Świat

Powrót na stronę główną
Świat

Żywność przed sądem

Amerykańskie koncerny oskarżone o kłamliwą reklamę i niepełne informacje o składnikach żywności Korespondencja z Chicago 10 lat temu Don Barrett, prawnik ze stanu Missisipi, pozwał do sądu firmy tytoniowe, takie jak Philip Morris czy R.J. Reynolds. Głównym zarzutem było to, że ich produkty wywołały u ludzi poważne choroby i spowodowały wiele przypadków śmiertelnych (rak płuc), a producenci nie informowali rzetelnie palaczy o możliwych skutkach palenia. W pozwie zbiorowym Barrettowi pomagali inni prawnicy: Walter Umphrey,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Świat

Macondo – niewidzialne miasto imigrantów

Większość wiedeńczyków nie wie, że o kwadrans drogi od Prateru mieszkają tysiące uchodźców Dawniej był to swoisty koniec świata, dziś cywilizacja upomina się o Macondo. Na niewidzialne dla wielu tereny, oddane dawno temu imigrantom, dojeżdżam autostradą od strony Prateru; kiedy nie ma korków, wystarcza kwadrans. Tramwajem nr 71 do ostatniej stacji, Kaiserebersdorf w Simmeringu, pociągiem miejskim albo autobusem do centrum handlowego Huma jedzie się ze trzy kwadranse. W okolicy nieużytki, lotnisko Schwechat, wschodnia autostrada, markety, brzeg Dunaju.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Świat

Szalony haker z Hollywood

Elektroniczny włamywacz kradł pikantne zdjęcia i korespondencję celebrytów Christopher Chaney nazywany jest hakerem z Hollywood. Zdobył korespondencję oraz fotografie ok. 50 celebrytów, gwiazd srebrnego ekranu. Zdjęcia roznegliżowanych sław: Scarlett Johansson, Renee Olstead czy Christiny Aguilery umieszczał w internecie. Usłyszał za to wyrok 10 lat więzienia. Wcześniej przez 10 lat bezlitośnie nękał w globalnej sieci dwie znajome kobiety, którym zamienił życie w piekło. Uznano go za winnego dziewięciu przestępstw federalnych, w tym nielegalnych podsłuchów, włamań

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Świat

Wykład dla 100 tysięcy studentów

Internetowa rewolucja w amerykańskim szkolnictwie wyższym? Korespondencja z Chicago W roku 2011 Sebastian Thrun, profesor z Uniwersytetu Stanforda, doszedł do wniosku, że przyszłość szkolnictwa wyższego opierać się będzie głównie na internecie. Ogłosił więc zapisy na bezpłatny akademicki kurs online (Wprowadzenie do sztucznej inteligencji). W krótkim czasie napłynęło 160 tys. zgłoszeń ze 190 krajów (w tym tak odległych jak Azerbejdżan). Przyjęto wszystkich. Wykłady Thruna zostały przetłumaczone przez wolontariuszy i są dostępne w 44 językach. Bezpłatne kursy przez internet oferujące programy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Świat

Czeski film z kandydatami

Wybory prezydenckie nad Wełtawą w aurze skandalu Było ich jedenaścioro, potem ośmioro, teraz – za sprawą decyzji Sądu Najwyższego – dziewięcioro. Są wśród nich byli premierzy, aktorka, a nawet wytatuowany jak Maorys profesor. Ale to nie koniec. Może dziesiąty będzie Tomio Okamura? O co chodzi? O kandydatów na czeskiego prezydenta. Zmieniająca się lista polityków, którzy chcą się ubiegać o ten najwyższy urząd i zastąpić na nim Vaclava Klausa, nie byłaby niczym dziwnym, gdyby nie to, że pierwsza tura wyborów tuż-tuż.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Świat

Polacy podbijają wyspy

Polaków w Wielkiej Brytanii jest coraz więcej. I dawno już opuścili zmywak Zaczęło się od zbierania szklanek w restauracji. – To było w 2004 r., zaraz po tym, jak Wielka Brytania otworzyła się na imigrantów. Od dwóch tygodni na Wyspach był już mój chłopak. Znalazł pracę w pizzerii. Oboje mieliśmy sprecyzowane plany – chcieliśmy pójść na studia. Tyle że mój angielski był dość słaby, więc po pracy spędzałam bardzo dużo czasu, szlifując go – wspomina Justyna Skirska. Z biegiem czasu

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Świat

Zdradliwy Jukon

Wszyscy mi odradzali samotną wyprawę zimową Podobno prawdziwa przygoda zaczyna się wtedy, kiedy nie wiadomo, czy jeszcze żyjesz – pisał alpinista wszech czasów Reinhold Messner. Zachodzę do firmy Up North Adventures w Whitehorse, która specjalizuje się w zimowych ekspedycjach. Rejon Jukonu w wydaniu zimowym znają tam bardzo dobrze. – Nie radzimy zapuszczać się w tym roku w te rejony. Słaby lód! – mówi Mark Stenzig, właściciel firmy. Przewodnik, który latem i zimą jeździ na rzekę

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Świat

Poganie w Grocie Narodzenia

Miejsce, w którym według tradycji narodził się Jezus, było sanktuarium kultu Adonisa-Tammuza, kochanka Wenus W czasie świąt rzesze pielgrzymów śpieszą do Betlejem. Modlą się w Bazylice Narodzenia, przeważnie jednak nie wiedzą, że grota, w której według tradycji Jezus przyszedł na świat, przez wieki była sanktuarium kultu Adonisa-Tammuza, młodego boga wegetacji roślinnej, oblubieńca bogini Isztar. Grecy identyfikowali ją z Afrodytą, a Rzymianie z Wenus. Rosnący w siłę chrystianizm przejął święte miejsca pogan – świątynie, wyrocznie, źródła i gaje.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Świat

Rok 2012 w krzywym zwierciadle

Czyli najbardziej niesamowite, niewiarygodne, makabryczne, zadziwiające, śmieszne i głupie wydarzenia mijających 12 miesięcy Zebrane jak co roku przez Marka Karolkiewicza Aktor roku 77-letni kanadyjski gwiazdor srebrnego ekranu Donald Sutherland, który w marcu tak opowiedział o rolach, które dostaje w swoim szacownym wieku: „Wchodzę, mówię: Cześć, jak się macie? – i wtedy dostaję ataku serca”. Zemsta roku Dokonało jej w lipcu sześć żon Nigeryjczyka o imieniu Uroko Onoja, który należał do starszyzny wioski

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Świat

Narty, słońce i pełny luz

Białe szaleństwa w Val di Fiemme Biuro podróży Invitatio (www.invitatio.pl, tel.: 22 825 49 55) ufunduje dziesięciodniowy zimowy wyjazd w Dolomity, rozlosowany wśród Czytelników, którzy nadeślą do redakcji wycinek z „Przeglądu”, zawierający tytuł artykułu dotyczącego atrakcji narciarskich w Val di Fiemme. Za chwilę koniec jazdy w górę. Pora podnieść plastikową osłonę ośmioosobowej kanapy, potem można już się zsunąć do podnóża górnej stacji wyciągu na Alpe Lusia (2340 m n.p.m., 400

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.