Reportaż
Przepraszam za życie
Czasem samobójstwo bywa demonstracją. Dla młodych ludzi jest wołaniem o pomoc. Dla starych – o śmierć Każdy dzień jest przeszkodą trudną do pokonania. Ryszard Kapuściński, Heban Tamtego dnia Agnieszka położyła się na grobie syna. Najpierw zdrętwiały jej koniuszki palców. Potem nogi. Na końcu kark. Zastygła tak na dziecięcym nagrobku jak rzeźba. – Pani Agnieszka nie przyszła dziś do pracy. Jest chora? Vahan, mąż kobiety, Ormianin, podniósł słuchawkę i zastanawiał się
Oddział 6. piętro
Onkologia nie różni się niczym od innych oddziałów. Tu o życie walczy się równie mocno Gdy otwieram oczy, słońce lekko przebija się przez pomarańczowe rolety. Nad Ursynowem wstaje nowy dzień. Dziś obchodzę małe święto. Mija pół roku, odkąd Instytut Onkologii w Warszawie stał się moim tymczasowym domem. „Ilu ludzi, tyle dróg!”*. Pielęgniarka sennie wchodzi do sali. To znak, że wybiła 6. Leżymy w niewielkiej, czteroosobowej sali. Wiem, która z nas pierwsza dostanie termometr. Rutyna
Pokój z szyszkami
Robert poszedł do biblioteki. Maciej nie wrócił z huty. Co roku znika bez wieści 17 tys. Polaków Szyszki są prawdziwe, sosnowe, przyklejone symetrycznie, jedna obok drugiej, na całej długości stropu. Pokój z szyszkami jest mały. Podłużna klitka, oklejona wzorzystą tapetą w odcieniach szarości, czerni i stali. Na ścianach wiszą plastikowe paprotki w kwietnikach, obok zdjęcie. Jest też czarna szafa i ciemny stół tonący w plątaninie kabli łączących radio, laptop, telewizor, a nawet czajnik elektryczny. Na parapecie
Drzazga na cztery metry
20 lat temu w Hruszowicach postawiono pomnik ku czci UPA. Nikt nie wie, co z nim teraz zrobić Ma ponad 4 m wysokości. Dwa razy więcej niż otaczające go krzyże cmentarne. Zbudowany jest z bloków piaskowca, ma kształt bramy zwieńczonej metalowym tryzubem. Nie wiąże się z żadnym pochówkiem. Powstał w 1994 r., w nocy, z kamienia przywiezionego ze Lwowa. Jego elementy zmontował w całość były członek UPA. Na płycie oprócz napisu w języku ukraińskim: „Chwała bohaterom UPA, bojownikom
Berta i jej Sprawiedliwi
Rodzeństwo z Rożyszcz i dwóch księży uratowało żydowską farmaceutkę i jej synka. Po 72 latach ich krewni odebrali podziękowania Kipy i biskupie piuski, szalom i szczęść Boże w siedzibie Konferencji Episkopatu Polski. Po raz pierwszy gościli tam potomkowie ocalonych Żydów, by przekazać tytuły Sprawiedliwych wśród Narodów Świata krewnym odważnych księży i sióstr zakonnych. 76-letnia Berta Turzyński z Hajfy, od 1957 r. obywatelka Izraela, zdecydowała się po śmierci męża uczcić jego pamięć w dość niezwykły sposób.
Z cudem przez Polskę
Od Ełku po Nysę – Floribeth Mora Diaz przez półtora miesiąca opowiadała o swoim uzdrowieniu Mówi, że urodziła się po raz drugi. Lekarze dawali jej miesiąc życia. Ale w okamgnieniu wyzdrowiała. Twierdzi, że stało się to za wstawiennictwem bł. Jana Pawła II. Jej uzdrowienie dekretem papieskim nazwano cudem. I tak Floribeth Mora Diaz z Kostaryki stała się brakującym puzzlem w układance, którą był proces kanonizacyjny Jana Pawła II. To dzięki niej ukochany papież Polaków został świętym. Dlatego,
Ostatni rejs Patryka
Wyłowione z morza ciało było obciążone dwiema płytami chodnikowymi. Ręce miał związane sznurem. Policja i prokuratura uznały, że to samobójstwo O znalezieniu ciała syna dowiedziała się z internetu. 14 lipca 2010 r. rano w pracy włączyła komputer i przeczytała, że z Bałtyku, kilka kilometrów od wejścia do gdańskiego portu, wyłowiono zwłoki mężczyzny. Ciemność przed oczami, pustka w głowie i to straszne ukłucie w sercu. Boże, to może być Patryk – pomyślała. Nie dawał znaku życia od ponad miesiąca. Godzinę później zadzwonił
Sołtys maturzysta
Mieszkańcy wsi Czerwone wybrali najmłodszego sołtysa w Polsce Cztery lata temu we wsi Czerwone nie było życia. W oborach tak jak dziś stały krowy, na ulicy słychać było warkot ciągników i samochodów, w 200 domach jadło, kochało i oglądało telewizję 1027 mieszkańców, ale to nie było to. Agnieszka Bazyl, woźna i skarbnik szkoły podstawowej, historię nowożytną wsi może streścić w jednym zdaniu: – Dawniej sąsiad z sąsiadem dobrze się znali, ale potem kupili telewizory i przestali się
Gruby płacze cicho
Nie zrobię pani cytologii, bo takie zapasione lochy i tak na pewno umrą na raka Magda poszła do telewizji śniadaniowej. Uprzejmi redaktorzy zgodzili się, by w czasie programu jej adres mejlowy mignął na ekranach telewizyjnych w domach Polaków. Adres był łatwy do zapamiętania. Żadne tam: imię (z małej litery), kropka, nazwisko, małpa i długa angielska nazwa. Magda wiedziała, że musi być tak prosty, by zapamiętały go i gospodynie domowe, prasujące właśnie prześcieradła, i kierowcy ciężarówek jedzący śniadanie w przydrożnym barze. Kiedy







