Reportaż
Będziecie sprzedane albo wracacie
Na naszych oczach targowali się o cenę za nas – mówi uciekinierka z Korei Północnej Yeonmi Park urodziła się w 1993 r. w Korei Północnej. W 2007 r. uciekła wraz z matką do Chin, by po dwóch latach przedostać się do Korei Południowej. „W czasie swojej wędrówki byłam świadkiem straszliwych krzywd, które ludzie wyrządzali innym, ale widziałam także czułość, dobroć i poświęcenie w najgorszych możliwych warunkach. Wiem, że można zatracić część człowieczeństwa, by przeżyć”, pisze Yeonmi Park. Po drugiej stronie
Milion Ukraińców buduje Polskę
Czy tę pracę i za takie pieniądze wziąłby jakiś Polak? Oksana ma 26 lat, a wygląda jak dziecko. Ładna, zadbana, modnie uczesana. Trudno było ją namówić na spotkanie. Bo i po co miałaby opowiadać o swoim pobycie w Polsce? Powie za dużo, może zaszkodzić sobie i innym Ukraińcom. A jeśli ktoś nieżyczliwy opacznie zrozumie jej słowa, zaraz pojawią się komentarze, że Ukraińcy w Polsce niepotrzebni, że zabierają pracę Polakom. I ona trochę tę złość rozumie. Ale czy taką pracę jak jej i za takie pieniądze wzięłaby
Bo wystawię cię na szosę
W stolicy agencje towarzyskie opanowały burdelmamy. Są bardziej bezwzględne niż mafiosi Siedzieli w trójkę: Monika T., jej przyjaciółka Małgorzata G. i Emil O., kierowca w agencji towarzyskiej, gdzie pracowała 39-letnia Monika. W sąsiednim pokoju spała jej czteroletnia Julka. Mieszkanie – przy ulicy Dwernickiego w Warszawie – należało do Małgorzaty. – Nie chcę być dłużej kurwą – powiedziała Monika, gdy skończyła się wódka. – Poszukam innej roboty, do Kaśki już nie wrócę. Emil
To tylko spojrzenia
A mogłoby być tak pięknie, spokojnie… Lokal w Legnicy jest przytulny i nastrojowy. Taki, jakich wiele w naszych miastach. Na zapleczu uwijają się pracownicy. Normalka. Nikogo również nie dziwi, że niemal wszyscy mają wyraźnie ciemniejszą cerę. Ich obecność daje gwarancję, że kebab będzie taki, jak być powinien. Na pozór wszystko jest jak dawniej, tylko pracownicy jakby bardziej spięci. Rzadko spoglądają na klientów, jeszcze rzadziej się uśmiechają. – Dziwi się pani? –
Napiętnowany wojną
Czekał na matkę 27 lat 27 lat żył w niepokoju, w udręce, czy jego rodzice byli porządnymi Niemcami, czy wręcz przeciwnie – nazistami, zbrodniarzami, którzy z lęku przed karą uciekli do Argentyny albo do Brazylii. Dręczyły go koszmary, budził się przerażony, spocony i wtedy ona – Zofia, wówczas już żona – uspokajała go obietnicą, że we dwójkę odnajdą jego bliskich. Nie wiedział, jak naprawdę się nazywa. Imię Henryk, nazwisko Borówka nadały mu siostry boromeuszki, które w Gdańsku-Oruni do września
Intryga tej trzeciej
Kilka osób sfabrykowało testament. Proces wyjaśni, kto i jaki miał w tym interes Szarpnął linkę silnika, aby uruchomić kosiarkę. Wypielęgnowany ogród był jego dumą, trawa nie mogła wyrosnąć ponad kilka centymetrów. Ewa J.-K., od pięciu lat jego towarzyszka życia, zobaczyła, że leży nieruchomo, twarzą do ziemi. Reanimacja lekarza pogotowia okazała się bezskuteczna. 76-letni Jan W. zmarł na niewydolność krążenia. Był 25 maja 2010 r. Kiedy karawan zabrał ciało,
Prezes w schronisku
Gdy już spadł na samo dno i zamieszkał w schronisku, zaskoczył wszystkich. Znalazł w sobie siłę, żeby pomagać innym Na długim stole w bydgoskim schronisku dla bezdomnych mężczyzn leży plik świeżo wydrukowanych, niebieskich kalendarzy planszowych Grupy Wsparcia „Szansa”. Bezdomny Arek założył ją sześć lat temu i jej poświęca większość czasu oraz energii. A także swoje prywatne pieniądze. – Bo Szansa to moje dziecko – tłumaczy, dlaczego bezdomny finansuje z własnej kieszeni druk 54 egzemplarzy kalendarza. –
Karp w sosie curry
Czyli polsko-indyjska miłość pod Wawelem – Opletli nam ręce szalem – wspomina Agnieszka – i ten kunsztowny, rytualnie zasupłany węzeł miał oznaczać złączenie małżonków na śmierć i życie. W Delhi była wtedy pora monsunowa, powinno padać, ale akurat z nieba lał się żar. Nasz ślub trwał trzy dni. Pierwszego dnia – ślub cywilny, potem impreza w stylu europejskim. Ja założyłam europejską kremową sukienkę, Adi elegancki garnitur. Wymieniliśmy się obrączkami.
Król kebabów
Dzisiaj każdy w Polsce może mieć kebaba. Ale mieć kebaba a zjeść kebaba to dwie zupełnie różne sprawy 5 lat temu, w małym tureckim mieście nad Morzem Czarnym w rodzinie Kazkondu urodził się syn. Dziadek chciał, żeby miał na imię Ahmet. Ojciec wolał Muhammet, czyli inaczej Mahomet, w skrócie Maho. Matka być może chciała jeszcze inaczej, ale jej zdanie nie było już brane pod uwagę. Rozstrzygnął więc kompromis rodzaju męskiego: w dokumentach syn będzie miał
Uciekinier
Awad Aljadi jest syryjskim profesorem. Doktorat zrobił w Polsce. W drodze do Europy przepłynął pontonem Morze Egejskie i idzie na północ przez Macedonię, Serbię i Chorwację Był kwiecień 2011 r. Rewolucja już na dobre trwała w Egipcie i Tunezji. Syryjczycy poczuli, że zmiany są możliwe, że uda im się zmusić reżim Baszara al-Asada do odejścia. Tak jak udało się w innych krajach. Początkowo wszyscy byli bardzo podekscytowani. Prof. Awad Aljadi był jednym z pierwszych rewolucjonistów w swoim mieście, Dajr az-Zor.







