Felietony

Powrót na stronę główną
Felietony Jerzy Domański

MÓJ PRZEGLĄD

Drodzy Czytelnicy! Gdy 20 grudnia 1999 r. ukazał się pierwszy numer naszego tygodnika, zapowiedzieliśmy dość buńczucznie, że będzie to pismo, które już niebawem stanie się trwałym elementem polskiego rynku prasowego. I nie ma co ukrywać, że za tą deklaracją kryło się sporo obaw o to, jak zostaniemy przyjęci przez Czytelników. Czy nasza koncepcja wydawnicza, głoszone poglądy i pomysły redakcyjne spotkają się z Państwa aprobatą? Było przecież wiele powodów do zadawania sobie takich pytań. Startowaliśmy w niecodziennych okolicznościach. Mało

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Temperamenta grają

PRAWO I OBYCZAJE  W pamięci narodowej nie wygasło jeszcze wspomnienie dawnych lat, w których PRL-owska propaganda odsądzała od wszelkiej czci i wiary Jana Nowaka-Jeziorańskiego, dyrektora Radia Wolna Europa. Nikt nie miał wtedy odwagi odezwać się w obronie wielkiego rodaka. Milczeli wszyscy, również intelektualiści. Owszem, niektórzy z nich podpisywali deklaracje polityczne, ale treść ich była wymierzona raczej przeciw demokratycznej opozycji! Wschodni intelektualista, pisał Czesław Miłosz, nauczył się “starannie odmierzać swe życiowe posunięcia,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Szczurza metafora

TELEDELIRKA Naprawdę trudno pojąć, co winne są biedne szczury, komu się naraziły, że teraz ze wszystkich stron dostaje im się po łebkach, jak również ciągnie się biedne gryzonie za ogony, nadużywając permanentnie szczurzej metafory. Porównuje się mianowicie exodus z jednej partii do drugiej do ucieczki szczurów z tonącego okrętu na platformę. A tu trzech tęgich flisaków spławia jednych, a innych przyjmuje. Niby to bardzo nieładnie zostawiać tonący okręt, jeżeli jest na nim kapitan, który schodzi jako ostatni, ale przecież nie najgorszy.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Widmo realne

WIECZORY Z PATARAFKĄ Chyba to Aleksander Wat w swoich pamiętnikach napisanych z Czesławem Miłoszem westchnął, że komunizm to straszne nieszczęście dla ludzkości. Zapewne ważne powody skłoniły go do napisania tych słów, ale ciekawe, co miałby do powiedzenia, gdyby dożył restytucji kapitalizmu. Bo komunizm był nieszczęściem rzeczywiście, ale właściwie każdy inny ustrój też bardzo łatwo przeradza się w nieszczęście. Nie ma bowiem ustroju idealnego; nie było w całych ludzkich dziejach i chyba już nie będzie. Wynika to z tego, że ludzie rywalizują ze sobą i nic ich

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Bronisław Łagowski Felietony

Dwie sprawy – bez zachowania proporcji

BEZ UPRZEDZEŃ  Wydawało się, że przypadek byłego naczelnego redaktora “Trybuny”, Janusza Rolickiego, będzie wyjątkowy. Swoim sposobem pożegnania niedawnych sojuszników Rolicki ściągnął na siebie pogardę i trudno było przypuszczać, że ktoś jeszcze może chcieć pójść w jego ślady. Znalazł on jednak naśladowców, dokładniej mówiąc naśladowczynię. Pani posłanka Danuta Waniek przechodząc do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, co z pewnością nie jest żadną degradacją, która usprawiedliwiałaby jakieś pragnienie zemsty, bardzo nieładnie pożegnała się ze swoją warszawską

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

“Solidarność” odchodzi, rachunki zostają

Stało się to, co jest naturalną konsekwencją sytuacji w Polsce. Mniejszościowy rząd Jerzego Buzka od ubiegłego tygodnia jest jeszcze bardziej mniejszościowy. Pokład dryfującej łodzi rządowej opuszczają kolejni załoganci. Dzieje się to najczęściej w marnym stylu i z podawaniem przedziwnych argumentów. Nie inaczej było z decyzją Krajowej Komisji NSZZ “Solidarność” o wyjściu ze struktur AWS. Z jednej strony, zapowiedziano, że członkowie “Solidarności” nie będą już uczestniczyć we władzach organizacji politycznych ani tworzonych przez nie komitetach wyborczych, by parę zdań

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

A jeśli nie – to co?

KUCHNIA POLSKA Do znudzenia już powracam tu do sprawy Unii Europejskiej. To samo jednak czynią inni i prasa pełna jest na przemian okrzyków radości, że tym razem już na pewno nastąpił przełom w naszym kandydowaniu do UE, oraz jęków rozpaczy, że znowu powinęła nam się noga. W sumie jednak wszyscy, z politykami włącznie, mówią w tej kwestii coraz cieńszym głosem i chociaż nie przestajemy nadal nudzić Unii o wyznaczenie konkretnego terminu naszego członkostwa, to daty padają coraz odleglejsze – a to 2003,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Zabójcy drogowi

ZAPISKI POLITYCZNE Od wielu lat obiecują nam rozpoczęcie budowy ważnych autostrad np. wschód-zachód, czy północ-południe. Obietnice nie są dotrzymywane. Szlaki komunikacji kołowej są w stanie katastrofalnym, pogarszającym się z roku na rok. Ostatnim poważnym budowniczym dróg w Polsce był Edward Gierek. Nie obiecywał cudów, ale jego “gierkówka” z Warszawy do Katowic, choć ma nawierzchnię mocno zniszczoną, jest jedynym, łatwo przejezdnym, ważnym szlakiem komunikacyjnym w Polsce. Na czym polega, moim zdaniem, główny błąd w tej ponurej sprawie, której istnienie niejeden

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Defilada w rocznicę “Pobiedy”

ZAPISKI POLITYCZNE Blisko pół wieku temu zamieszkaliśmy w domku spółdzielczym na odległym przedmieściu Warszawy. Dzieci były malutkie, moja matka już zaczęła ciężko chorować, a domek był nie wykończony, gdyż spółdzielnia nie dotrzymała umówionego terminu. Byłem wówczas sekretarzem redakcji “Przeglądu Kulturalnego”, najpoważniejszego pisma społeczno-kulturalnego, jakie kiedykolwiek ukazywało się w Polsce. Naszym stałym współpracownikiem był Stanisław Jerzy Lec, wielki autor słynnych w świecie, króciutkich aforyzmów. Z jakiejś okazji pętała się po redakcji

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Zła wiadomość

KUCHNIA POLSKA W czasach, kiedy naszym “Big Brother” był Związek Radziecki, życie w Polsce i na świecie toczyło się w sposób harmonijny i przewidywalny. Tak przynajmniej podawały to do wierzenia krajowe media. Wystarczało jednak wychylić głowę z kraju, albo po prostu posłuchać trochę obcojęzycznych mediów, aby obraz ten stawał się nieporównanie mniej usypiający. Dokładnie to samo mamy obecnie, kiedy naszym “Big Brother” są Stany Zjednoczone. Różnicę pomiędzy tym, co dzieje się naprawdę, a tym, co podają do wierzenia

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.