Roman Kurkiewicz

Powrót na stronę główną
Felietony Roman Kurkiewicz

Kler, taśmy czy ustawy antyszczepionkowe

Pisać o „Klerze” Smarzowskiego źle czy dobrze, ale pisać – to źle czy dobrze? Pisać, kiedy film się widziało, czy może jednak w ciemno? Pisać, nie widząc, czy nie pisać, oglądnąwszy w legendarnym już pozapopcornowym milczeniu (owieczek)? Przed laty w słynnej wśród kilkudziesięciu osób książeczce „Jak rozmawiać o książkach, których się nie czytało?” autor, Pierre Bayard, skłaniał się do tezy, że lepiej udają się rozmowy o książkach, których dyskutanci nie przeczytali, gdyż ich wysiłek intelektualny włożony w ukrycie tego faktu owocuje feerią intelektualnych

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Roman Kurkiewicz

Ekonomie! Mądrale…

Nieubłaganie i niepowstrzymanie nadchodzi rok 2019, co będzie oznaczać wysyp analiz, metafor, podsumowań, ocen, potępień i rozczarowań związanych z 30-leciem przemian roku 1989. Trzeba pokornie się pogodzić z tajemniczym rytmem nibyważności wyznaczanej dekadami, a nie choćby wielokrotnością 12, 13 czy 19, nie mówiąc już o 29. Za chwilę przykryje nas tupot 100-lecia niepodległości, ucieknijmy zatem w 30-lecie. A przynajmniej w jeden jego aspekt. Władzę wówczas faktycznie przejęła nowa formacja. Opozycja demokratyczna, solidarnościowcy – powiedzą

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Roman Kurkiewicz

Na co komu napadać na Polskę???

Kiedy pisałem te słowa, pielęgniarki z Przemyśla zbliżały się do trzeciego tygodnia głodówki protestacyjnej; tak, tak – walczą o swoje płace. Równocześnie Naczelna Izba Pielęgniarek i Położnych alarmowała, że w Polsce już brakuje 100 tys. pielęgniarek, a w najbliższych latach liczba ta wzrośnie o kolejne 60 tys. W tych samych dniach na wyklęczaną i wyżebraną wizytę do Białego Domu udał się Andrzej Duda, prezydent Rzeczypospolitej. W cyklu „komediowe symulacje uprawiania polityki” postanowił się wykazać inicjatywą. Czyli zaoferował,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Roman Kurkiewicz

Gdzie była wtedy matka boska wallstreetowska?

Mnożą się pomniki, sympozja, obchody tzw. Cudu na Wisłą, debaty, medale, pustosłowia na temat czegoś, co nie ma żadnego znaczenia dla naszego życia dzisiaj i w dającej się przewidzieć przyszłości. Coraz więcej miejsca w tych przekazach zdominowanych przez kościelnych i wokołokościelnych interpretatorów zabiera niejaka matka boska. Władze 40-milionowego państwa, członka Unii Europejskiej, zawierzają tej widmowej postaci losy i przyszłość kraju. Innym nie staje już nawet sił na wzruszenie ramionami. Tymczasem w ciszy przechodzi 10. rocznica

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Roman Kurkiewicz

Ostatni egzemplarz gazety

Internetowe wydanie potężnego niegdyś dziennika w średnio wielkim europejskim kraju krzyczy ogromnym tytułem: Dzisiaj sprzedaliśmy ostatni drukowany egzemplarz naszej gazety! Dziękujemy Czytelniczce/Czytelnikowi za zaufanie, pracowaliśmy na nie przez dekady. W ostatnim numerze oprócz wiadomości agencyjnych, sportu i zapowiedzi muzycznych zastanawiamy się, na wielu płaszczyznach, CO POSZŁO NIE TAK. Sprzedając jeden egzemplarz gazety, niegdyś drukowaliśmy wydania w ponadmilionowym nakładzie – nie możemy udawać, że to raczej porażka naszego profesjonalnego, zaangażowanego i przez lata opłacalnego projektu medialnego. Z pokorą

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Roman Kurkiewicz

Krycie pedofilii a rugowanie astronomii

Antyastronomiczne swawolenie Jarosława Gowina, który na tym etapie został rzucony na odcinek ministrowania nauką, wcześniej sprawiedliwością (strach się bać, co w przyszłości – zdrowie czy rolnictwo?), nie jest największym problemem demolki polskich uniwersytetów, która właśnie się odbywa. Decyzja ministerstwa, że astronomia nie będzie już traktowana jako samodzielna dyscyplina naukowa ma swój wymiar symboliczny (to jednak Kopernik był Polakiem i kobietą czy tylko Niemcem i kanonikiem?), ale też, jak piszą sami astronomowie, jest podjęta wedle dość kuriozalnych kryteriów

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Roman Kurkiewicz

Poczytam ci o Wandzie

A jeśli ktoś nie wie, kim jest i co pisze Rafał Woś albo Grzegorz Sroczyński? Albo co to podatek progresywny, Monteskiusz, trójpodział władzy? A jeśli ktoś nie miał nigdy w ręku Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, nie lubił matematyki w szkole, nie bardzo kojarzy Arystotelesa ani z etyki, ani z logiki, a jeśli spory o ideę państwa są mu całkiem obce, odległe, chyba że zapuka komornik w sprawie mandatu za brak biletu przed siedmiu laty? A jeśli nie jedzie na wakacje ani nie idzie na urlop i ma kłopot z kupnem nie tylko podręczników dla

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Roman Kurkiewicz

Odlatują najważniejsze osoby w państwie

Cokolwiek mimo woli byłem świadkiem – ułomnym, za to całodziennym – defilady wojskowej w Warszawie. Huk armatnich salw, warkot helikopterów (produkcji rosyjskiej lub nawet jeszcze ZSRR), dudnienie F-16. Na szczęście tylko pojedyncze słowa dobiegały na drugi brzeg Wisły. Ich pompatyczność wybrzmiewała zresztą jak te nieszczęsne salwy, krótko, bez sensu, ale potężnie. W moim odbiorze dominowały jednak akcenty lotnicze, prawie 100 powietrznych potworów nie da się nie zauważyć, nie sposób ich nie usłyszeć, nie da się

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Roman Kurkiewicz

Polska jako defilada

Ma być głośno, ma być hucznie, groźnie, dumnie, z przytupem, z przychrzęstem, łomotem, tupotem. Na kołach, skrzydłach, gąsienicach i na czym tam jeszcze się da. Taka defilada. Potężna, imponująca, majestatyczna. Taka, jaką bizantyjscy satrapowie lubią najbardziej. W Święto Wojska Polskiego. Będziemy świadkami narodowego prężenia chuderlawych muskułów i organizowania igrzysk dla ludu w miejsce uczciwego rozliczenia chociażby samoniszczycielskiej działalności byłego ministra „obrony” Antoniego Macierewicza, nad którą to działalnością trwa grobowa cisza. Nad historią jego

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Roman Kurkiewicz

Solidarność ma na imię Draginja

Przed kilkunastu laty pojechałem po raz pierwszy do Mostaru. Minęło już sporo czasu od wojny w krajach byłej Jugosławii, ale droga przez Bośnię i Hercegowinę nie pozwalała o niej nie pamiętać. Jadąc samochodem, mijaliśmy wyludnione, spalone wsie, opuszczone domy; cały czas towarzyszy mi widok wypalonych otworów okiennych, zniszczone lub nieistniejące dachy. Ale też wówczas poczułem zapach minionej wojny, swąd spalenizny wisiał wciąż nad nagrzaną, pozbawioną mieszkańców ziemią. To zapach i widok, którego moje pokolenie i kolejne po prostu nie zaznały. Dojmujący,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.