Felietony
Alleluja i do tyłu
WIECZORY Z PATARAFKĄ Nie bardzo wiem, po co właściwie czytałem tę książkę. Trzy tomy. Każdy ponad 600 stron, wabi się to łącznie „Księga słów”, a poszczególne tomy: „Uczeń”, „Zdradzony” i „Pan i głupiec”. Autorką całej trylogii jest niejaka J.V. Jones, Amerykanka, która w połowie lat 90. ubiegłego stulecia i tysiąclecia napisała te dwa tysiące stron pewnie dla chleba, tudzież z rozkoszy bazgrania, co jej ślina na język przyniesie. Ją rozumiem, siebie – już nie. Podobnie jak
Cynizm odchodzących
Rocznica obchodów „Cudu nad Wisłą” odbywała się w atmosferze spekulacji nad kolejnym metafizycznym wydarzeniem w naszej historii. Tym razem rzecz tyczy sposobu, w jaki rząd Buzka kieruje od czterech lat państwem. Niejeden Polak myśli sobie pewno, że jeśli przy tak wielkim poziomie niekompetencji kraj z trudem bo trudem, ale jakoś funkcjonuje, to musi być w tym coś irracjonalnego. Ale w gospodarce nie ma co liczyć na cuda. Urzędnicy rządowi – którym brak wiedzy, a często i uczciwości, nie przeszkadzały w rządzeniu – szykują się
Proroctwo – oby nie trafne!
ZAPISKI POLITYCZNE Sukces lewicy, jaki w badaniach opinii publicznej bywa raz po raz ujawniany, mnie, jego współtwórcę, napawa i dumą, i lękiem. Boję się rozczarowania. Nieuchronnie pojawi się ono, gdy koalicja SLD-UP przejmie odpowiedzialność za dalsze losy Polaków. Przywiązuję wagę do słowa “odpowiedzialność”, gdyż obecne prawicowe władze, a szczególnie współrządząca do niedawna Unia Wolności, nie wykazują poczucia skruchy za spowodowanie nadciągającej katastrofy finansów państwa. Pamiętliwi czytelnicy moich felietonów wiedzą, że dawno już, gdy jeszcze
Niewidzialna ręka zza grobu
KUCHNIA POLSKA W chwili, kiedy to piszę, trwa jeszcze obliczanie rozmiarów katastrofy finansów publicznych, której jesteśmy świadkami. Myślę także, że spora część opinii społecznej nie wyobraża sobie jeszcze dokładnie, co to właściwie znaczy być obywatelem państwa – bankruta. Jak odbije się to na życiu każdego z nas? Tych, którzy utrzymują się tak lub inaczej z tzw. sfery budżetowej i tych, którzy poruszają się w sferze prywatnej? Być może jest to doświadczenie, które będziemy musieli dopiero przeżyć. Dzisiaj
Ustawodawcze zepsucie
BEZ UPRZEDZEŃ Potępiamy korupcję z dwu powodów, po pierwsze dlatego, że jest sprzeczna z prawem i po drugie, ponieważ przynosi realne szkody. Szkodliwe mogą być również działania zgodne z prawem, a największą zdolność szkodzenia społeczeństwu posiada władza ustawodawcza. Najbardziej zasadnicze spory w filozofii politycznej jej właśnie dotyczą. Autor „Umowy społecznej” twierdził, że władza demokratyczna jest nieograniczona i lud ma prawo szkodzić samemu sobie. Polski Sejm, jako reprezentacja ludu, z wielką przesadą korzysta z tego prawa.
Zabawy z mamoną
Pora pomówić o czymś zabawnym. Na przykład o cudzych pieniądzach. Zachęcają do tego politycy wszystkich orientacji, którzy samorzutnie – bo nie istnieje taki obowiązek – ujawniać poczęli wyborcom stan swego posiadania i swoich rachunków bankowych. Kłopot jednak, którego nie wzięli pod uwagę zwolennicy szczerości majątkowej – a o czym rozdyskutowała się prasa – polega na tym, że nie bardzo wiadomo, co właściwie powinien starać się udowodnić swoim wyborcom polityk? Czy, że jest biedny, czy też, że jest bogaty? Gołodupcem, czy krezusem?
Kariera Jacka. D
MEDIA I OKOLICE Śmierć Jacka Dębskiego, jak każda śmierć, napawa smutkiem. Przecież zginął człowiek. Jednak media nie przestrzegają zalecenia, że o zmarłym można mówić tylko dobrze, a nawet łagodniejszej normy: „Ciszej nad tą trumną”. Jednak mają rację. Zamordowany nie był osobą prywatną, ale politykiem, i to z górnej półki. Należał do elity politycznej III Rzeczypospolitej. Jego życie w ostatnim dziesięcioleciu, jak i jego tragiczny finał nie należą zatem do sfery prywatnej, ale do sfery publicznej. A to, czego się dowiaduje opinia
Woda święcona i ogórki
PRAWO I OBYCZAJE Kanclerz Schröder oświadczył niedawno, że duchowni nie będą dopuszczani do sprawowania kultów religijnych w czasie uroczystości państwowych w RFN. Szef niemieckiego rządu stwierdził, że taka praktyka jest nie do pogodzenia z założeniami państwa świeckiego. W naszym superdemokratycznym (!) państwie każda dosłownie uroczystość państwowa „koncelebrowana” jest przez duchowieństwo obrządku rzymskokatolickiego, mającego w obecnej Polsce uprzywilejowaną pozycję, o jakiej inne wyznania nie mogą nawet marzyć. Wyjątkowo tylko zabrakło przedstawicieli kleru na uroczystościach w Jedwabnem w 60. rocznicę
W dworku Wielkiego Brata
TELEDELIRKA Józef Chałasiński, pisząc „Społeczną genealogię inteligencji polskiej”, znalazł na nasze nieszczęście jej korzenie w szlachcie. Dobrze urodzona Maria Skłodowska, uznana przez rodzinę za nimfomankę, została wysłana za granicę, by nie przynosiła wstydu w kraju. Dzięki temu nie zdurniała, haftując ptaszki na bębenku, lecz mogła się rozwijać aż do Nobla włącznie. Wybitny matematyk, Andrzej Banach, był synem praczki, nie znał własnego ojca. Również arystokraci, Jan Potocki, twórca „Rękopisu znalezionego w Saragossie”, i Zygmunt Krasiński, którzy szarakami z dworków
Przygoda z Antenorem
WIECZORY Z PATARAFKĄ Podróże kształcą, nawet w naszych internetowo-telewizyjnych czasach. Kiedy po raz pierwszy przyjechałem do Padwy, nie spodziewałem się, że dokonam zupełnym przypadkiem filologicznego odkrycia, związanego z Kochanowskim. Który tu zresztą z nawrotami spędził jakieś sześć lat, jak prawie wszyscy intelektualiści XV i XVI wieku. Tu zaczął podobno pisać wiersze, tu zakochał się w tajemniczej Włoszce i trzeba go było wręcz siłą od niej odrywać. To były jego najszczęśliwsze lata. Padwa zawsze była intelektualnym załącznikiem do potężnej i bogatej






