Przebłyski

Powrót na stronę główną
Przebłyski

Śpij, misiu, śpij

To, że każde ministerstwo rządu Tuska musiało się wykazać w kryzysie jakimiś oszczędnościami, nie budzi większych kontrowersji. Natomiast informacja, że resort środowiska ograniczył przestrzeń życiową niedźwiedziom żyjącym w niewoli, wywołuje ogromne emocje obrońców zwierząt. Kiedyś minimum to było 400 m kw. na parę misiów, teraz jest tylko 100 m kw. Można przypuszczać, że obecne kierownictwo resortu już nie będzie zmniejszać „normatywu” klatek dla niedźwiedzi, bo sprawa będzie się kwalifikowała do Trybunału Praw

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Ten nieszczęśnik Jasiński

Czy ktoś widział ostatnio Wojciecha Jasińskiego? Tak, tego charyzmatycznego polityka PiS. Człowieka o zniewalającym uroku i błyskotliwego mówcę? Za czasów rządów PiS zasiadającego na fotelu ministra skarbu, a parę lat wcześniej wspierającego płocką organizację nieboszczki innej partii, czyli PZPR. Jasiński spełniał się w obu rolach mizernie. I to z tego samego powodu. Wiedza nie jest atutem tego polityka. Gdy jakiś trudniejszy problem trafiał do Jasińskiego, od razu pachniało nieszczęściem. Tak też było z Eureko. Jak pisze

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Filantropi ze strzelbami

Małopolscy myśliwi chcąc pomóc zwierzętom, zaczęli kupować kuropatwy i bażanty, by osiedlić je w coraz bardziej opustoszałych lasach. Chcieli też kupić zające, ale nie starczyło im pieniędzy. Oczywiście nie własnych, bo wydają tak dużo na karabiny, draczne ciuchy i kapelusiki z piórkiem, że nie mają na nic innego. Pieniądze wychodzili w Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska – i podobno nie zostawili ich sobie, lecz wszystko przeznaczyli na hodowlę. Był też inny sposób zwiększenia pogłowia zajęcy, kuropatw i bażantów – przestać na nie polować, a zacząć zwalczać

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Piński – przezorny informator

Szef Agencji Informacyjnej TVP Jan Piński poinformował, że o konflikcie o władzę w telewizji poinformuje wtedy, gdy wszystko się rozstrzygnie. Wcześniej informować nie będzie w trosce o dobry wizerunek spółki. Wizerunek spółki jest taki, że nic go już nie zmieni, więc chodzi raczej o dobrą posadę Jana Pińskiego. Zrozumiałe, że skoro jeszcze nie wiadomo, kto wygra, nie chce kłaść głowy pod ewangelię i narażać jej niewczesnymi informacjami. TVP to wprawdzie spółka, której misją jest właśnie informowanie, a nie troska o własny wizerunek i posady

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Lewica już w TVP

Jeden z obecnych szefów TVP, dyrektor Dwójki Krzysztof Nowak, zapewnił w wywiadzie, że w jego programie jest pełen pluralizm poglądów i postaw. Ale ponieważ wymienił wyłącznie przykłady z jednej opcji – Pospieszalski, Terlikowski, Karnowski, Cejrowski – dziennikarz zadał pytanie: – A kto reprezentuje drugą stronę? I tutaj szef Dwójki powiedział, że od tego jest redakcja ekumeniczna, lewicową zaś alternatywę zapewnia program o zwierzętach Adama Wajraka. Jeśli jeszcze się okaże, że do telewizji wróci „Polskie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Ujazdowski pogrążył Dorna

Informacja, że Ludwik Dorn planuje założyć własną partię, szczególnie zainteresowała rzesze tych inteligentów, których żelazny Ludwik, kiedy jeszcze był w starym Prawie i Sprawiedliwości, określił wdzięcznym mianem „wykształciuchów”. O możliwość wstąpienia do nowego bytu zaczęli pytać dziennikarze, których Ludwik jeszcze niedawno nazywał pieszczotliwie „ścierwojadami”. Szło więc Dornowi całkiem dobrze i to pewnie sprawiło, że ogłosił, kto jeszcze może do niego dołączyć. Padło nazwisko Kazimierza Michała Ujazdowskiego. No tak. Ujazdowski. I wszystko jasne. Dlaczego? To proste,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Orderowa dyskryminacja

Nasi siatkarze za zdobycie złotego medalu mistrzostw Europy dostali wszyscy jak jeden mąż Krzyże Kawalerskie Orderu Odrodzenia Polski, trener Castellani zaś – Krzyż Oficerski. Nie mamy nic przeciwko siatkarzom, ale sprawdziliśmy, co za takie samo osiągnięcie – i to powtórzone – dostały cztery lata temu „polskie złotka”, czyli kobieca reprezentacja w siatkówce. I co się okazuje? Trener Ryszard Niemczyk – podobnie jak Castellani – załapał się na „oficera”. Ale zawodniczki – jak

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Gdzie jest Ałła?

Narodowe Centrum Kultury zamówiło u niemieckiego rockmana Klausa Schulzego utwór upamiętniający… sowiecką agresję na Polskę w dniu 17 września 1939 r. Muzyk wypełnił zadanie i nawet wziął udział w specjalnym koncercie 17 września na Zamku Królewskim w Warszawie. NCK niestety nie potrafiło zachować równowagi i nie zamówiło u rosyjskich artystów pamiętających epokę ZSRR, np. Ałły Pugaczowej czy Josifa Kobzona, analogicznego utworu dla przypomnienia hitlerowskiej agresji 1 września 1939 r. W wyniku tej dysproporcji pamiętny pakt Ribbentrop-Mołotow nie uzyskał

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Żołnieże z BBN

Na stronie internetowej Biura Bezpieczeństwa Narodowego czytamy króciutką relację z udziału delegacji BBN w obchodach 65. rocznicy zwycięskiej bitwy pod Falaise, w której bohatersko i skutecznie walczyła 1. Dywizja Pancerna gen. Stanisława Maczka. W tekście pojawia się aż pięć obcych nazw, co stanowi zbyt trudne zadanie dla speców z BBN. I tak zamiast Urville mamy Ueville, a zamiast Chambois – Chamois. Ale mniejsza z tym, język gen. de Gaulle’a i prezydenta Sarkozy’ego do łatwych nie należy. Gorzej, że możemy tam również

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Jest robota dla IPN

Gdyby głupota mogła latać, to Henryk Skwarczyński, przedstawiony w „Rzeczpospolitej” jako pisarz, byłby już na Marsie. Wraz ze swoją książeczką „Jak zabiłem Piotra Jaroszewicza”. Tak interesującym studium psychiki autora, że kosmici mieliby co badać. Skwarczyński napisał w niej mianowicie, że w 2005 r. w Arizonie spotkał człowieka, który mu się zwierzył, że to on zabił Jaroszewiczów. I że zrobił to na polecenie Wojciecha Jaruzelskiego (!). W poczytalność swojego rozmówcy mimowolnie wątpi sama „Rzeczpospolita”, która rozmówkę zatytułowała „Śledztwo, którego nigdy nie będzie”. Skąd ten pesymizm? IPN

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.