Celibat – nowy rozdział wojny z Franciszkiem

Celibat – nowy rozdział wojny z Franciszkiem

Mamy w Watykanie dwuwładzę. A więc i dwa nauczania

Jest okazja, trzeba zaatakować. Tak działają watykańscy konserwatyści, którzy nie przepuszczą żadnej okazji, by uderzyć we Franciszka. Do ostatniego ataku wykorzystali też papieża seniora Benedykta XVI, który wmontowany w intrygę przerywa milczenie i – chyba wbrew sobie – wbija nóż w plecy argentyńskiemu papieżowi. A polem tego watykańskiego „House of Cards” jest spór o celibat.

Pamiętam, jak żartował ks. Józef Tischner. Zawsze gdy jechał do Wiednia studiować Platona czy św. Augustyna w Instytucie Nauk o Człowieku, miał zwyczaj ucinać sobie po obiedzie krótką drzemkę. Mówił wtedy współpracownikom, by pod żadnym pozorem mu nie przeszkadzać. „Chyba że – dodawał – papież zniesie celibat. Wtedy budzić natychmiast”. Dziś papież Franciszek nie chce znieść celibatu, zamierza zaledwie uchylić drzwi, by święcenia kapłańskie mogli przyjmować tzw. viri probati – doświadczeni życiowo, wypróbowani w wierze, żonaci mężczyźni. Jednak perspektywa poluzowania dyscypliny kościelnej będąca przepustką do święceń dla żonatych mężczyzn wprawiła w dygot konserwatywne skrzydło w Watykanie. Ludzi, którzy nie tylko nie widzą możliwości zmiany w tym zakresie, ale jeszcze uznali, że to dobre pole do przeprowadzenia kolejnego ataku na Franciszka.

Przebiegłość kardynała

Kwestia celibatu w Kościele rzymskokatolickim jest przedmiotem dyskusji w zasadzie od Soboru Watykańskiego II, ale dopiero dziś staje na ostrzu noża z jednego, bardzo prostego powodu – braku księży. Z tym wyzwaniem zmierzył się w październiku zeszłego roku watykański synod poświęcony Amazonii. Biskup brazylijskiej Amazonii Erwin Kräutler, jeden z organizatorów synodu, ostrzegał, że w niektórych regionach jego kraju dwie trzecie katolików może przyjmować komunię najwyżej trzy razy w roku. To jeden z powodów, dla których musi istnieć możliwość wyświęcania na księży także żonatych mężczyzn. Problem jest nie tylko organizacyjny. Kryje się za nim kluczowa kwestia teologiczna. Kościół stoi przed pytaniem, co dla niego ważniejsze: wymóg celibatu, a więc kościelna dyscyplina, czy dostęp wiernych do eucharystii, która jest centrum życia chrześcijańskiego.

Synod amazoński potwierdził gotowość do pójścia nowymi drogami. Zmiany, wzbudzając spore poruszenie, domaga się też przewodnicząca Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU) Annegret Kramp-Karrenbauer, która jest katoliczką i członkinią Centralnego Komitetu Katolików Świeckich w Niemczech, organizacji, z którą muszą się liczyć niemieccy biskupi. Przekonuje ona, że czas znieść celibat księży, gdyż „konieczność podjęcia decyzji o życiu bez rodziny jest dla wielu zbyt dużą przeszkodą”. Ale, co kluczowe w całej sprawie, argumenty uczestników synodu są bliskie papieżowi Franciszkowi, który – choć sam ceni celibat jako formę życia – widzi zarazem, że czas podjąć eksperymenty duszpasterskie, pozwalające ludziom na pełne życie chrześcijańskie.

I właśnie to przekonanie obecnego papieża sprawiło, że opcja antyfranciszkowa ruszyła do ataku. Na jej czele stoi kard. Robert Sarah, prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. Atak był przemyślany, planowany długo i skrupulatnie. Wiedząc, że synod dla Amazonii przychyli się do pomysłu poluzowania dyscypliny związanej z celibatem, już kilka miesięcy wcześniej Sarah zaczął przygotowywać publikację książkową, w której broni celibatu w obecnej formie. Przebiegłość kardynała polega na tym, że do tej publikacji namówił również papieża seniora, Benedykta XVI.

Na początku stycznia obaj hierarchowie wydali książkę „Z głębokości naszych serc. Kapłaństwo, celibat i kryzys Kościoła katolickiego”. O ile refleksja Benedykta XVI ma charakter medytacji, o tyle kard. Sarah przypuszcza bezpardonowy atak. Twierdzi, że „istnieje związek ontologiczno-sakramentalny między kapłaństwem a celibatem. Każde osłabienie tego związku podważałoby Magisterium Soboru [Watykańskiego II] i papieży Pawła VI, Jana Pawła II i Benedykta XVI”. Apeluje także do obecnego papieża: „Błagam papieża Franciszka, aby definitywnie uchronił nas przed taką możliwością, wetując wszelkie osłabienie prawa celibatu kapłańskiego, nawet jeśli jest ono ograniczone do innego regionu”.

Uderzenie wyprzedzające

Dlaczego kardynał i emerytowany papież napisali tę książkę, postrzeganą powszechnie jako wymierzoną we Franciszka? Najpierw trochę oficjalnej kościelnej nowomowy. Ci dwaj „boży mężowie” deklarują, że napisali ją, by wyrazić „zaniepokojenie”: „Robimy to w duchu miłości i jedności Kościoła”. A co na te rewelacje Franciszek? Służby prasowe Watykanu zareagowały szybko, podkreślając, że „stanowisko Ojca Świętego w sprawie celibatu jest znane”. Przypomniano też słowa Franciszka: „Osobiście uważam, że celibat jest darem dla Kościoła. Nie zgadzam się na to, by pozwolić na celibat opcjonalny, nie. Pozostałaby jedynie możliwość w najbardziej oddalonych wspólnotach, myślę o wyspach na Pacyfiku, gdy jest potrzeba duszpasterska; duszpasterz musi myśleć o wiernych”. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że to oficjalna reakcja, pokazująca, że obecny papież nie spodziewał się takiego ciosu ze strony Benedykta XVI. Dlatego tak ważne i ciekawe są kulisy, o których wiemy już całkiem dużo. A pokazują one, że zwalczające się w Watykanie obozy nie biorą jeńców.

Po pierwsze, rzekomo wspólna książka (dlaczego rzekomo wspólna, o tym dalej) papieża emeryta i kardynała jest ciosem wyprzedzającym. W najbliższych tygodniach ma się ukazać adhortacja posynodalna na temat Amazonii Franciszka, w której papież zawarł możliwość wyświęcania żonatych mężczyzn, tzw. viri probati, w tych częściach naszego globu, gdzie księży brakuje. Książka ma więc zatrzymać tę nadciągającą zmianę.

Po drugie, celibat to kwestia dyscypliny, a nie dogmat. Dlatego od dłuższego czasu mówi się o nowych podejściach do niego – szczególnie w tych regionach świata, gdzie brakuje księży. Mało tego, sam papież Benedykt XVI czynnie korzystał z tej reguły, zezwalając (jego konstytucja apostolska Anglicanorum coetibus), by „niektórzy żonaci kapłani anglikańscy” mogli kontynuować posługę w Kościele rzymskim. Również w Kościołach wschodnich podległych Rzymowi celibat nie jest warunkiem, by mężczyzna otrzymał święcenia kapłańskie. Dyscyplina kościelna ma to do siebie, że można ją różnie regulować. I Kościół to robił. A dokładniej – także papież Ratzinger.

Gdzie dwóch papieży…

Po trzecie, gdy duża część komentatorów pisała o tym, że papież emeryt łamie swoją obietnicę pozostania „zamkniętym dla świata” i milczenia, gdy pojawiły się głosy, że tą publikacją stawia obecnego papieża w niezręcznej sytuacji, dowiedzieliśmy się, że papież senior mógł zostać wykorzystany przez antyfranciszkową frakcję w Watykanie. Dziś wiemy, że tak się stało. Francuskiego wydawcę poproszono już o usunięcie z okładki nazwiska i zdjęcia Benedykta XVI, a sam były papież zdystansował się od autorstwa. Kard. Sarah nadużył zaufania papieża seniora w swojej antyfranciszkowej krucjacie. Nie jest tajemnicą, że należy on do grona tych watykańskich hierarchów, którzy przy każdej nadarzającej się okazji negują zmiany, jakie wprowadza Franciszek.

Po czwarte, nawet jeśli Benedykt XVI, jak teraz słyszymy, ma z publikacją niewiele wspólnego, i tak Franciszek został postawiony pod ścianą. Jeżeli bowiem w adhortacji o Amazonii nie pojawi się, co postulowali uczestnicy synodu z tego regionu, opcja święcenia viri probati, będzie to znaczyło, że ugiął się pod falą krytyki ze strony konserwatystów. Jeśli zaś taka możliwość się pojawi, konserwatywne skrzydło i tak będzie kwestionować nauczanie Franciszka, przeciwstawiając mu nauczanie byłego papieża i kard. Saraha. Franciszek kolejny raz przekonuje się, że kościelni konserwatyści i tradycjonaliści są gotowi posunąć się do każdego kłamstwa, a nawet do wykorzystania Benedykta XVI, jeżeli to może doprowadzić do powstrzymania zmian, które proponuje obecny biskup Rzymu.

Po piąte, dziś Benedykt XVI, który sam nie potrafił sprostać wyzwaniom, przed jakimi stanął Kościół – od skandali seksualnych po malwersacje finansowe – i dlatego abdykował, nie pomaga Franciszkowi wyprowadzić łodzi Piotrowej na bezpieczne wody. Nawet jeśli został instrumentalnie wykorzystany przez współpracowników, mleko się rozlało. Antyfranciszkowe lobby doprowadziło do tego, że mamy w Watykanie dwuwładzę. Mamy, zgodnie z tytułem głośnego filmu Fernanda Meirellesa, dwóch papieży. A więc i dwa nauczania. Brakuje tylko, by papież senior założył konto na Twitterze i na bieżąco komentował poczynania następcy. Ale nawet bez tego Kościół jest o krok od anarchii. Kościelni konserwatyści już zawsze będą się powoływać na tę książkę o celibacie, by kwestionować nauczanie Franciszka. To pokazuje, że Kościół musi jasno określić, jaką funkcję w Kościele ma pełnić papież emeryt. Tym bardziej że z takiego rozstrzygnięcia może skorzystać, o czym wspominał, także Franciszek, przechodząc na emeryturę. Że powinien mieć zakaz publikowania, nauczania – jest już chyba oczywiste. Być może należałoby również zakazać noszenia zewnętrznych symboli, które w Kościele mają szczególne znaczenie, np. białej sutanny.

Za Amazonią pójdą inni

Czy spór wokół celibatu to jakaś szczególna sytuacja, gdy konserwatyści podejmują próbę podważenia autorytetu papieża Franciszka? Nic z tych rzeczy. Podobne zabiegi obserwowaliśmy przy okazji synodu poświęconego rodzinie, który rozpoczął się w 2014 r. i trwał kilkanaście miesięcy. To wtedy zawiązała się opozycja konserwatywnych kardynałów, którzy niczym rasowi politycy uciekali się w czasie obrad do rozmaitych wrzutek medialnych, by dyskredytować poczynania Franciszka. Najpierw mieliśmy przeciek w postaci listu 13 kardynałów do papieża, w którym hierarchowie pisali, że synod podważa dotychczasowe nauczanie Kościoła na temat rodziny, a oni na to się nie godzą. Potem konserwatyści wrzucili informację, że Franciszek może mieć nowotwór mózgu, sugerując w ten sposób, że jego decyzje i słowa powinniśmy traktować z przymrużeniem oka.

Cała ta operacja została przeprowadzona, ponieważ papież przychylniej spojrzał na ludzi żyjących w związkach niesakramentalnych. W adhortacji o rodzinie Amoris laetitia Franciszek odrzuca rygoryzm, jaki obowiązuje w Kościele wobec grzeszników – w tym ludzi rozwiedzionych, porzuconych, żyjących w nowych związkach. Przestrzega duszpasterzy, że nie można „zdoktrynizować” Ewangelii, zamieniając ją „w martwe kamienie, by rzucać nimi w innych” (nr 49). Analogiczne słowa odnajdujemy w tym dokumencie, gdy mowa o osobach żyjących w związkach niesakramentalnych. „Duszpasterz nie może czuć się zadowolony, stosując prawa moralne wobec osób żyjących w sytuacjach nieregularnych, jakby te prawa były kamieniami, którymi rzuca się w życie ludzi”. Znów papież uchyla drzwi, dając sygnał duszpasterzom, że komunia może się stać efektem rozeznania na gruncie rozmowy ze spowiednikiem. Komunii nie można więc rozpatrywać w logice nagrody i kary. Jezus wprost mówi: „Nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników” (Mt 9,9-13). Dla konserwatywnego skrzydła takie postawienie sprawy oznacza zerwanie z nauczaniem Jana Pawła II.

Dziś mamy podobną sytuację, choć zmieniło się pole bitwy. Tym razem jest to koncepcja rozumienia nie rodziny, ale celibatu – powtórzmy, kwestii czysto organizacyjnej, nie doktrynalnej. Ale konserwatyści, i słusznie, boją się, że Franciszek, przygotowując dokument posynodalny dla Amazonii, stworzy możliwość udzielania święceń żonatym mężczyznom i będzie to testowanie przez Rzym zmian, które za kilka lat mogą zostać wprowadzone gdzie indziej. Co więcej, Franciszek powtarza, że chce Kościoła zdecentralizowanego, bo problemy, z jakimi zmagają się lokalne Kościoły na świecie, są różne. W Amazonii takim wyzwaniem jest brak księży, w Polsce jeszcze nie, za to doskwiera nam sojusz tronu i ołtarza – nieznośna polityzacja katolicyzmu. Gdyby zaś papież przystał na pomysł, który forsuje Amazonia, to następny w kolejce jest Kościół niemiecki, który boryka się z brakiem księży i będzie o tym dyskutował na rozpoczętym właśnie krajowym synodzie. Niemcy już dawno mówią o potrzebie wyświęcania żonatych mężczyzn. A gdyby tak się stało, wielu polskich kandydatów do kapłaństwa, którzy chcą być księżmi, ale mają opory, bo nie akceptują celibatu, mogłoby znaleźć angaż w Kościele za miedzą.

Fot. Zuma Press/Forum

Wydanie: 7/2020

Kategorie: Kościół

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy