Książki
Legendy u Cofałki
Na piłce znają się wszyscy, ale są dowody, że Jan Cofałka jest w lidze mistrzów. Po części ma to w genach. Bo czy ktoś urodzony w Rybnej (dziś Tarnowskie Góry) może być poza piłką? Ale piłka to część wielkiej pasji Cofałki, której owocem jest saga o Śląsku. O jego historii. Przede wszystkim o ludziach. „Księga Ślązaków”, „Ślązacy i Kresowiacy”, „Ślązacy w Warszawie” i „Ślązacy w świecie” to świetnie udokumentowane historie o Ślązakach, którzy są oczywiście Polakami, ale dodatkowo mają specjalny śląski stempel. To nie tylko gwara, lecz także niezwykle pożądane, choć
Porwana przez Boko Haram
Nigdy nie zapomnę pierwszego gwałtu. Ani następnych Idę w gromadzie wziętych w niewolę i zrezygnowanych. Nasza grupa powiększa się po każdym postoju w mijanych domach. Boko Haram handluje dziewczętami szacowanymi jak sztuki bydła. Nie mogę poznać mojego miasta, tak bardzo odmienił je kataklizm brutalnej napaści. Widzę spalone ciała, zrujnowane budynki, splądrowane sklepy. Nad Damasak zapadły ciemności. To wszystko przyprawia mnie o zawrót głowy. Nasza gromada idzie ciemnymi ulicami, przerażona głuchym dudnieniem buciorów terrorystów,
Od bicia piany przybywa tylko piany
Słownik do czytania prof. Jerzego Bralczyka Słowa niepokojące… Demagog ‘Człowiek, który dla zdobycia zwolenników lub dla przekonania słuchaczy używa haseł i argumentów nieetycznych’; który ‘posługuje się pochlebstwem, kłamstwem, obietnicami bez pokrycia’. Bywa efektownym mówcą i czasem sam siebie potrafi przekonać. Wcale przez to nie staje się uczciwy. Fundamentalizm ‘Bezwzględna wierność doktrynie, zasadom religii, rygorystyczne ich przestrzeganie’. Fundamentalizm nie jest sympatycznym określeniem – zwykle jest zarzutem. Z punktu widzenia nieograniczonej tolerancji każda wierność
Książki dobre, bo zbójeckie
To jest książka o czytaniu. A konkretniej o tym, co powinien przeczytać absolwent polskiej szkoły, by bez kompleksów porozumiewać się ze światem. Nie tylko z rodakami, ale również z resztą świata. By tu i tam miał poczucie, że jest częścią wspólnoty. By tak się stało, trzeba czytać. Aby do tego zachęcić, Paszyński stworzył własną listę lektur, które trzeba znać. Z mocnym akcentem na słowo trzeba. Takich książek, które uczą mądrego i godnego życia. Jest to oczywiście wybór subiektywny. Jednak to, kto jest autorem tej propozycji,
Śladami nękających wspomnień
Celem było odnalezienie w tajdze grobu mojej Matki „Kto nie ryzykuje, ten…”. Zaryzykowałem. Jadę na Sybir! Tamtych majowych dni 1984 r. chyba nie zapomnę do końca życia. Zaryzykowałem wtedy wiele, żeby tylko osiągnąć od dawna zamierzony cel. Cel, o którym nieustannie dręcząca, nękająca pamięć nie dawała mi zapomnieć. A tym zaprzysięgłym moim celem było odnalezienie w tajdze grobu mojej Matki Antoniny, zmarłej w maju 1940 r. na syberyjskim zesłaniu. Toteż kiedy taka, w miarę realna, szansa mi się nadarzyła, nie wahałem się ani
„BZDiETY. Czego nie powie ci dietetyk”
Naukowcy już od dawna wiedzą, że diety nie działają. Teraz wiecie to również wy W dobie niezliczonych sposobów na utrzymanie perfekcyjnej figury profesor Traci Mann w książce „BZDiETY. Czego nie powie ci dietetyk” obala jeden z największych mitów naszych czasów
Gust miał odrębny
Cały Kraków załamywał ręce, co też zrobił Wyspiański, biorąc sobie tak dziwną żonę Na zdjęciu podpisanym ręką Wyspiańskiego „dnia 28ego Stycznia 1900. Kraków” Teosia nie ma na sobie stroju ludowego, który on tak lubi. Jest ubrana w ciemną suknię wizytową ze stójką i marszczonym żabotem. Pod suknią odznacza się ciasno zasznurowany gorset. Ciemne włosy zebrała na karku w węzeł. Pozuje z dziećmi Wyspiańskiego, bez Teodora. Prawym ramieniem podtrzymuje Mietka. Chłopiec ma cztery miesiące, nie potrafi siedzieć samodzielnie. Obok stoi
Wojna w Aleppo
Od teraz to jest twój dom, będziesz mieszkać w celi, a ja będę patrzył, jak umierasz z głodu! – Adam, biegnij! Nie daj im się złapać! – próbuję krzyczeć, ale słowa więzną mi w gardle. Próbuję się wyrwać, ale trzymają mnie jeszcze mocniej. (…) – Bądźcie przeklęci… przeklęci… zabiliście mojego brata, zniszczyliście nam życie… PRZEKLINAM WAS! (…) Czym zasłużyliśmy na taki los? (…) Mężczyzna unosi broń, teraz mnie uderza w głowę… wszystko się zamazuje… W końcu odzyskuję
Z wyżyn władzy do stalinowskiego więzienia
Insynuujecie, że kierownictwo Partii po trupach chce się przy władzy utrzymać?! Jesteście wyrzutkiem, hańbą Partii i społeczeństwa! Siedziałyśmy na łóżkach, wpatrując się w nieprzeniknione ciemności na zewnątrz. Trzeszczenie żwiru, chrzęst zarośli pod ciężarem wleczonego ciała. (…) Krzyk tragiczny: „Puśćcie mnie! Puuść…!” – zdławiony wpół kneblem. (…) Wychód rozpoczęto od „nowego”. Zbiegli się z dyżurki. Musztrowali go – otrzymali chyba specjalny rozkaz. – Szybciej! Szybciej! – rozlegał się wrzask Wołoszyna. –
Zepsuta przez powodzenie
Agnieszka Osiecka: Chłopcy leźli mi w ręce i dali się lepić jak plastelina Dzienniki 1953 8 II 1953, niedziela Jest mi wesoło, ale jednocześnie nie czuję się zadowolona z siebie. Jak figlarz, który nabroił, cieszy się swoim kawałem (czy kawałami), ale jednocześnie sumienie go gryzie i męczy niezdecydowane poczucie czegoś, co trzeba rozważyć i może zmienić. I robi rachunek sumienia czy też „przeprowadza samokrytykę” (to już tylko rzecz terminologii). Wróćmy w tym celu do Bukowiny: Było mi tam dobrze, wesoło. Sama też







