Przebłyski
Wisła czeka na cuda Smudy
Wielkie plakaty „Czekam na Ciebie”. Ciekawe, któż to może czekać na krakowskich przechodniów? A to niespodzianka. Wiecznie żywy Franek Smuda. Ma chłop tupet. Znowu wciska kibicom kit. Teraz Wisła Kraków ma uwierzyć, że Franek Smuda czyni cuda. W egzotycznej parze z prezesem Cupiałem pokaże, że można. Że można grać bez zawodników, bo zostali wyprzedani, i bez boisk treningowych, bo to jakieś fanaberie. Dla Smudy kasa jeszcze jest. Wiślacy więc czekają na cuda. Ale do tego chyba lepszy byłby kolega posła Godsona,
Można było z Greniem, to co z Siejewiczem?
Rafała Grenia – syna Kazimierza, członka zarządu PZPN – zabrakło wśród sędziów szczebla centralnego na sezon 2013/2014, a po ujawnieniu zdjęć, na których widać, jak biesiaduje z działaczami Jedności Niechobrz, został przeniesiony z II ligi do III. Zbigniew Boniek osobiście jednak sporządził wniosek o przywrócenie 31-letniego arbitra z Rzeszowa na drugoligową listę. „Prezes prosił, abyśmy przemyśleli jeszcze raz, czy sankcja nie jest zbyt surowa. Rafał Greń dostał też naganę od Podkarpackiego ZPN. W związku z tym, że przeanalizował
Najadł się szaleju…
Znany od wielu, wielu lat handlarz polskimi piłkarzami na francuskim rynku Tadeusz Fogiel postanowił wystąpić w „Przeglądzie Sportowym” w nowej dla siebie roli – wujka Dobra Rada: „Popularne »leśne dziadki« nadal pozostają w kuluarach przy Bitwy Warszawskiej… Ale Zibi oczywiście może sobie z nimi poradzić – na jego miejscu już teraz zaplanowałbym szereg znaczących czystek. W tę albo we w tę”. Niestety, piewca czystek znad Sekwany nie wyjaśnia, na czym miałyby one polegać. To, że Tadzio
OFE już nie mamią. Zaczęły straszyć
Najpierw ludzie z OFE kłamali w reklamach. Tropikalne plaże, a na nich emeryci sączący egzotyczne drinki – to robiło na wyposzczonych Polakach duże wrażenie. Już się widzieli w hawajskich koszulach z talerzami frutti di mare. Sen nie trwał długo, emeryci obudzili się w ubrankach z ciucholandów i z talerzami kaszanki.Później ludzie z OFE kłamali, że Polacy odprowadzający składki dostaną godziwą emeryturę. Chyba myśleli o takich, którzy jak Abraham będą żyli kilkaset lat. Bo 80 zł emerytury po kilkunastu latach
Odkryte piłeczki Radwańskiej
Wychodzi na to, że Agnieszka Radwańska lubi kłopoty. Jako chorąży reprezentacji olimpijskiej w Londynie popisała się tylko skróconą na maksa spódniczką i wzruszeniem ramion po porażkach. Bo przecież nic się nie stało. Duża kasa i tak jest tylko na turniejach.Potem została ambasadorką akcji „Nie wstydzę się Jezusa” i pokazała, że sama też się nie wstydzi. Skorzystał z tego „ESPN The Magazine”, a rozbierana sesja Agnieszki doprowadziła zwolenników Jezusa do histerii. Ambasadorkę Radwańską pogoniono. A wolontariuszom Jezusa zostało zdzieranie starych plakatów.
Wskrzeszę za 40 zł + gazeta
Nie ma jeszcze takich upałów, by mózgi się zagotowały, nawet tak delikatne jak u polityków. Więc to, co powiedział wielbiciel Gowina, poseł John Godson z PO, traktujemy z powagą. A przynajmniej staramy się zachować powagę. Bo słuchając Godsona, łatwo nie jest. Nie bardzo możemy sobie poradzić z klasyfikacją frapującego oświadczenia Godsona: „Widziałem wskrzeszenie na własne oczy”. Oczy Godsona widziały, jak ojciec John Bashobora po 42 godzinach wskrzesił pastora. Ale nie widziały gigantycznej akcji promocyjnej płatnego (bilet normalny za 40
Ks. Sowa – kadrowiec Arabskiego
Tak jak są papużki nierozłączki, tak jest i duet medialno-towarzysko-biznesowy. Ks. Kazimierz Sowa, od ponad 20 lat związany z mediami, i Tomasz Arabski, też dziennikarz i świeżo upieczony dyplomata na wywczasach w Madrycie. Co łączy Sowę z Arabskim? Poza tym, że razem pracowali w katolickiej sieci rozgłośni Plus, gdzie ks. Sowa był prezesem, a Arabski dyrektorem programowym, łączy ich także Polska Agencja Prasowa. Kierując Radiem Plus, kupowali serwis PAP. Choć precyzyjniejsze będzie określenie, że brali ten serwis, bo rozgłośnia
Kogo uwiera Tysiąc
To nie była rozmowa równej z równą. Z jednej strony Magdalena Rigamonti, dziennikarka tygodnika „Wprost”, a z drugiej Alicja Tysiąc, kobieta po wielu przejściach. Przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka udowodniła na swoim przykładzie, że polska ustawa antyaborcyjna jest fikcją. To oczywiście nie mogło się podobać środowiskom kościelnym i prawicowym. Tysiąc stała się celem niezwykle chamskich i obelżywych ataków. Z obelgami, które na nią spadały, próbowała walczyć. Wygrała proces z „Gościem Niedzielnym”. Ma proces z Tomaszem Terlikowskim. Ale przecież dobrze wiadomo,
IPN nie daje zapomnieć (o sobie)
Jeszcze dwa miesiące, a Instytut Pamięci Narodowej wystrzeli z sensacją. Na razie prokurator Marcin Gołębiewicz, naczelnik Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu warszawskiego oddziału IPN, umiejętnie dawkuje napięcie. Po niespełna pięciu latach niestrudzonej pracy i ogromnych wysiłków pionu śledczego IPN za skromne pół miliona złotych dowiemy się pełnej i najprawdziwszej prawdy o katastrofie w Gibraltarze 4 lipca 1943 r., śmierci gen. Władysława Sikorskiego i osób mu towarzyszących. IPN to w Polsce potęga, trzeba poważnie
Ziobro przegrał z „Przeglądem”
Dokładnie trzy lata. No, bądźmy precyzyjni, trzy lata bez siedmiu dni – tyle czasu potrzebował Zbigniew Ziobro, by uznać, że artykuł wydrukowany 24 maja 2009 r. w „Przeglądzie” narusza jego dobra osobiste. Zdecydowanie łatwiej i szybciej przychodziło mu oskarżanie, gdy był prokuratorem generalnym. Skutki znamy. Płacimy za nie. Płaci skarb państwa, czyli my, bo odszkodowania za bezzasadne zatrzymania są wysokie. Ziobro zajęty był wówczas sprawą Blidy, prof. Podgórskiego czy prof. Widackiego. Tak był zajęty, że mimo licznych






