Przebłyski
Polskie Drang nach Westen
Dotąd mieszkańców ziem zachodnich straszono bogatymi Niemcami, którzy przyjadą, wykupią, odbiorą itd… Tymczasem dzieje się całkiem na odwrót. Przynajmniej na Ziemi Szczecińskiej. Tamtejszy uniwersytet zamierza utworzyć swoją filię po drugiej stronie granicy, w powiecie Uecker Randow. Na polskim uniwersytecie w Niemczech będziemy uczyć naszych zachodnich sąsiadów, a także Polaków, którzy coraz liczniej tam się osiedlają, prawa, europeistyki, a nawet matematyki. Niemiecki samorząd udostępnia pomieszczenia w jednej ze szkół, ale uniwersytet chce wynająć cały
Ujazdowski i korytko
Dawno nie pisaliśmy o Kazimierzu Michale Ujazdowskim, najgorszym ministrze kultury po 1918 r., bo zwyczajnie żal nam się zrobiło chłopa po tym, jak go rozjechały tabloidy. Nie miał z nami Ujazdowski lekko. Ale po tym, co ostatnio mógł przeczytać u springerowców, nasze teksty musi wspominać z rozrzewnieniem. No bo żeby tak walić po oczach: „Koryciarze XXI”, „Specjaliści od partyjnego lawirowania wracają do polityki”, „Nieudacznicy polskiej polityki połączyli siły i planują zdobyć władzę”, „Polska XXI. Ni to PiS ni wydra. Czyli kolejni do koryta”…. I tak dalej. Dostało się
Szczery rusofob
Medialny celebryt i gwiazda tygodnika „Wprost”, Igor Zalewski, zdecydował się na łamach „Polski” na coming out. „Jestem rusofobem”, wali prosto z mostu dziennikarz. „Złośliwą, wredną satysfakcję sprawia mi fakt, że najmocniej tąpnęło w Moskwie. U nas spadło, za oceanem rypnęło, ale tam zaryło mordą w trociny, aż musieli zamknąć giełdę. Wyobrażam sobie miny Putina i Miedwiediewa obserwujących pikujące ceny ropy naftowej i widok ten stanowi balsam dla mojego pokiereszowanego jak Stalingrad samopoczucia”. Prawdę mówiąc, poglądy
Wartości posła Gosiewskiego
„Wartości, także chrześcijańskich, warto przestrzegać we własnym życiu osobistym”, pouczył Ludwika Dorna PiS-owski szeryf Przemysław Gosiewski. O ile znamy się na wartościach, to Kościół rozwodów nie pochwala, a poseł Gosiewski jest szczęśliwie ożenionym rozwodnikiem. A poprzednia żona -dziś ekspert w Kancelarii Prezydenta – też walczy z nim o alimenty, bo z kancelaryjnej pensji dziecka na wakacje nie może wysłać. Gosiu zaś, człowiek oszczędny, odłożył wprawdzie na koncie drobne 135 tysiączków (co sam ujawnił w deklaracji majątkowej), ale z mizernych
Andrzej publicysta
Miło nam uprzejmie donieść, że tekst naszego kolegi Andrzeja Dryszla „Posiedzisz… to powiesz” z 24. numeru „Przeglądu” z ubiegłego roku, nominowany do nagrody Grand Press w kategorii Publicystyka, można dziś sobie przypomnieć, czytając książkę „Dziennikarskie hity”. Artykuł dotyczy zjawiska tzw. aresztu wydobywczego, czyli nadużywania tymczasowego aresztowania, ochoczo stosowanego w IV RP. „Gdy zabierałem się za ten tekst – opowiada Andrzej – towarzyszyło mi przeświadczenie dokładnie najlepsze z zawodowego punktu widzenia. Jako
Magister Skrzypek, ale czego?
Ach, ten Skrzypek. Narzucony przez PiS prezes Narodowego Banku Polskiego ma być strażnikiem naszych pieniędzy. Ma być. Ale odkąd z kaprysu byłego szefa, Lecha Kaczyńskiego, został rzucony na bank, robi wiele, by Polacy z lękiem nadsłuchiwali, co znowu wymyśli nasz PiS-owski Dyzma. Z Nikodemem łączy go z pewnością niezbyt rygorystyczne podejście do wykształcenia. Okazuje się bowiem, że wbrew temu, co widnieje na stronach internetowych NBP, Sławomir Skrzypek nie jest „magistrem nauk ekonomicznych SGH”. Nie jest, bo jak ujawnił prof. Marek
Krokodyle łzy Lichockiej
Joanna Lichocka – dziennikarka „Rzeczpospolitej”, często goszcząca w TVP i Polskim Radio, wspięła się na szczyty hipokryzji. Rozpacza bowiem na macierzystych łamach, że ona i niektórzy jej koledzy zostali zaliczeni przez „Gazetę Wyborczą” do „propisowskich autorów”, co podważa – według Lichockiej – ich wiarygodność. Nie zająknęła się jednak, że trafiła do „Rzepy” po „odzyskaniu” gazety przez PiS i wyrzuceniu stamtąd kilkudziesięciu dziennikarzy, od Hołowni i Skórzyńskiego, na Rakowieckim i Ordyńskim kończąc. Wtedy jednak nie myślała o wiarygodności i przyzwoitości.
Świadomość bałwaństwa
Podwładny tow. Marka Króla, red. Stanisław Janecki, uznał, że gdy Wojciech Cejrowski mówi o prof. Joannie Senyszyn, że „z głupkami się nie rozmawia”, to jest OK, bo posłanka lewicy opowiada „lewacko-postępowo-feministyczne frazesy”. Natomiast gdy Stefan Niesiołowski czy Janusz Palikot krytykują kogokolwiek, to już nie jest OK, bo oni „po prostu ubierają w epitety swoich rywali”. Wywód swój oberredaktor „Wprost” spina klamrą pytań: „Dlaczego tak bardzo obawiamy się nazywać rzeczy i ludzi tak, jak na to zasługują? Dlaczego tolerujemy różnych bałwanów
Mamma Mia!
Amerykanie widzą polskie piekiełko śpiewająco i jeszcze na tym zarabiają. Na naszych ekranach gości najnowsza produkcja „Mamma Mia!” opowiadająca znaną wszystkim historię, do której zatrudniono najbardziej kasowych aktorów. Andrzeja Leppera gra Pierce Brosnan, Anetę Krawczyk zaś Meryl Streep, choć Krawczykowa ładniejsza. Autorzy puścili wodze fantazji i opowiadają, co się będzie działo za parę lat, gdy córeczka Krawczykowej skończy dwudziestkę. Oczywiście będzie chciała dojść, kto jest jej ojcem, i będzie
Nie przesadzać z tą uczciwością
Niesłuszne są pretensje do posłów PiS, że gremialnie zwiali z obrad Sejmu, by wziąć udział w konferencji prasowej ich klubu, a potem przedstawili lipne zaświadczenia usprawiedliwiające tę nieobecność, bo nie chcieli stracić 300 zł diety. Po pierwsze, poseł reprezentuje swych wyborców – im pewnie też zdarzało się coś zachachmęcić, więc głupio, by ich poseł udawał fanatyka uczciwości. Po drugie, nie przesadzajmy, przecież braciom Kaczyńskim chodzi o to, żeby inni byli ortodoksyjnie uczciwi, nie oni sami. A po trzecie – to naprawdę dużo






