sensacje. Ostatnio bawią publiczność sprawą szpitali dla VIP-ów, że niby są one takie nadzwyczajne, a te dla zwykłych ludzi takie nędzne. To nieuczciwa bzdura. Od kilku lat sporo czasu spędzam w szpitalach. Teraz znowu tkwię, w zwyczajnym, a nie VIP-owskim, chociaż mam do tego prawo. Tkwię zaś w zwyczajnym dlatego, że pobyt tutaj gwarantuje mi wysoki poziom leczenia. Bo to jest istotne. Nie muszę korzystać ze specjalnych wygód, trafiam zazwyczaj do pokoi

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.