Chiny mają zięcia

Na całym świecie panuje w mediach moda na wiadomość tygodnia. News, którym przez kilka dni bawią się politycy, dziennikarze, ludzie kultury i najzwyklejsi zjadacze chleba i gdyby ktoś mnie zapytał, co było dla mnie wydarzeniem ostatnich siedmiu dni, odpowiedziałbym bez chwili zastanowienia: Andrzej Gołota.
A dlaczego?
Bo ten dzielny mężczyzna odzyskał wreszcie przytomność, otworzył swoje delikatne, wrażliwe oczy i zapytał menedżera.
– To komu ja mam teraz dołożyć? Czy jest na świecie jeszcze jakiś śmiałek?!
– Jest – odpowiedział menedżer.
– A jakiego koloru skóry jest ten biedny Murzynek?!
– On jest biały.
– O?! Czyżbym się miał bić z Michaelem Jacksonem?
– Nie, Andriu, twoim przeciwnikiem tym razem będzie Polak.
– A z jakiego on jest kraju?
– Z takiego samego jak twój.
Tu Gołota, nawet nie czekając na gong, stracił znowu przytomność.
Chodzą plotki, że następnym pięściarzem po Przemysławie Salecie, który się czai na Andrzeja Gołotę, jest niejaki Russel Crowe, australijski aktor, i z nim nasz zawodnik nie wygra na pewno, ponieważ w odróżnieniu od Gołoty Crowe nie myśli w czasie bójki. Ten przylutuje mu telefonem między oczy i dopiero wtedy może zadzwoni mu w głowie, że najwyższy czas, by opuścić ring.
No to o sporcie sobie pogadaliśmy i teraz możemy wrócić do polityki, wielkiej polityki, o którą się otarłem. A mianowicie stałem kilka dni temu obok naszego pana prezydenta… Nie mówię tu o obecnym, bo ten się szykuje na imieniny do Lecha Wałęsy, na które go zaprosił, nie zapraszając. Ja s t a ł e m obok n o w e g o pana prezydenta… stałem obok Stana… Stana Tymińskiego… czyli zięcia Chin… a skoro ktoś jest zięciem Chin, to musi być tak samo Wielki jak i one… Był w TVN 24… i ja też … Cóż to za uroczy człowiek, a jak on ciekawie opowiadał o tym, jak go Indianki ciągnęły za policzek, a dzieci ciągnęły się za nim i teraz ma nadzieję, że i cały naród pociągnie za sobą… Tak to indiańskie dzieci powodują, że dorosły człowiek postanawia wejść po raz drugi do tej samej rzeki i ma nadzieję, że my razem z nim. Piękna przyszłość nam się szykuje… no… byle tylko zdążyć uciec.

Wydanie: 24/2005

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy