Felietony
Dosyć!
Media i okolice „Rząd poznaje się nie po tym, jak zaczyna, lecz po tym, jak kończy”. Taka parafraza powiedzenia Leszka Millera stanowi podstawę oceny rządów AWS-UW. Jak w sztuce teatralnej Becketta jest to już „Końcówka”. Podobnie jak w teatrze, również w Polsce nastrój jest ponury, choć z elementami kina akcji w stylu Jamesa Bonda (przechwytywanie na promie człowieka o czterech paszportach zostało jakby żywcem wzięte z filmu „Golden Eye”). Informacje z kraju to dzisiaj horror pomieszany
Po nas choćby „Quo vadis”
Teledelirka Wróciło bractwo pielgrzymujące ponad podziałami do Watykanu na oglądanie wraz z papieżem filmu. Normalnie zapijało się na bankietach klęskę albo sukces superprodukcji i stąd brała się obrzmiałość bądź oczy podbite fioletem jak kwiatki, nazywane w Poznaniu macoszkami. Wysłuchiwało się do ostatka, do szału, do dna nieszczerych pochwał, dopadało tych, co chowali się z kielichem i topili w znajdującej się w nim cieczy satysfakcję z klapy konkurenta albo zawiść, gdy mu się udało. Umykało się przed gwiazdą, a gdy cię dopadła, musiało
Proszę o czosnek do kryminału
Zapiski przedwięzienne 4 września 2001 r. W ubiegłym roku napisałem kilka felietonów o chorobie toczącej nasz wymiar sprawiedliwości. Sądziłem, że środowisko sędziowskie rozważy spokojnie moje zarzuty. Omyliłem się. Zamiast rozwagi doczekałem się donosu do prokuratury, która wezwała mnie na 12 września br. do gmachu przy ulicy Kruczej 38 w Warszawie, by mi przedstawić zarzuty zniewagi sądu, zagrożone karą grzywny bądź aż trzech (jak się dobrze policzy) lat więzienia. Donos złożony na przełomie wieków, czyli z początkiem
O co chodzi?
Bez uprzedzeń Nikt nie powiedział przekonująco tyle złego o premierze Buzku, co on sam o sobie w mało treściwym poza tym wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”. Popełnił coś zbliżonego do eutanazji politycznej, przyznając się, że o wysokości deficytu budżetowego dowiedział się dopiero 8 sierpnia i że ta wiadomość była dla niego niespodzianką. Mieliśmy więc premiera nie umiejącego przewidywać skutków swej polityki ani na cztery lata na przód, ani nawet na klika miesięcy. Jeżeli nie przewidywał, to może nie interesował się faktami decydującymi
Strefa graniczna
Podobno każdemu z nas przynajmniej raz w życiu coś niezwykłego się zdarzyło, coś, co nie mieści się w głowie. Coś zniknęło, coś niezwykłego się pojawiło, ktoś miał trafną intuicję albo proroczy sen, albo niesamowity zbieg okoliczności – możliwości są niezliczone. Tak przynajmniej utrzymuje Mike Dash, wykładowca Cambridge (nie wiem zresztą, czego) w książce „Granice poznania”, w której traktuje o wszystkich możliwych niesamowitościach: poltergeistach, stygmatach, lewitacji, UFO, potworach itd. Pewnie nie o wszystkich, bo co mniej wygodne dla siebie
Książka na początek
Kuchnia polska Im bliżej wyborów – tym więcej konkretnych pytań. Jednym z nich jest pytanie, co właściwie zwycięska lewica może zrobić dla kultury? Na oko wygląda, że niewiele. Nowy rząd będzie zakładnikiem wypracowanej przez Buzka, Bauca i Balcerowicza „dziury budżetowej” i będzie to paraliżować jego ruchy. Sam jednak na tym miejscu wyśmiewałem „myślenie okołobudżetowe” i nadal uważam, że równie ważne jak to, za ile można zrobić, jest to, co chce się zrobić. Myślę
Śmierć nie grozi grabarzom Rzeczypospolitej
ZAPISKI POLITYCZNE Katastrofa finansów państwa polskiego skłania mnie do ustanowienia tytułu Grabarza III Rzeczypospolitej. Można ustanowić także różne wersje tego odznaczenia, np.: Honorowy Grabarz, lub dodać stosowne do zasług klasy: Grabarz I klasy itd., aż do trzech albo pięciu szczebli. Na początek chciałbym uczcić osobę szczególnie aktywną w dziele, które jakiś satyryk już ochrzcił mianem dość okrutnym, lecz wydaje się, że sprawiedliwym. Powiedział tak: „Cztery lata i pogrzeb”. Lata mijają, pogrzeb
Dylemat Belki
KUCHNIA POLSKA A więc stało się. Nie chodzi mi o zdymisjonowanie ministra Bauca. Jest to gest teatralny, zważywszy, co może zdziałać nowa minister finansów w ciągu trzech tygodni do wyborów. Poprzestawiać rubryki w budżecie? Natomiast grupa niezależnych ekspertów potwierdziła obliczenia ministra Bauca, według których deficyt budżetu na rok 2002 wynosić będzie 88, a w porywach może i 93 miliardy złotych. Bauc nie blagował więc, najwyżej – jak twierdzą eksperci – odrobinę panikował. Każdy by panikował na jego
Perwersja
BEZ UPRZEDZEŃ Tak zwana umowa społeczna polega na powszechnej zgodzie na to, że państwo ma monopol na stosowanie przemocy. Nie przyznaje mu się jednak prawa do posługiwania się środkami przemocy w sposób dowolny, według widzimisię urzędników niskiego czy najwyższego szczebla. Działa według reguł ogłoszonych publicznie i utrzymuje w ten sposób porządek uzupełniający lub korygujący porządek naturalny. Nie trzeba aż wiary w istnienie jakiegoś metafizycznego prawa naturalnego, aby wiedzieć, że również tam, gdzie państwo nie sięga i gdzie nigdy nie istniało, kradzieże,
Echo po Herbercie
WIECZORY Z PATARAFKĄ Herberta poznałem jakoś tak w 1953 albo 1954. Przyjechał do Lublina z wieczorem autorskim. Spotkanie z poetą odbyło się w tak zwanym Chrzanowianum, czyli w wyodrębnionej bibliotece po profesorze Ignacym Chrzanowskim. Przyszło kilku początkujących poetów, ze sześć, siedem osób. Herbert był jeszcze zupełnie nieznany, a czasy dla poezji fatalne. Jeszcze chyba nie było „odwilży”, prawie wszystko, co piszące, snuło się przy PAX-ie, Herbert też tam debiutował w jakiejś antologii. Od razu niesamowicie – „z czerwonej






