Charles Taylor – kaznodzieja i rzeźnik

Charles Taylor – kaznodzieja i rzeźnik

Były prezydent Liberii skazany za zbrodnie wojenne
Były prezydent Liberii, Charles Taylor, został skazany przez międzynarodowy Specjalny Trybunał dla Sierra Leone w Hadze na pół wieku za kratami. Prokurator domagał się 80 lat.
Sędzia Richard Lussick uznał za udowodnione, że Taylor czynnie wspomagał okrutnych rebeliantów ze Zjednoczonego Frontu Rewolucyjnego (RUF) w Sierra Leone, którzy popełnili niezliczone zbrodnie. Palili wioski, mordowali ludzi, obcinali im ręce i nogi maczetami, gwałcili kobiety i zamieniali je w seksualne niewolnice, faszerowali dzieci narkotykami i robili z nich swoich żołnierzy. W wojnie domowej w Sierra Leone, która toczyła się w latach 1991-2002, zginęło, według różnych szacunków, od 50 do 150 tys. ludzi, dziesiątki tysięcy zostało zaś inwalidami. Taylor wspierał rebeliantów, powodowany żądzą władzy i chciwością. Za dostawy uzbrojenia płacili mu oni diamentami z bogatych złóż w swoim kraju.
Jako świadek na procesie musiała wystąpić modelka Naomi Campbell, której podobno w 1997 r. Taylor podarował kilka tych „krwawych diamentów”. Podczas rozprawy były prezydent zaprzeczał wszystkim zarzutom. Zapewniał, że działał na rzecz pokoju w Sierra Leone. Udowodniono jednak, że było wręcz przeciwnie – podżegał rebeliantów do wojny.
Od 1991 r. Taylor, który wcześniej był m.in. świeckim kaznodzieją Kościoła baptystów, stał na czele rebeliantów w Liberii. Budził grozę brutalnością, nazywano go „rzeźnikiem z Monrovii”. W 1997 r. wybrany został na prezydenta. Młodociani zwolennicy despoty skandowali: „Zabił moją mamę, zabił mojego tatę, ale głosuję na niego!”.
W 2003 r. Taylor, atakowany w stolicy przez liberyjskich przeciwników, zrzekł się władzy i udał na wygnanie do Nigerii. W 2006 r., pod naciskiem USA, władze Nigerii wydały go wspieranemu przez ONZ trybunałowi. Proces miał się toczyć w Sierra Leone, ale ze względów bezpieczeństwa przeprowadzono go w Holandii. Rozprawa trwała prawie pięć lat i kosztowała 50 mln dol. Taylor będzie odbywał karę w Wielkiej Brytanii.
Były prezydent Liberii jest pierwszym przywódcą państwa skazanym od czasu procesu norymberskiego. Wyrok przyjęto z zadowoleniem w Sierra Leone, a także w krajach Zachodu. W Liberii Taylor wciąż ma wielu zwolenników, którzy twierdzą, że proces miał charakter polityczny i odbył się pod naciskiem Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Głoszą, że polityk ten długo wspierany był przez CIA. Czy bez tej pomocy Taylor mógłby w 1985 r. zbiec z amerykańskiego więzienia i wrócić do Liberii?
Także afrykańscy liderzy są poirytowani, że Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze oskarża o zbrodnie wojenne przede wszystkim dygnitarzy z ich kontynentu. W marcu 2012 r. ten sąd uznał za winnego zbrodni wojennych Thomasa Lubangę, dowódcę milicji z prowincji Ituri w Demokratycznej Republice Konga. Na liście oskarżonych są też m.in. były wiceprezydent tego kraju Jean-Pierre Bemba, były prezydent Wybrzeża Kości Słoniowej Laurent Gbagbo, czterej Kenijczycy, prezydent Sudanu Omar al-Baszir. „Dlaczego oskarżani są tylko Afrykanie?”, pyta przewodniczący Unii Afrykańskiej, Gambijczyk Jean Ping. Unia Afrykańska rozważa powołanie własnego trybunału w Addis Abebie, wątpliwe jednak, aby udało się zrealizować te plany.

Wydanie: 23/2012

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy