Zażarta walka Senyszyn i Siwca

Zażarta walka Senyszyn i Siwca

„To jest nasze, a nie Ruskich!”. Histeryczny krzyk Moniki Olejnik, który w niedzielę obudził naszego czytelnika, nie oznaczał na szczęście początku wojny, tylko zwykłe pogwarki przy „Śniadaniu w Radiu Zet”. Choć tym razem w nietypowym składzie. Przy stole prawie sami brukselczycy. Pracowici inaczej. Walkę o reelekcję zaczynają już od śniadania. Na wyżerkę do radia przylecieli z Belgii: Senyszyn, Ziobro, Siwiec i Protasiewicz. Jak widać, sami fachowcy od gazu, o którym gadali i gadali. I tak już będzie przez cały rok. Kasa w Brukseli, a pogaduchy w kraju. Bez sensu, bo skoro tak kochają wyborców, niech zostaną z nimi. Tu, nad Wisłą, a nie w Parlamencie Europejskim. Oczywiście przez całą godzinę Senyszyn i Siwiec nie znaleźli czasu na słowo o liście Ireny Lipowicz w sprawie Barbary Blidy. A mieli przecież do Ziobry bliżej niż do kanapki z szynką.

Wydanie: 16/2013

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy