Przebłyski
Asystenci wybrali Siwca. Jednomyślnie
Marek Siwiec to bardzo obrotny człowiek. Gdyby w polityce obrotność była najważniejsza, byłby premierem albo prezydentem. Ale i tak zrobił wielką karierę. Niestety, jej finał jest byle jaki. Drogę polityczną miał Siwiec usłaną różami jak mało kto. I nie dziwota, że nie chce z tego eurodajnego dywanu zrezygnować. Bo Siwcowi zawsze lekko się żyło. Zawsze wiedział, gdzie stoją konfitury. Karmił go były prezydent Kwaśniewski. Karmiła matka partia. Bez większej wzajemności, ale i tak Siwiec pewno dociągnąłby w Brukseli do emerytury,
Łubu dubu – prezes klubu Legia
Legia Warszawa to taki klub, który lubi mieć pod górkę. Kiedy za czasów trenera Urbana zaczęły się wyniki, to żeby nie było za dobrze, klub dostał nowego prezesa. Oryginała z takim parciem na szkło, że celebrytki odpadają. Nawet Kasia Cichopek. Bogusław Leśnodorski wkrótce pokazał, że słowa u niego fruwają szybko i bliskie są żargonowi z kibolskiej „żylety”. Pytany w marcu o ewentualny brak mistrzostwa Polski Leśnodorski mówił: „Słabo by było, chujowo nawet, ale się nie boję”. Od razu też przebił Bareję: „Jako
Ktoś dopisał biskupa
Jak w jednym orędziu można się mijać z prawdą kilka razy, pokazało Orędzie Wołyńskiej Rady Kościołów z 25 kwietnia podpisane przez duchownych różnych wyznań przed 70. rocznicą tragedii wołyńskiej. Pierwszy raz, gdy ludobójstwo nazwano „krwawą konfrontacją między Ukraińcami i Polakami na Wołyniu”. Nie godzi się tak nazywać tego, co się wówczas stało. Zabójstwa to zabójstwa, a bestialstwo to bestialstwo. Drugi raz orędzie mija się z prawdą, gdy głosi, że nie mamy prawa osądzać sprawców. Otóż nie. Sprawcy rzezi
Nieszczęścia chodzą trójkami
W długi weekend Polacy odpoczywali. Z wyjątkiem pechowców, których dopadł Piotr Tymochowicz, nowy nauczyciel liderów SLD. W popłochu uciekali przed nim młodzi lewicowcy, którym jakoś nie imponuje pokręcony szlak życiowy pana T. Od Tymińskiego, Krzaklewskiego i Leppera aż po Palikota. A teraz SLD. Aż strach się śmiać. Na widok Tymochowicza, który uczy mechanizmów demokracji, wszystko opada. Opada też, a właściwie ciągle spada, zainteresowanie Ziobrą, najbardziej kuriozalnym politykiem dekady. Kaskę (i to jaką) bierze w Brukseli, ale siedzi cały czas na Wiejskiej.
Na gruzach OFE
OFE walczy! OFE czuwa! OFE do niczego cię nie zmusza! Skąd my znamy te slogany? No skąd?O co walczą otwarte fundusze emerytalne? Przecież każdy by walczył o utrzymanie kasy 16 mln Polaków, którzy obowiązkowo ulokowali swoje składki emerytalne w OFE. Naturalne jest więc, że fundusze będą walczyć do ostatniej złotówki przyszłego emeryta. I czuwać nad regularnością wypłat dla zarządów oraz podwyżkami za to ciągłe użeranie się z przeciwnikami. Średnia płaca w zarządach towarzystw emerytalnych to tylko 53 tys. zł miesięcznie i skromne 6
Habilitowany duch Migalskiego
Po Brukseli snuje się duch. Duch „prawie” doktora habilitowanego Marka Migalskiego, wyciągniętego z kapelusza przez Kaczyńskiego i wsadzonego do Parlamentu Europejskiego. Nie był to za mądry ruch prezesa, bo Migalski poszedł na służbę do kanapowej partyjki Ziobry i bruździ PiS, jak może. Głowy zresztą do roboty w Brukseli nie ma, bo jeździ po Polsce i szuka uczelni, która by go zrobiła doktorem habilitowanym. Pogonili go już w Katowicach (Uniwersytet Śląski), we Wrocławiu (Uniwersytet Wrocławski) i w Krakowie (Uniwersytet Jagielloński). Miasta różne, ale powód ten sam. Mizerota dorobku
Zażarta walka Senyszyn i Siwca
„To jest nasze, a nie Ruskich!”. Histeryczny krzyk Moniki Olejnik, który w niedzielę obudził naszego czytelnika, nie oznaczał na szczęście początku wojny, tylko zwykłe pogwarki przy „Śniadaniu w Radiu Zet”. Choć tym razem w nietypowym składzie. Przy stole prawie sami brukselczycy. Pracowici inaczej. Walkę o reelekcję zaczynają już od śniadania. Na wyżerkę do radia przylecieli z Belgii: Senyszyn, Ziobro, Siwiec i Protasiewicz. Jak widać, sami fachowcy od gazu, o którym gadali i gadali. I tak już będzie przez cały rok. Kasa w Brukseli,
Braun i Kraśko we mgle (smoleńskiej)
Telewizja prezesa Brauna to jakiś matrix. Toczy się siłą bezwładu. Od kłopotu do kłopotu. I z myśleniem też tam nietęgo. Wystarczy poczytać, jak prezes tłumaczy się z emisji filmu Anity Gargas. Nie wiadomo, czy prezes kpi, czy tak już ma. A wiadomo, że jaki pan, taki kram. Redaktor Kraśko to wypisz wymaluj klon prezesa. Zagubiony i lękliwy. Taki, co z każdym chce żyć dobrze. Zupełne przeciwieństwo Gargas, która w pierwszym filmie („10.04.2010”) udowadniała, że w Smoleńsku była sztuczna mgła i wystrzały,
Tomaszewski obraźliwie i bezprawnie
Takiego Jana Tomaszewskiego nie znacie. Nie ten język. Nie te maniery. Można by pomyśleć, że to jakaś podróba pana Janka. Albo wielkanocny cud. Czy dla niewierzących po prostu żart primaaprilisowy.A jednak nie! To pan Jan we własnej osobie. W żółtym, jeszcze świątecznym kolorze wydusił z siebie te szokujące słowa: „Przepraszam pana Franciszka Smudę za moje wielokrotne, bezprawne i obraźliwe wypowiedzi na jego temat” (tu lista mediów, w których pan Jan poszalał). Pewnie to nie ostatnie przeprosiny, do których sąd przymusi eksbramkarza. A że mało kto zwraca uwagę na takie kawałki
Rzucanie słownikiem
TVP przestaje zachowywać resztki pozorów realizowania misji. Z anteny TVP Polonia i TVP 1 znika „Słownik polsko@polski” prof. Jana Miodka – ostatnia emisja ma się odbyć 14 kwietnia. Jak twierdzą władze TVP Polonia, powodem jest wycofanie dotacji Ministerstwa Spraw Zagranicznych. To ostatni program o poprawnej polszczyźnie w telewizji publicznej. W poprzednich latach zarżnięto już „Ojczyznę-polszczyznę” i „Mówi się”. Jednocześnie środków na produkcję 20 seriali jakoś nie brakuje. A że ich bohaterowie mówią często






