Publicystyka
Niech żyje łupież!
Niedawny donos na prezydenta, że dopuścił się rzekomo ciężkiej obrazy uwielbianego papieża, “zachęcając” swego ministra, by ucałował kaliską ziemię, był nie tylko nikczemny ze względu na czysto polityczne pobudki, które donosicielom przyświecały. Donos ten pokazał również, jak głębokie jest zepsucie obyczajów w życiu publicznym naszego kraju i polityczne zacietrzewienie kleru. Ubolewania godne były gwałtowne protesty duchownych, którzy wmieszali się w brudną politykę pod pretekstem, że Aleksander Kwaśniewski “ośmieszył Ojca Świętego”. Posuwali się nawet
Reinkarnacja?
WIECZORY Z PATARAFKĄ Chyba nigdy w życiu nie widzieliśmy się z Andrzejem Donimirskim, ale można powiedzieć, że się znamy ze wzajemnych lektur, bo interesują nas podobne, jeśli nie takie same, tematy. Ale on mieszka gdzieś tam, w owianym mgłą, tajemniczym Krakowie, a ja na mazowieckich piaskach i laskach, tak w połowie drogi między sławnym Wołominem a nie mniej sławnym Pruszkowem. Dzieli nas więc geografia i klimat, a łączy chyba głęboka świadomość, że na tematy nas interesujące i tak nic pewnego i sprawdzonego nie mamy do powiedzenia. Ostatnimi czasy dostałem od niego
Polska alternatywa
Polityka gospodarcza jest trudną sztuką nieustannych wyborów. Najważniejsze jednak jest dokonanie wpierw wyboru strategicznego i poprawne określenie tak jej celów, jak i środków. Zważywszy, że nie ma dobrej i skutecznej polityki gospodarczej bez właściwego uwzględnienia jej implikacji społecznych, sztuka ta jawi się jeszcze trudniejsza. Musi opierać się ona o mądre teorie ekonomiczne, bez czego nie sposób nadawać motorycznym siłom rozwoju pożądanego impetu. Polityka to także zdolność dyskontowania pojawiających się szans i omijania nieustannie zmieniających
Klejnot i jakaś broszka
Z GADZIEJ PERSPEKTYWY “Informuję Pana Dyrektora, jako wydawca Magazynu Katolickiego, że wypełnienie pasma od godz. 13.00 do 14.00 w dniu 20 sierpnia emisją filmu Tamary Sołoniewicz jest posunięciem skandalicznym” – pisze ksiądz Jan Wierzbicki do dyrektora TVP SA Oddział w Białymstoku, Krzysztofa Jóźwiaka. Co jest powodem takiego skandalu? Ano, wedle księdza Jana, zwyczajowo “czas antenowy od godz. 13.00 jest wypełniony tematyką religijną”. A tymczasem “twórczość Tamary Sołoniewicz nie licuje z uczuciami religijnymi katolików”. Dlaczego
Strajku sierot nie będzie
ZAKAZANE MYŚLI KOBIET Zapowiada się, że kolejny resort będzie szukał pieniędzy. Bo złożono kolejną, po nauczycielskiej, przysięgę finansową. I tak samo pustą. Idea jest nadzwyczaj szlachetna. Oto Ministerstwo Pracy postanowiło, że wychowankowie domów dziecka (jest ich około 20 tys.) po opuszczeniu placówek będą dostawać kilka tysięcy złotych. Przewidziano również 400 zł miesięcznego stypendium dla uczących się, 4 tys. na wyposażenie mieszkania i wsparcie opiekuna z najwłaściwszej instytucji, czyli centrum pomocy
Strachy na strach
Z GADZIEJ PERSPEKTYWY Nic tak dobrze społeczeństwu zastraszonemu, znękanemu zrobić nie może, jak pełna grozy ustawa sejmowa. Ociekająca odwetem na przyszłych, złapanych przestępcach. Nęcąca gorącą, piekielną smołą. W zeszłym tygodniu zdecydowaną większością głosów, przede wszystkim AWS, ale też i SLD, Sejm dał policji możliwość zatrzymywania osób posiadających jedynie małe ilości narkotyków. Na własne potrzeby. Posłowie uznali, iż z narkomanami nie ma się co cackać. Nie ma co wysilać się w rozróżnieniu, czy zatrzymany jest człowiekiem uzależnionym, chorym,
Państwo prawne – fikcja czy rzeczywistość?
PRAWO I OBYCZAJE Coraz głośniejsze są narzekania na złe prawo, niesprawiedliwe i nierychliwe sądy, nieskuteczną policję, bezduszną i przekupną administrację i w ogóle na całą kulturę prawną III Rzeczypospolitej. Dlaczego nasze prawo, tworzone przez suwerenny parlament i stosowane przez niezawisłe sądy oraz apolityczną z założenia administrację, ma tak niskie notowania w opinii publicznej? Odpowiedź na powyższe pytanie jest dość prosta. Gwarancją sprawnego funkcjonowania państwa prawnego nie jest sama przez się suwerenność władzy ustawodawczej, niezawisłość sędziowska, czy apolityczność urzędników. Fundamentem autentycznego
Kariera na trzy karpie morskie
Roman Antoszewski jest biologiem, specjalistą w zakresie fizjologii roślin, a poza tym autorem fantastycznych nowelek i miłośnikiem wszelakich dziwności. Wykładał na przeróżnych uniwersytetach od USA po Szwecję i Holandię, od Trynidadu po Singapur. Teraz jest ozdobą Nowej Zelandii. O jego dorobku ściśle naukowym nie potrafię powiedzieć nic poza tym, że jest znaczny, bo obejmuje przeszło sto publikacji. Ale najwyraźniej pejzaż nowozelandzki sprzyja zainteresowaniom bardziej humanistycznym profesora, bo napisał i wydał w kraju powieść “Kariera na trzy karpie morskie”.
Wszystko zostanie w rodzinie
Przez trzy miesiące istnienia Biura Rzecznika Praw Dziecka nie napisało do niego żadne dziecko. I w ogóle o biurze raczej wszyscy zapomnieli. I dzieci, i dorośli. Szczególnie, że nie rzucało się w oczy. Nie dostało żadnych pieniędzy ani pomieszczeń, więc to raczej ono powinno zwrócić się do Rzecznika Praw Obywatelskich domagając się przestrzegania swoich praw. Przecież to Sejm powołał rzecznika i to prorodzinnego, z AWS. Pracować miało z nim sześć osób. Niestety, życie Janusza Piechowiaka, który po głosowaniach sejmowych został obrońcą praw
Sie ma albo sie nie ma
Mam, mam tak samo jak Ty, miasto moje, a w nim… Brud, blichtr, smród, szmal. Kipiące metropolstwo. “Warsiawa” da się lubić, “Warsiawa” da się lubić, mruczysz przez zaciśnięte ząbki, stojąc w korku już od Ząbek. Albo przyblokowany skutecznie na Jana Pawła II, Marchlewskiego marzysz o paralotni, o przeskoku na Komuny, Wilsona. Warszawa, zwana przez prawdziwych, zachowanych jeszcze na Pragie, warszawiaków “Warsiawą”, a przez napływowych, zbuntowanych, alternatywnych “Wszawą”, ma wszystkie najgorsze cechy tętniącej metropolii. To znaczy, ma cały katalog







