Reportaż
Wyśpiewać prawosławie
Takich miejsc nie ma nigdzie. Dwa dni w Terespolu śpiewa się wschodniosłowiańskie kolędy. Już po występie, ale jeszcze marzną w jedwabnych bluzkach. Bo słuchać kolęd też trzeba na galowo. Żadni z nich muzycy. Rolnicy, dopiero co oderwani od gospodarskich prac. Gospodynie przywiozły władykom w czarnych sutannach złocistego sękacza. Podziękować. Że raz w roku prosty człowiek może zaśpiewać jak artysta. W Terespolu już X Międzynarodowy Festiwal Kolęd Wschodniosłowiańskich odbywa się jakby na przekór światu. Bo świat pędzi, a oni,
Kocham nerkę bardziej od żony
W USA ponad połowa przeszczepionych nerek pochodzi od żywych dawców. W Polsce – tylko 3% Jeśli chcesz, by cię opuściła rodzina, poproś jej członka, by oddał ci nerkę. Nikt się nie zdecyduje, a jeszcze się obrażą. Tak wynika z badań, które w bydgoskim szpitalu klinicznym przeprowadził szef tamtejszej transplantologii, prof. Zbigniew Włodarczyk. Z wypowiedzi chorych, osób dializowanych, dla których jedynym ratunkiem jest przeszczep, można się dowiedzieć, że rodzina postawiona przed takim problemem najczęściej mówi o szantażu emocjonalnym. I jest
BIELAWA – seks w małym mieście
Nawet wyrok sądu nie przekonał bielawian, że skazani mężczyźni molestowali seksualnie Małgorzatę B. W Bielbawie nikt dziś nie powie o niej Gośka. Od czasu gdy sąd w Dzierżoniowie skazał dziecięciu kolegów z zakładu za to, że przez półtora roku molestowali Małgorzatę B., wykorzystując jej krytyczne położenie (art. 199 k.k.), mówi się o niej „pani Małgorzata”. Z paragrafu za gwałt prokuratura się wycofała. Niby pod przymusem, ale jednak uległa. Mimo że proces toczył się za zamkniętymi drzwiami, w 35-tysięcznej Bielawie szczegółów
Siostry jak anioły
W Wojnowie na Mazurach siedem prawosławnych mniszek modli się w intencji świata Szosa w Wojnowie wije się wzdłuż krętej rzeki Krutyni. Za zakrętem wyłania się drewniana cerkiewka z niebieskim ornamentem i złocistą kopułką. Za cerkwią, wśród kawałka sadu i ogródka, cmentarz. Maleńki. Jak wymarła dawno parafia. Kilkanaście krzyży o podwójnych ramionach. Czyściutkie, wygrabione ścieżynki prowadzą do domu z czerwonej cegły. Gdy ludzie wstają do swoich zajęć, gdy zasypiają po ciężkim dniu, w domu z czerwonej cegły modlą
Dzieci Owsiaka
Żyją dzięki aparaturze medycznej kupionej przez Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy Dzieckiem Owsiaka, bo tak same o sobie mówią, zostaje się różnie. Zima 2000 r. była bardziej mroźna i skrzypiąca śniegiem niż tegoroczna. Małgorzata Tylko wraz z mężem i kilkuletnim synem rozgląda się, szuka wolontariuszy Wielkiej Orkiestry. Wreszcie pojawia się wesoła dziewczynka z charakterystyczną puszką. – Zbierali na cyklery, aparaty pozwalające dializować w domu dzieci z niewydolnością nerek – wspomina Małgorzata. – Nawet nie wiedziałam,
Dziewczyny XXL
Kawał baby w świecie lansującym szczupłe sylwetki Pisze się o nim nieznośny ciężar bytu. Bo życie dziewczyn wagi ciężkiej nie jest lekkie. Zmiana ustroju umożliwiła kupienie stanika z miseczką DD na Zachodzie. Ale z Zachodu przyszła przy okazji moda na chude. Dziś XXL znaczy tyle, co fajtłapa. Szpeci biuro i plażę. XXL-ce nikt nie zagląda w duszę. Jest oceniana na pierwszy rzut oka. Zawsze stereotypowo. Albo z pobłażliwą życzliwością, albo prześmiewczo. A jeśli wspominają o niej gazety, to tylko w kontekście, że widelcem
Wszystko się kolebie
Halny w Tatrach wpada jak diabeł – aby zniszczyć, otumanić i poświecić fałszywym złotem Bedzie z tego cosik – mówi wyraźnie rozeźlona gaździna na zakopiańskich Krupówkach, gdy kupując od niej oscypek, upewniam się, czy aby on prawdziwy, przecież o tej porze owiec się nie doi. Góralka opuszcza cenę i mówi z obrazą w głosie, nie patrząc na mnie: – Chyba holny idzie. Nad Giewontem wisą chmury jak krowie cycki. – Meteorolodzy nazywają je cylindrami – tłumaczy mi Wojciech Gąsienica-Byrcyn
Dwie twarze miasta
Gozdnica, najbardziej prounijne miasto w Polsce, ma dwa oblicza. Radość i praca w Unii. Beznadzieja i bieda pchające do kradzieży torów Kiedy w kwietniu tego roku, tuż przed wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej, przyjechałem do Gozdnicy, nie zrobiła na mnie najlepszego wrażenia. Czterotysięczne miasteczko, niegdyś jedno z europejskich centrów przemysłu ceramicznego, straszyło kikutami prawie 30 nieczynnych kominów. I otaczającymi je ruinami cegielni, rozpadającymi się kamienicami, koślawymi chodnikami i zniszczonymi placami zabaw. Tę atmosferę rozkładu pogłębiały tylko strapione miny
Jak się Godziszów z Unią oswaja
Godziszów podejrzewa Unię o zemstę za 88% na „nie” w referendum unijnym. – Niepokornych trzeba karać – mówią wójt i ksiądz proboszcz Potrzebna nam Unia jak diabeł w Częstochowie, kiwały głowami chłopy w Godziszowie, gminie, która 88-procentowym „nie” dla Europy ustanowiła rekord w ubiegłorocznym referendum, gdy „Przegląd” gościł tam przed akcesją. I choć podobne wyniki padły także w wyborach do europarlamentu, bo posłowie z partii antyunijnych dostali 92% głosów, Godziszów był równie jednomyślny w kwestii… unijnych dopłat,
Wnuk nie ma wstydu
Zabużanie zostawili rudery, a żądają odszkodowań jak za pałace – mówią Polacy we Lwowie Kto? – dobiega zza drzwi trwożliwe wypowiedziane pytanie, choć pukam w biały dzień. Jakieś szepty, szuranie kapci, miauczenie kota. Tłumaczę po polsku, po rosyjsku, że jestem dziennikarką z Warszawy, chcę napisać o dziejach tego domu. Znów świszczący szept: – Jula, nie atkrywaj! Wreszcie szczęk zasuwy. Jestem na korytarzu przedwojennego domu we Lwowie przy wyboistej uliczce Ostrogskich, dawniej Paulinów.






