Przebłyski
Ziemkiewicz – car chałtury
Pisowski talib, czyli Rafał Ziemkiewicz, zajął się tekstem w „Przeglądzie” o pracach sejmowej komisji śledczej badającej okoliczności śmierci Barbary Blidy. Dawno o nim nie pisaliśmy, bo to nie ta półka autorska, ale też dawno nie czytaliśmy równie obrzydliwych wynurzeń. Ziemkiewicz jest absolutnym rekordzistą Polski w pozyskiwaniu dla siebie środków finansowych z abonamentu, jaki płacimy na media publiczne. Występuje we wszystkich programach kontrolowanych przez PiS. Zawsze wierny i do usług. I pomyśleć, że ten car chałtury ze śmierci Blidy robi sobie
Kartka dla Łupaszki
Poczta Polska w 100-lecie urodzin majora Zygmunta Szendzielarza ps. „Łupaszka” wydała specjalną kartkę. Dziś „Łupaszka” prezentowany jest jako jeden z najbardziej znanych „żołnierzy wyklętych”, którzy do wiosny 1947 r. walczyli z Sowietami i komuną. To prawda, ale czy wychwalając Szendzielarza, pamięta się o jego wyczynach na Litwie? O akcji dowodzonej przez niego V Wileńskiej Brygady AK w Dubinkach, gdzie 23 czerwca 1944 r. wyciągnięto z domów i zamordowano litewskich mężczyzn, kobiety, dzieci i niemowlęta, a także Polkę, Annę Górską, i jej czteroletniego
Kalemu daleko do Wysockiej-Schnepf
Dorota Wysocka-Schnepf, pogoniona z telewizyjnych „Wiadomości” przez Jacka Karnowskiego, próbuje odgrywać rolę pierwszej naiwnej. Wychodzi jej to tak śmiesznie jak prowadzenie programu. Na odległość trąci fałszem. Bidulka nagle przejrzała na oczy i zobaczyła, że sprzedaje widzom pisowski kit. Tyle miesięcy czytała androny wysmażone przez manipulatorów i wdzięczyła się do telewidzów nieświadomych tego, że ich oszukuje. I dopiero jak ją Karnowski wyrzucił, to zebrało się Wysockiej-Schnepf na szczerość. I to też bardzo wybiórczą. A przecież telewidzowie pamiętają, że nie tak dawno pani Dorota
Prostujcie drogi przed ministrem
Genialnie prosty sposób na załatanie dziur na naszych drogach znaleźli reporterzy radia RMF FM. Jeden z dziennikarzy zadzwonił do Miejskiego Zarządu Dróg w Toruniu, przedstawił się jako urzędnik z Ministerstwa Infrastruktury i zapowiedział, że w teren wybiera się minister Grabarczyk lub podsekretarz stanu. – Zależy nam, żeby ten objazd wypadł w miarę korzystnie – zapowiedział. Urzędnicy w mig pojęli tę zapowiedź i wysłali ekipę, która załatała co większe dziury. Ten sam patent sprawdził się w Katowicach. Jak
Kibole – nowa miłość PiS
Nie ma bandyckich wybryków i chamstwa wołającego o pomstę do nieba. Nie ma pijanych, zakapturzonych dresiarzy! Po prostu nie ma! A jeśli ktoś jeszcze chodzi na mecze piłkarskie i widzi takie obrazki na stadionach czy w ich okolicy, to musi iść do okulisty, bo ma kłopoty ze wzrokiem. Albo co gorsza jest częścią spisku. Spisku ze strony establishmentu medialnego i politycznego. Spisku, który został wykryty i publicznie obnażony przez nieutulonych w żalu po klęsce IV Rzeczypospolitej fanów Prawa i Sprawiedliwości z „Gazety Polskiej”. Zabrakło IV Rzeczypospolitej, ale jest za to Rzeczpospolita kibiców. Równie kuriozalna.
Uczyć się trzeba
Gazeta „Dziennik” wymyśliła aferę, że dziś na mocy starych akcji można odzyskiwać majątek przedwojennych firm zagranicznych działających w II RP. Red. Mikołaj Wójcik pisze, że nie byłoby tego, „gdyby Polska zamknęła kwestię rozliczenia się z poszkodowanymi przez PRL dawnymi właścicielami”. Nie wie biedak – uczyć się trzeba! – że już dawno zamknęliśmy rozliczenia z zagranicznymi właścicielami. Kraje, z których przedsiębiorcy przed wojną działali w II RP (z wyjątkiem Niemiec – agresora), podpisały z Polską umowy, na mocy których uzyskały od nas odszkodowania
Prezydent Bytomia zamyka oczy
Piotr Studziński, mieszkaniec Bytomia i fotograf amator, w wolnych chwilach robi zdjęcia bytomskim kamienicom. Ot, hobby jak każde inne. Szczególną uwagę Studzińskiego przykuwają miejskie ruiny: zniszczone, opuszczone, zostawione same sobie. Ich fotografiom poświęcił stronę internetową www.ruiny.bytom.pl. Nie spodobało się to prezydentowi Bytomia, Piotrowi Kojowi. Na swoim blogu prezydent napisał: „Po co utworzono tę stronę? Dla mnie to przykład klasycznego czarnego PR-u”. Jednym słowem, w Bytomiu dopuszczamy jedynie propagandę sukcesu,
Nikt nie straszy
Po raz pierwszy w historii ambasada Rosji w Warszawie otworzyła bramy i zaprosiła zwykłych zwiedzających. Niektórzy byli rozczarowani, że np. nie ma we wnętrzu tego gmachu ogromnego przepychu, jaki kojarzono z budynkami rosyjskich notabli. Co więcej, zwiedzających witano jak oficjalną delegację, z pełnymi honorami, a na schodach czekał sam ambasador Władimir Grinin. Ponoć w czasach PRL ta ambasada była jednym z najbardziej zagadkowych budynków, dziś chyba pod tym względem prześcignął ją Pałac Prezydencki przy Krakowskim Przedmieściu.
Waszczykowski w biurze pracowitych
Witold Waszczykowski, były wiceminister spraw zagranicznych, usunięty za ujawnienie tajnych negocjacji na temat obronności kraju i natychmiast mianowany przez prezydenta Kaczyńskiego – za „zasługi” w służbie publicznej – na wiceszefa jego Biura Bezpieczeństwa Narodowego, dziś mówi o pracy BBN: „Jedyne, co słyszę na korytarzach, to jak nasi pracownicy drą sobie włosy z głowy z powodu tego, co robi minister spraw zagranicznych czy minister obrony. Wydziwiają też na to, co robią nasze służby, np. szef ABW, Bondaryk. Na ten temat
Bo z nami jest Zbyszek Romaszewski
„Nie zgadzam się z tym, ażeby posłowie czy senatorowie mieli zamykane usta i nie mogli wyrażać swoich poglądów czy przekonań, zagrożeni sankcjami” (TVN). „Polska jest na pewno państwem prawników, ale to nie znaczy, że jest państwem prawa” („Gazeta Wyborcza”). Czyje to słowa? Senatora Romaszewskiego, który dopiero gdy przestał być w łaskach Jarosława Kaczyńskiego, zaczął mówić, jakim to PiS jest niedemokratycznym ugrupowaniem. Przedtem, przez całe lata, pan senator, chociażby widząc postępowanie ministra Ziobry, sprawę śmierci Barbary Blidy,






