Przebłyski
Czar Kulczyka już nie wystarcza
Jak na siłę lobbingu, z którego znany jest dr Jan Kulczyk, decyzja min. Grada, by nie sprzedawać mu w pośpiechu kolejnej wielkiej firmy państwowej (Enei), oburzyła tylko najbardziej zdesperowanych zwolenników prywatyzacji ŕ la Kulczyk. Machający biało-czerwonym proporczykiem Kulczyk kupił już wiele firm państwowych po dobrej (dla siebie) cenie. I sprzedał je później z dużym zyskiem (dla siebie) firmom zagranicznym. Po co więc państwu taki pośrednik? Ile razy można się dać nabrać na gołosłowny patriotyzm? Takie pytania można by zadać
„Gazeta Polska” – reaktywacja koła gospodyń wiejskich
Smutny był ten listopad. A byłoby jeszcze gorzej, gdyby nie pewien niezawodny rozweselacz, by nie rzec dopalacz. „Gazeta Polska” jest jak kiedyś koło gospodyń wiejskich. Śpiewa, tańczy i gotuje, daje buzi i haftuje. Pozazdrościć tych śpiewów na Krakowskim Przedmieściu, tańców z wrogami Jarosława, patriotycznego bigosu w głowach i wyhaftowanych sztandarów. Aż żal, że na wydawanie tygodnika brakuje już czasu. Byłoby pewnie jeszcze weselej. Ludzie żyjący pod butem III RP czekają przecież na każde nowe słowo. I choć czytają
Lis łączy niepołączalne
Są standardy i standardziki. Paweł Poncyljusz, poseł PiS (chyba?), który przestał kochać Jarosława Kaczyńskiego, zapracował tym na rekordową popularność. Ma teraz swoje pięć minut. Nie wychodzi z mediów. No i dobrze. Zwłaszcza Poncyljuszowi. Choć nie tylko. Na przykład Tomaszowi Lisowi udało się jedną strzałą ustrzelić dwa cele. Zrobić dobrze tygodnikowi „Wprost” (którym kieruje) i dać wywiad z Poncyljuszem oraz zrobić dobrze Poncyljuszowi, zapraszając go do telewizji publicznej. W programie „Tomasz Lis na żywo” Poncyljusz powołał się oczywiście na wywiad we „Wprost”.
Solidne rezerwy
Wydaje się, że budowa elektrowni jądrowej w Polsce nie jest już potrzebna. Prof. Roman Barlik z Wydziału Elektrycznego Politechniki Warszawskiej znalazł potężne rezerwy mocy, jakie tkwią w milionach prywatnych pojazdów samochodowych. Ponieważ każdy z nich wyposażony jest w naładowany akumulator, kiedy zsumować te wszystkie zbiorniki prądu, wychodzi nam 25 mln megawatów, to jest połowa mocy wszystkich 12 elektrowni systemowych, jakie produkują prąd w naszym kraju. W przypadku ostrego niedoboru mocy, który mógłby skutkować
Święcone megafony
„Kamery to znak czasu” – pod takim hasłem zamieszczono na portalu TVN Warszawa komentarz eksperta ds. bezpieczeństwa Krzysztofa Liedla do informacji o specjalnym systemie monitoringu zainstalowanym w Legionowie. Znakiem czasu jest jednak coś jeszcze… Autorytet strażników miejskich, mogących teraz nie tylko obserwować, kto rozrabia, ale i przez głośniki upominać niesfornych, wsparty jest siłą Kościoła, gdyż uroczystość uruchomienia monitoringu odbyła się – a jakże – z pokropkiem. Zaprawdę powiadamy wam, nie bądźcie występni, albowiem czujne oko patrzy,
Podatek na bunkry
2 mln zł kosztowały przenosiny poniemieckiego bunkra, który znalazł się w Witramowie k. Olsztynka na trasie planowanej drogi ekspresowej Warszawa-Gdańsk. Na rozbiórkę zbudowanego dwa lata przed wojną schronu nie zgodził się Wojewódzki Konserwator Zabytków w Olsztynie. Dyrekcja dróg krajowych musiała albo zmienić przebieg drogi, co kosztowałoby kilkadziesiąt milionów złotych, nie mówiąc o wydłużeniu czasu jej budowy, albo przenieść ważący 464 t bunkier w całości. Tak się też stało. Obudowano bunkier stalową klatką, ściągnięto z kraju
Nas liczyć nie uczyli albo my zapomnieli
Lektura „Rzeczpospolitej” (wydanie z 9 listopada) sprawiła, że mocno się zadumaliśmy nad pewnym odkryciem. Znaleźliśmy oto niezbity dowód, że miłość do PiS, nawet ta nieodwzajemniona, niezwykle silnie wpływa na umiejętności matematyczne. Najpierw Kamila Baranowska wyśledziła, że w TVP INFO kilka razy pojawili się dziennikarze „Przeglądu”. I tego odkrycia pani Kamili gratulujemy. Do tej pory biedaczka myślała, że cały świat to PiS. Ze zrozumieniem przyjmujemy też kłopot, jaki miała z policzeniem kilkuset występów swoich kolegów redakcyjnych, choćby
Prezydencie, nie ulegaj
Niezwykły jest upór, z jakim paru mocno liberalnych publicystów próbuje wymusić na prezydencie Komorowskim decyzję o wycofaniu z Trybunału Konstytucyjnego tzw. ustawy o SKOK-ach (Spółdzielczych Kasach Oszczędnościowo-Kredytowych). Ustawy skierowanej tam jeszcze przez Lecha Kaczyńskiego. Robią to nerwowo i tak namolnie, że prawie widać, jak zza ich tekstów wyłania się cień banków. Banki, jak wiadomo, to bezgrzeszne, prawie charytatywne instytucje, powszechnie za tę dobroć wielbione przez klientów. Najgoręcej oczywiście przez tych, którzy mają kredyty. Lobby bankowe od początku
Los turysty
Biuro Podróży Triada ogłasza w katalogach: „Największa loteria w historii polskiej turystyki”. Co prawda chodzi o to, że wśród turystów, którzy zechcą się związać z biurem na dłużej i przystąpić do Klubu Triady, rozlosowanych zostanie siedem samochodów Opel Astra, 77 laptopów, 777 aparatów cyfrowych oraz bony wycieczkowe, ale u ewentualnych klientów wiadomość na początku wywołuje gęsią skórkę. Pamiętamy przecież, jaką loterią okazały się dla tysięcy turystów wycieczki z biurem Orbis Travel, które jeszcze na dzień przed bankructwem
Poczet kuglarzy na majątku RP
W całej Rzeczypospolitej nie znajdziesz drugiego takiego kuglarza z wielkim złotym rogiem, do którego kolejni ministrowie wrzucali złote jaja, czyli firmy należące do skarbu państwa. Wystarczyło (?), że doktor Jan powiedział, że polskie przedsiębiorstwa powinny zostać w polskich rękach, a od Janusza Lewandowskiego w 1993 r. kupił Browary Wielkopolskie „Lech”. W 1996 r. od Wiesława Kaczmarka – Browary Tyskie i Powszechny Bank Kredytowy, a od Emila Wąsacza w 2000 r. duży pakiet Telekomunikacji Polskiej. Co z tego zostało? Piwo sprzedał SAB (Afryka Południowa),






