Chopin, papież, amant, fałszerz… – rozmowa z Piotrem Adamczykiem

Chopin, papież, amant, fałszerz… – rozmowa z Piotrem Adamczykiem

Już nie jest wstydem zagrać w reklamie. Być może nie będzie wstydem zagrać w reality show, chociaż na razie na szczęście jest – Pomimo ról Chopina, kryptogeja czy kłamliwego amanta, oglądając „Trick”, w którym rzucasz „k…”, od razu pomyślałam: „Jak to?! Papież tak mówi”? – Tym bardziej cieszy mnie mój zawód, bo aktor jest od tego, żeby grał. Dobry pianista po wygranej w konkursie chopinowskim będzie musiał cały czas grać Chopina, bo tego będziemy od niego oczekiwać. Ale kiedy aktor zagra postać, która nam zapadła w pamięć, docenimy go wtedy, kiedy nie będzie się powielał. – Ale przyznasz, że mimo wszystko to rola życia? – Nawet nie mimo wszystko, tak po prostu. Nazwałem tę rolę swoim Mount Everestem i zdaję sobie sprawę, że większego szczytu do pokonania mieć nie będę. Ważniejszego człowieka, dla mnie osobiście, dla Polaków i nie tylko, zagrać mi już dane nie będzie. Może być trudniejsza rola, wyzwanie aktorskie, albo – czego sobie życzę – lepiej płatna lub innego kalibru. Więzienne refleksje – Inny kaliber miały zdjęcia do „Tricku”. Więzienie w Wołowie o zaostrzonym rygorze… – To było wyjątkowe doświadczenie. Móc poczuć się przez chwilę jednym ze współwięźniów, usłyszeć za sobą dźwięk zamykanej bramy, przejść przez rytuał oddawania telefonu komórkowego, odbierania identyfikatora, chodzić po korytarzach więziennych w asyście strażników. To też duże wyzwanie dla więzienia, a dla więźniów pewnie jakiś rodzaj rozrywki, bo działo się coś innego poza codzienną rutyną. Pewnie też niektórzy z nich byli zdenerwowani tym, że im się ten rytuał burzy. – Scenografia wyjątkowa. – Bo prawdziwa. I kamerze udało się tę autentyczność dokumentalną gdzieś uchwycić. Pamiętam zdziwienie, kiedy nad jedną z prycz zauważyłem przyklejone do ściany święte obrazki, a nad drugą, tuż obok, pikantne zdjęcia erotyczne. Więźniowie mieszkają ze sobą na kilku metrach kwadratowych. Każdy próbuje znaleźć swoją wolność, ucieczkę z zamknięcia w świat wyobraźni, która – jak widać – była różna. To mnie skłoniło do refleksji na temat więzienia, pozbawienia wolności, systemu kar. – Jakie wnioski? – Wielu ludzi odsiaduje wyroki za błahe przewinienia i często zbyt długo. Zwróciłem uwagę na problem tzw. kolarzy, ludzi, którzy dostali wyrok za jazdę po pijaku na rowerze. Dla wielu więzienie może się okazać pułapką. Będąc w tym światku więziennym, można popełnić innego rodzaju przestępstwo, wpaść w jakąś grupę przestępczą. Kolejną problematyczną kategorią są ci, którzy nie płacą alimentów. Po latach wychodzą z jeszcze większym długiem, bo będąc w więzieniu, nie mogli zarabiać. – To podwójna pułapka: więźniowi rośnie dług, w tym czasie podatnicy go utrzymują, a gdy już opuści mury, często nie może wrócić do normalnego życia, więc siłą rzeczy dalej nie zarabia i nie spłaca długów. – Dlatego pomyślałem, że to nie byłby głupi pomysł, żeby organizować wycieczki do więzień dla młodzieży, zwłaszcza tej, której etos przestępczy może imponować. Gdy się tam zajrzy, poczuje ten zapach, atmosferę miejsca, pewien rodzaj agresji, który wsiąkł w mury, etos traci na wartości. – Malwersacje rządowe to wciąż aktualny temat w Polsce. Interesujesz się polityką? – Jestem uodporniony na telewizję. Zauważam, że coraz więcej moich znajomych i przyjaciół nie ma telewizora. Żyję tak już od siedmiu lat i wytrzymuję. Polityką nie interesuję się kompletnie. – Na wybory chodzisz? – Kiedy się dokonuje wyboru i trzeba oddać głos, należy poznać kandydatów. I ja zawsze staram się to zrobić. Ale co kieruje moją ręką na formularzu? Intuicja, czy uwierzę temu politykowi. – Intuicja zawodzi? – Obserwując polityków, mam wrażenie, że są po prostu aktorami, którzy grają swoje role. Tylko często grają źle. Mam też świadomość, jak silnie tendencyjne są relacje dziennikarskie z różnych wydarzeń. Żyjemy w świecie informacji, a ta musi przebić się przez natłok innych, więc jest niezwykle agresywna. Często dopisuje się wydarzeniom, nawet błahym, posmak sensacji tylko po to, by wygrały z innymi. Być może moje nieposiadanie telewizora jest uodpornieniem się na zalew tego typu informacji, a z drugiej strony chęcią posiadania normalnego życia, które i tak nie będzie normalne, bo uprawiam taki zawód. Aktor w erze sitcomów – Po głośnej roli Chopina zapanowała medialna

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 13/2010, 2010

Kategorie: Kultura
Tagi: Anja Laszuk