Reportaż

Powrót na stronę główną
Reportaż

Na drugiej linii frontu

Dziesiątki wolontariuszy pomagają przetrwać rodzinom ukraińskich żołnierzy Jest piąta rano. W dżdżysty poranek gospodarz krynickiego pensjonatu Zosia już nie śpi. Wysoki mężczyzna w czarnym dresie smaży w kuchni jajecznicę. To Artur Niemczyk, wolontariusz polsko-ukraińsko-czeskiej Fundacji Braterstwo. Tuż po śniadaniu pojedzie po raz nie wiadomo który na Ukrainę. Jego srebrny opel jest załadowany po sufit. Tym razem ukraińskie dzieci dostaną pampersy, leki i zabawki, a ich ojcowie walczący na froncie termobieliznę, ciepłe skarpety i żywność. Po drodze

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Trzeci grzech

Ocalony język Polesia Jak namówić na rozmowę Fiodora Daniłowicza Klimczuka? Niechętny albo nieśmiały. Jest profesorem od mowy, lecz nie chce mówić. Powinniśmy rozmawiać w Symonowiczach, ale już dawno je opuścił. (…) Sioło profesora leży na Polesiu Zachodnim, w połowie drogi z Brześcia do Pińska, kilka kilometrów na północ od wygodnej szosy M10, w krainie geograficznej Zahorodzie. (…) Profesor urodził się w Symonowiczach przed II wojną, czyli „za Polski”, kiedy hymnem tej ziemi był „Mazurek Dąbrowskiego”, a flaga była biało-czerwona. Jego

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Trzy Ukrainy

Jak umierać na wojnie, w której nie wiadomo kto pociąga za sznurki W Rybakach nad Jeziorem Łańskim cisza absolutna. Czasem tylko szosą przemknie samochód. Niedzielne popołudnie w ośrodku Caritas Archidiecezji Warmińskiej, gdzie schronienie znalazło prawie 150 uchodźców z Doniecka i Ługańska, upływa leniwie. Ktoś parzy herbatę, grupa nastolatków brzdąka cicho na gitarach, młoda kobieta z ciastem na talerzyku puka dyskretnie do pokoju znajomych, dwóch mężczyzn w fotelach przy oknie, na końcu długiego korytarza, rozmawia półgłosem. Ojciec

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Czarne łzy

Brzeszcze były pierwszą kopalnią w Polsce upaństwowioną po I wojnie światowej. Przetrwały wiele zawirowań dziejowych. Teraz umierają Od momentu gdy poszła informacja o likwidacji czterech kopalń, pod każdą z nich trwa nieustanny ruch. Wjeżdżam do Brzeszcz, w tle bloki, jakiś ciąg sklepików i brama kopalni. I mnóstwo osób – mężczyzn, kobiet – w kamizelkach z napisem Solidarność. Rozłożono dwa namioty – czerwony i ciemnozielony. Protest trwa nie tylko pod ziemią, gdzie od kilku dni przebywa prawie 500 górników.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Polak gorszy, bo z akcentem

Polak z Odessy marzył, by u nas się osiedlić i pracować. Wylądował w Zielonej Górze i tu boleśnie zderzył się z rzeczywistością Ma wszystko, co powinien mieć Polak przyjeżdżający do ojczyzny z Kartą Polaka: wykształcenie wyższe (psycholog) i zawodowe (absolwent liceum medycznego po praktyce szpitalnej i licznych kursach masażu), znajomość języka, ogromną chęć rozwinięcia własnej działalności i wiarę, że to mu się uda. Na razie najtrudniej zachować optymizm i zapał, z którym przyjechał latem. Konstantyn Borkowski urodził się w Odessie, ma 42 lata i kiedy w 2009 r.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Matuszki

Matuszka to nie zawód, to instytucja. To ona buduje relacje między ludźmi a duchownym, jest szarą eminencją parafii Czosnek spleciony w warkocz wisi w dużej kuchni Anny Prokopiuk. Cisza. Od tej ciszy Anna nie mogła spać. We Wrocławiu kołysały ją do snu szum samochodów i kroki za oknem. Teraz pod okna podchodzą sarny i lisy. W Bończy nie ma chodnika, ale nawet gdyby był, przechodniów jest niewielu, a dom Anny stoi z dala od drogi. Trzeba było polubić tę ciszę. – To był skok na głęboką wodę –

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Niedotykalna milionerka

Biznesmeni z niskich kast pojawiają się na okładkach indyjskich gazet. Niektórzy pamiętają, jak jedli szczury i po kilka kilometrów chodzili do szkoły Dźai Bhim! Niech żyje Bhima! Jadę już kilkanaście minut, a początku kolejki nie widać. Wysiadam tam, gdzie zdyscyplinowany łańcuszek zamienia się w rzekę ludzi tamującą ruch kołowy. Wdrapuję się na murek: przede mną morze głów. Niektórzy podnoszą rękę w geście nie wiem, czy bardziej radosnym, czy bardziej wojowniczym: „Dźai Bhim!”. – Damy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Znikanie słonia

Anglicy nie powiedzą ci wprost, co nie pasuje. Miną wieki, zanim się zorientujesz Miki, 39 lat, Londyn Znamy się jeszcze z Warszawy. Kiedy osiem lat temu awansowała w swojej korporacji, okazało się, że jej nowe biurko będzie stało nie w Warszawie, tylko w londyńskim City. Teraz zarządza tubylcami, ale zastana kultura pracy budzi w niej często głęboki sprzeciw. W przeciwieństwie do kultury osobistej, zwłaszcza tubylców z wyższej społecznej półki. Po czterech latach rozmawiania o pogodzie kolega z biura zapytał,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Słowa, których nie ma

Choć w Polsce język wilamowski oficjalnie nie istnieje, UNESCO wpisała go na listę ginących Języka wilamowskiego nie ma. To znaczy jest, ale prawnie w naszym kraju nie istnieje. Został co prawda uznany przez Bibliotekę Kongresu Stanów Zjednoczonych, nawet dostał taki zgrabny skrót WYM. UNESCO też naniosła mowę wilamowską na mapę ginących języków świata, w Polsce jednak nie obejmuje go ani Ustawa o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym, ani Europejska karta języków regionalnych lub mniejszościowych. Zresztą obowiązujący

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Galeria handlowa Autosan

W hali dawnej tłoczni fabryki autobusów są dziś sklepy. Trudno o lepszy symbol tego, co w latach 90. zrobiono z przemysłem Gdy wchodzi się do środka, po lewej wita duński sklep meblowy, gdzie hasło „Wyprzedaż” napisano w pięciu językach. Musi tak być, bo od jakiegoś czasu podkarpacki handel ciągną w górę Słowacy, którzy przyjeżdżają na zakupy do nas, „bo taniej”. Po prawej plastikowy żubr strzeże wejścia do francuskiego supermarketu. Jest biuro podróży, które wysyła do Grecji i Egiptu. Są telewizory. Na pięterku sklep

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.