Przebłyski
Czerwony członek Rybińskiego
Maciej Rybiński zgotował czytelnikom tygodnika „Wprost” (nr 48) ubaw po pachy: w swoim ulubionym koszarowym stylu zadrwił z walczących o swoje prawa homoseksualistów, ale przede wszystkim z tego, że dają się wykorzystywać lewicy (postkomunistycznej, rzecz jasna). Autor opowiedział taką mniej więcej bajkę: zbliża się dzień wydania „Manifestu homoseksualnego”, „genitalia ogłosi się bazą, a kulturę (…) nadbudową”, rządzić będzie „sojusz lesbijsko-homoseksualny”, na wiecach będzie się śpiewać o czerwonym członku, rozwiąże się wszystkie
Wytropić gejów w Brukseli
Gdy w kraju rozlegał się lament dyskryminowanych homoseksualistów, premier Kazimierz Marcinkiewicz wybrał się do Brukseli. Otoczenie szefa rządu obawiało się, że wizyta będzie oprotestowana przez silne w UE lobby mniejszości seksualnych. PiS-owcy nie mogli dopuścić do tego, by polski premier, i tak demonizowany przez zachodnią prasę, starł się w liberalnej Brukseli z jakimś gejem. Postanowili więc wytropić i zdusić w zarodku ewentualną manifestację. Po budynku, w którym Marcinkiewicz miał się spotkać z Barrosem, rozbiegli się więc działacze PiS i wreszcie wyśledzili grupkę z transparentami.
Antymoherowa Mucha
Anna Mucha, znana, młoda aktorka, przyznała ostatnio, że nie przepada za drobiem. Ani tym latającym (wiadomo, ptasia grypa), ani tym, który sfrunął ostatnio na Wiejską. – Można się śmiać, że mamy w Warszawie krowy na ulicach, palmę w centrum i kaczki na Wiejskiej – mówi. Ale jest też coś, co nie śmieszy, ale przeraża. Mianowicie fakt, że ktoś chce mieć teraz monopol na prawdę, moralność, rację… Mucha gra w serialu, ma swój program w TVP. A jeśli władzę w telewizji przejmie słuszna
„A kaczory nie gęsi…”
„Kaczory” wyszły spod strzech i z internetu poza polskie granice. Irlandzkie Ryanair, największe tanie linie lotnicze w Europie, od kilku dni reklamują się w polskich gazetach hasłem parafrazującym słynne „… iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają” – „Polacy nie kaczory i Ryanairem latają”. Oczywiście nie chwyciłoby, gdyby nie wyborcze wyniki. Tylko czy reklama nie przyniesie więcej szkody niż pożytku, skoro strony internetowe z dowcipami na „kacz…” już zamknięto? Czekać na embargo dla Ryanair?
Palikot w cenie Cindy Crawford
Janusz Palikot (PO) to najbogatszy poseł RP. Posiada również wart miliony… wizerunek. Z jego oświadczenia majątkowego wynika, że za użyczenie własnej twarzy w reklamówkach i spotach telewizyjnych lubelskiego Polmosu, którego był wówczas właścicielem, Palikot wziął półtoramilionową gażę. W tym kraju wszystko jest możliwe, nawet sprzedanie twarzy samemu sobie. Ale żeby twarz ot, przeciętnej urody posła Palikota warta była tyle samo co wdzięki top modelki Cindy Crawford! Niedawno podobną kwotę zainkasowała
ABWehra się spiera
Sceny z życia ABW. Nowy wiceszef agencji, Marek Wachnik, to podkomendny i „adiutant” AWS-owskiego szefa UOP, Zbigniewa Nowka. Szef ABW, Witold Marczuk, to niedawny szef Straży Miejskiej w Warszawie, zaufany człowiek Lecha Kaczyńskiego. Więc Wachnik przyszedł do Marczuka z listą ludzi do zwolnienia. Na to Marczuk wyrzucił go za drzwi (razem z listą), mówiąc, że od zwalniania i przyjmowania to jest on sam. Mądrzy ludzie prorokują: albo Marczuk Wachnika, albo Wachnik Marczuka, bo zgody tu już nie będzie.
Błękitna krew
Róża Thun, córka Jacka Woźniakowskiego i żona Franza Thuna z Frankfurtu, podającego się za księcia, ma kłopot. Jej nazwisko brzmi: Róża Maria Barbara Woźniakowska Graefin von Thun und Hohenstein, co nie mieści się w dowodzie i wywołało opór polskiej urzędniczki: – Tłumaczyła, że skoro mój mąż jest Graf, to ja nie mogę być Graefin – mówi pani Róża. Słusznie, bo z tego, iż wyszła za hrabiego (podającego się za księcia), nie wynika oczywiście, że teraz nazywa się Hrabina. Można poradzić,
Gugała domaga się księdza
Jarosław Gugała, były ambasador w Urugwaju, były dziennikarz telewizji publicznej, a obecnie prezenter polsatowskich „Wiadomości” oraz dziennikarz radiowy, doskonale wie, jak odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Prowadząc poranny program Radia TOK FM, błysnął wyczuciem nowych trendów i zaproponował, by do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji wybrać… biskupa. Zgodnie z logiką Gugały, skoro w Polsce Kościół jest tak silną organizacją, to powinien mieć swojego reprezentanta w KRRiTV. Zresztą on, Gugała, chciałby usłyszeć głos mądrego
Kochliwy Ludwik
Ludwik Dorn ma wielkie szczęście. Tygodnik „NIE” opisał zwierzenia seksualnej rekordzistki świata, Marianny Rokity. Marianna, panna niewątpliwie lekkich obyczajów, opowiadała, jak za pośrednictwem internetowych stron erotycznych umówiła się z Dornem, no i skonsumowała tę znajomość. Opisy są pełne detali. Dziennikarze „NIE”, których zapytaliśmy, czy to prawda, czy lipa, zapewniają, że święta prawda. W normalnym europejskim kraju minister, który tak zaspokaja swe erotyczne żądze, wyleciałby z rządu z hukiem. Katolicka Polska rżnie głupa.
Meandry mądrości
Jan Winiecki, profesor ekonomii, postanowił we „Wprost” udowodnić tezę, że WSZYSCY intelektualiści są lewicowcami i że to źle, ponieważ socjalizm jest źródłem cierpień. Autor, jak na ekonomistę przystało, wali doktrynerskim cepem między oczy: że intelektualiści wolą socjalizm, bo uważają, że w tym systemie będzie im lepiej; że wierzą w siłę rozumu i dlatego boją się spontanicznych procesów rozwojowych; że wreszcie odrzucają wolny rynek, bo w jakimś momencie ich życia biznes odrzucił ich dzieła (tu Winiecki podaje przykład Halldora Laxnessa,






