Ciepło, coraz cieplej

Czy globalne ocieplenie spowoduje wymarcie tysięcy gatunków zwierząt i roślin? Jeśli sprawdzą się prognozy klimatologów, temperatura na Ziemi już za niecałe pół wieku może się podnieść nawet o 11 st. C. Byłaby to katastrofa, której skutki nawet trudno sobie wyobrazić. Jeszcze niedawno specjaliści straszyli nas zlodowaceniem, teraz wydają się zgodni, że na naszej planecie będzie coraz goręcej. Naukowe pisma i organizacje ekologiczne prześcigają się w publikacjach na temat globalnego ocieplenia. Najbardziej dramatyczny wariant zaprezentował pod koniec ubiegłego roku prestiżowy magazyn „Nature”, opisując brytyjski projekt o nazwie Climateprediction.net. Do badań wykorzystano niemal 100 tys. komputerów osobistych ze 150 krajów. Według uzyskanych wyników, do 2050 r. temperatura powietrza ma wzrosnąć od 2 do 11 st.C. Winą za te zmiany naukowcy obarczyli nadmierną ilość gazów cieplarnianych, które w ostatnich latach pojawiły się w atmosferze (głównie wzrastającą emisję dwutlenku węgla). Z kolei Międzyrządowy Panel ds. Zmian Klimatu (IPCC), powołany w 1988 r. do analizy zmian klimatycznych, przewiduje, że do 2100 r. będzie cieplej o 1-6 st.C. Optymizmem nie napawa również raport międzynarodowej organizacji ekologicznej WWF. Jej zdaniem, już za mniej więcej 20 lat odnotujemy średnie temperatury wyższe o 3,5 st. C od tych, jakie panowały w XIX w. Efektem tego ma być… zniknięcie Arktyki. W ciągu 10 lat jej obszar ma się zmniejszyć o jedną dziesiątą, a do 2100 r. jej lody stopnieją całkowicie. Zagrożone są również lodowce w Andach. Działacze WWF przewidują, że – jeśli nic się nie zmieni w najbliższej dekadzie – można się będzie pożegnać z lodowcem Chacaltaya w Boliwii. Naukowcy z IPCC obliczyli, że wzrost temperatury od 1 do 6 st. C sprawi, że poziom morza podniesie się o 90 cm, co doprowadzi do zalania ogromnych terenów przybrzeżnych czy zniknięcia setek niewielkich wysp. Eksperci z IPCC ostrzegają również, że konsekwencją zmian klimatycznych będą coraz częstsze anomalie pogodowe – rozległe powodzie, długotrwałe susze, okresowe oziębienia. To z kolei ma wpływ na spadek plonów, a więc rozszerzanie się obszarów głodu. Już teraz Światowa Organizacja Zdrowia ocenia, że każdego roku w wyniku globalnego ocieplenia umiera co najmniej 150 tys. ludzi. Im cieplej na świecie, tym częściej odczuwamy niszczycielski wpływ El Niźo. Problem wydaje się odległy od naszego kontynentu, a jednak, zdaniem naukowców, El Niźo miał wpływ na… potężną powódź w 1997 r., jaka nawiedziła Europę, w tym także Polskę. Ekolodzy alarmują, że podnoszenie się temperatur ma ogromny wpływ na przyrodę. Zauważono na przykład, że rośliny kwitną o miesiąc wcześniej niż jeszcze dwa wieki temu. Przyroda wprawdzie potrafi dostosowywać się do zmieniających się warunków, ale w niektórych przypadkach zdolności adaptacyjne mogą okazać się niewystarczające. Pociągnie to za sobą wymieranie całych gatunków zwierząt i roślin. Podczas Konferencji Stron Konwencji o Bioróżnorodności, która odbyła się na początku roku w Kuala Lumpur, naukowcy doszli do wniosku, że w wyniku zmian klimatu i niszczenia środowiska naturalnego z powierzchni ziemi zniknie aż 34 tys. gatunków roślin i 5 tys. gatunków zwierząt. Jeszcze bardziej pesymistyczny był magazyn „Nature”, który napisał o milionie gatunków skazanych na wymarcie! Możemy więc być świadkami wyginięcia jednej trzeciej lub nawet połowy gatunków flory i fauny. Nawet najbardziej optymistyczny scenariusz – zakładający migrację i wolniejsze przeobrażenia klimatu – mówi o bezpowrotnym zniknięciu ok. 9% gatunków. Dlaczego? Otóż podniesienie średniej temperatury o zaledwie 1 st. C przesuwa granice ekosystemów o 300 km w kierunku bieguna. Jeśli dany gatunek zwierzęcia czy rośliny może zmienić teren siedliska, to jest szansa, że zdoła zaadaptować się i przeżyć. Dotyczy to głównie ptaków i owadów. Niestety, nie wszystkie zwierzęta są na tyle mobilne. Globalne ocieplenie zagraża egzystencji niedźwiedzi, bo zanikać będzie ich naturalne terytorium. Ucierpią także wilki, słonie, nosorożce i małpy człekokształtne. O tym, że problem dotyczy także Polski, może świadczyć chociażby… atak szkodników na kasztanowce. Szrotówek, dokonujący przez ostatnie kilka lat ogromnych zniszczeń, powinien ginąć przy niskich temperaturach, ale łagodne zimy sprzyjają jego rozwojowi. Z powodu większej wilgotności i ciepła uaktywniły się kleszcze.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2005, 26/2005

Kategorie: Ekologia