Obserwacje

Powrót na stronę główną
Obserwacje

Jaka szkoda, że Kalibabka nie trafił do Piszczaca

Ojcem medialnego rozgłosu Tulipana był Leszek Konarski, młody reporter „Przeglądu Tygodniowego” NARODZINY GWIAZDY Sukces ma wielu ojców. I chociaż poniekąd można uznać Kalibabkę za self-made mana, niesprawiedliwością byłoby pominięcie faktu, że ojcem medialnego rozgłosu Tulipana – o ile w tym przypadku wypada używać takich słów – był przede wszystkim dziennikarz Leszek Konarski. Młody reporter „Przeglądu Tygodniowego” na trop PRL-owskiego uwodziciela wpadł przez zupełny przypadek, gdy pewnego wiosennego dnia 1982 r.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Obserwacje

Bilet do nieba

Trzeba być gotowym, bo śmierć przychodzi bez zapowiedzi   Karp Zdarzył mi się kiedyś taki dyżur w Wigilię z Tadkiem. To był lekarz z naszego zespołu, niesamowity człowiek. Takie rzeczy potrafiliśmy z nim robić na wezwaniach, że głowa mała! Świetnie się dogadywaliśmy. Uratowaliśmy razem wiele żyć. Zjechaliśmy akurat na podstację (stacja pogotowia ratunkowego o ograniczonym zakresie działalności) z wezwania. Była jakaś siedemnasta, może osiemnasta. Pogoda fatalna, prawdziwa zima – ślisko i mnóstwo śniegu. Wyszliśmy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Obserwacje Wywiady

W tej pracy musisz być nie tylko ratownikiem, lecz również psychologiem

W tej pracy musisz być nie tylko ratownikiem, lecz również psychologiem Jarosław Sowizdraniuk – nauczyciel akademicki na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu i ratownik medyczny Śmierć to, jak się domyślam, codzienność w pracy ratownika medycznego. Pamiętasz, kiedy zetknąłeś się z nią pierwszy raz na dyżurze? – Pierwszą śmierć pamiętam doskonale. Skończyłem 19 lat i pracowałem jako wolontariusz w szpitalu. Postanowiłem uczyć się poprzez praktykę, bo miałem trochę wolnego czasu na studiach. Byłem zafascynowany ratowaniem ludzi. Pierwszy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Obserwacje

Dylemat cebulki

Tulipany są jednymi z najbardziej inspirujących kwiatów i skrywają niejedną tajemnicę   Czy dziś prawdziwych tulipanów już nie ma? Chociaż są kwiatami z niebywale bogatą historią, współczesne odmiany tulipanów wydają mi się pozbawione uroku i czaru swoich przodków. Zyskały za to całą gamę nowych twarzy: niektóre przypominają wyglądem piwonie (odmiany pełnokwiatowe) albo lody w wafelku (tzw. tulipany lodowe, które rzeczywiście wyglądają jak porcja lodów, lecz tylko chwilę przed rozchyleniem płatków). Inne mają, nietypowe jak na kwiaty, niemal

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Obserwacje

Potencjał bratka

Płatki swój intensywny kolor zawdzięczają komórkom wypełnionym skoncentrowanymi barwnikami Do opustoszałych doniczek, na rozmarzające grządki i budzące się do życia rabatki zawitała nareszcie wiosna. Jest wszędzie: unosi się w powietrzu ze słodkim zapachem hiacyntów, wypełza spod ziemi, zostawiając za sobą kretowiska, chlupie w oczku wodnym rozbawiona rubasznym przekomarzaniem się żab. Budzi rośliny, zwierzęta i ostatnich ogrodników malkontentów, hojnie dodając energii i barw tam, gdzie jeszcze do niedawna zalegała zimowa szaruga. Wraz

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Obserwacje

W Rajskim Zakątku Gambii

Tanji to miejscowość na zachodnim wybrzeżu Gambii. Wszystko, co tu się dzieje, związane jest z oceanem. Na plażę, zwaną Rajskim Zakątkiem, przypływają łódki rybaków, którzy właśnie skończyli połów. Tu odbywa się rozładunek i czyszczenie ryb, a obok jest targ, na którym kwitnie handel nie tylko rybami, ale też np. muszlami czy ręcznie wykonaną przez kobiety biżuterią. Mimo biedy, braku pracy i małych zarobków ludzie są tu uśmiechnięci, życzliwi i uprzejmi. A to sprawia, że do Tanji chce się wracać. Tekst i zdjęcia Anna Panas

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Obserwacje

Ksiądz Bar otwiera bar

Podczas pandemii w bydgoskiej bazylice wydawano 600-700 porcji żywieniowych, dziś o połowę mniej W bydgoskiej parafii św. Wincentego à Paulo codziennie gotuje się zupę dla 200-300 osób. Z proboszczem i innymi księżmi mieszka pod jednym dachem ponad 30 dorosłych mężczyzn. W kaplicy akademickiej trwa budowa baru mlecznego, w którym nie będzie cen. Ja nie smakuję, ja jem Bazylika św. Wincentego à Paulo jest największym kościołem w Bydgoszczy i jednym z największych w Polsce. Ale nie rozmiar ani unikatowa architektura przyniosły jej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Obserwacje

Maleńki, omączony i wyniosły

Pierwiosnki mają niezwykłą wolę walki i chęć kwitnienia Wiosna w ogrodzie Ani się obejrzysz, a marzec namiesza w twoim ogródku jak w przysłowiowym garncu. Ziemia zacznie powoli rozmarzać, a na wierzch wyklują się pierwsze kiełki i nieśmiałe pączki. Początkowo wszystko to będzie bardziej przypominać bezkształtną, budyniową szarą masę niż wykwintne danie, ale pod koniec miesiąca ogród będzie już nie do poznania. W tym czasie zmiany widać gołym okiem. Z godziny na godzinę przybywa nowych smaczków i apetycznych

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Obserwacje

Nie taki zombie straszny

Kinowy wizerunek żywego trupa z reguły budzi grozę. Zwykle też w filmowych apokalipsach to nie zombiaki okazują się najgorsze… Odpowiedź na pytanie, kim (czym) jest zombie, wydaje się oczywista. Nie wszyscy jednak wiedzą, że ta dobrze zakorzeniona w kulturze postać jest z nami niespełna 100 lat. Zachód zawdzięcza zombiaka niejakiemu Williamowi Seabrookowi i jego wydanej w 1929 r. książce „Magiczna wyspa”. Seabrook – dziennikarz, literat i podróżnik z awanturniczym zacięciem – był również alkoholikiem, zmarł

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Obserwacje

Zachód czy Turcja?

Kto wymyślił snowboard Snowboarding to znana i lubiana dyscyplina sportów zimowych od Stanów Zjednoczonych i Kanady, przez Europę, aż po Japonię. Także w Polsce z roku na rok snowboard ma coraz więcej zwolenników. Większość źródeł jako twórcę deski snowboardowej podaje Amerykanina Shermana Poppena. Co ciekawe, ta stosunkowo nowa zimowa dyscyplina, która po raz pierwszy pojawiła się na igrzyskach olimpijskich dopiero w roku 1998, miała zostać wymyślona przez przypadek. W 1963 r. Poppen, chcąc urozmaicić zimowe zabawy swoich dzieci, związał dwie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.