Przebłyski
SKOK Stefczyka z winem gruzińskim w tle
Kto by pomyślał, że tak zabawną imprezę może zorganizować gazeta, przy której jastrzębie z PiS mogą uchodzić za gołębie? A jednak na jublu „Gazety Polskiej” zabawne było wszystko. Skromna nazwa – GALA STREFY WOLNEGO SŁOWA (?). I wielce pomysłowe nagrody. Jak choćby Nagroda im. Świętego Grzegorza I Wielkiego, którą odebrał sam Lech Kaczyński w miłym mu z pewnością towarzystwie „historyków nowego typu”, czyli Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka. Nazwy ich nagrody organizatorzy nie zdążyli jeszcze wymyślić,
Czy to marks, czy nie marks?
Po internecie krąży cytat przypisywany Karolowi Marksowi: Owners of capital will stimulate working class to buy more and more of expensive goods, houses and technology, pushing them to take more and more expensive credits, until their debt becomes unbearable. The unpaid debt will lead to bankruptcy of banks, which will have to be nationalized, and State will have to take the road which will eventually lead to communism.
Ściągnęliśmy burzę
„Kto jeszcze się ostał z weteranów »zwycięstwa«? Poseł Czuma? Niedługo i do niego się dobiorą” – tak tydzień temu zdążył napisać w „Przeglądzie” Stanisław Kwiatkowski, zastanawiając się, co zostało z Okrągłego Stołu. Ledwo numer wysłaliśmy do drukarni, a nad głową ministra zebrały się czarne chmury. Dobrze, że autor nie wymienił więcej nazwisk nieskazitelnych.
Heil Wieczorkiewicz!
Prof. Paweł Wieczorkiewicz, znany z telewizji sowietolog, drzewiej II sekretarz PZPR w Instytucie Historii Uniwersytetu Warszawskiego, a po 1989 r. pogromca „komuny”, twierdzi, że w czasie II wojny światowej Polska mogła odegrać u boku Hitlera kluczową rolę. Redaktorzy antyfaszystowskiego miesięcznika „Nigdy więcej” odnaleźli wywiad, jakiego Wieczorkiewicz udzielił skrajnie prawicowemu pismu „Templum Novum”, w którym m.in. czapkuje on skazanemu za negowanie Holokaustu Davidowi Irvingowi; chwali Hitlera, który – jak mówi – „był na poziomie lat 1939-40 politykiem wybitnym, ba,
Kobylański czeka na sprawiedliwość
Sprawiedliwość w naszym kraju jest niezwykle nierychliwa. I to od góry do dołu. Bo i gdzie się mają spieszyć sędziowie zajęci czytaniem sensacji o swoich ministerialnych szefach? Samopoczucie mają przy tym wyśmienite i często mówią, że prawdziwe problemy to mają inni. Choćby takie republiki bananowe. Jest więc okazja, by powiedzieć, że realnie to my jesteśmy wiele lat za tymi krajami. Np. w takim Urugwaju, gdzie jest siedziba Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polskich Ameryki Łacińskiej, nikt nie chce uwierzyć, że sprawa sądowa o pomówienie
Anegdoty spod Okrągłego Stołu
W czasie obrad Okrągłego Stołu nie wszystko było śmiertelnie poważne. Jak wygrzebał dziennik „Polska”, było i tak: • Stanisław Ciosek: Adam Michnik od początku wyzywał mnie od czerwonych pająków. Mówiłem: panie Adamie, niech pan da spokój, może i ja jestem czerwony, ale dlaczego pająk. A on na to, że my wszyscy, czyli PZPR, jesteśmy takim starym, suchym pająkiem, który już nie może złapać muchy i niedługo padnie. • Władysław Frasyniuk: Kwaśniewski różnił się od starszyzny władzy. Pamiętam, w czasie
Lektury obowiązkowe
Chcieliśmy przypomnieć sobie perły polskiej literatury, a że ręce mieliśmy zajęte innymi robótkami, sięgnęliśmy po „Potop” wydany w formie MP3 przez „Gazetę Wyborczą” w serii „Lektur obowiązkowych”. Słuchamy, wzruszamy się, aż dochodzimy do rozdziału, w którym Billewiczówna wyrzuca z Wodoktów swawolących kompanionów Kmicica. I oto co słyszymy w przekonującym wykonaniu Michała Białeckiego: „Pan Kokosiński rzekł przerywanym wściekłością głosem: – Kiedy nas tu tak wdzięcznie przyjęto, to nie pozostaje nam nic innego, jak pokłonić się politycznej gospodyni i pójść, dziękując
Zdążyć przed Gowinem
Prace nad ustawą m.in. o zapłodnieniu in vitro firmowaną przez posła Jarosława Gowina spowodowały nerwowe ruchy par pragnących potomstwa. Ci, u których naturalna droga poczęcia przynosi efekty, odetchnęli z ulgą, ale pary w tradycyjnym pojęciu niepłodne uznały, że „teraz albo nigdy”. W gabinetach przeprowadzających sztuczne zapłodnienie zaroiło się. Kryzys nie kryzys, ale kto jeszcze ma jakieś odłożone pieniądze, wyciąga i próbuje z ich pomocą „postarać się o dziecko”. A przecież mogło być tak spokojnie, gdyby Tusk z kolegami wypełnili obietnicę wyborczą i refundowali zabieg
Niedzielna Madonna
Madonna przyjedzie do Polski. Królowa popu wystąpi na warszawskim lotnisku Bemowo. Show będzie elementem niezwykle udanej, dotychczas najbardziej dochodowej w historii jej trasy koncertowej. Fani w Polsce, których są liczne rzesze, już się cieszą. Mniej chyba prawdziwi Polacy spod znaku o. Rydzyka. Bo jakże to, ta skandalistka Madonna, ma wystąpić 15 sierpnia, w święto Madonny – Matki Boskiej Zielnej. Termin koncertu organizatorom trasy koncertowej musiał chyba podpowiedzieć szatan. A może jakiś
Miestrzowie satyry
Dziennik „Rzeczpospolita” ostatnio specjalizuje się w wyrafinowanej satyrze politycznej. Oto próbka: „W zeszłym tygodniu prezes PiS pojawiał się na konferencjach prasowych wypoczęty, starannie uczesany, w dobrze skrojonym garniturze i w odpowiednio dobranym krawacie”. Rozumiemy tę subtelność, ukazującą, jak zdaniem „Rzeczpospolitej” pan prezes musiał wyglądać w zaprzeszłym tygodniu albo zgoła jeszcze wcześniej. Szanowna Redakcjo! Mówimy wam: idźcie tą drogą!






