Co będzie z euro i Unią?

Europejska Północ ma coraz mniej zapału do finansowania sąsiadów z Południa

Wyjście z kryzysu finansowego, który dotknął znaczną część rozwiniętego świata, ze strefą euro na czele, nie będzie łatwe ani przyjemne. Uczestnicy zorganizowanej pod koniec października przez Narodowy Bank Polski międzynarodowej konferencji „W kierunku bardziej zintegrowanej i stabilnej Europy” byli zgodni, że wspomniana integracja i stabilność jest wystawiona na ciężką próbę, a osiągnięcie skutecznych sposobów naprawy sytuacji to kwestia długiego czasu. – Nie ma szybkich rozwiązań, jesteśmy przygotowani na bolesną i burzliwą podróż. Sądzę, że gospodarki zachodnie w wyniku reform strukturalnych zdołają jednak wyzwolić drzemiący w nich potencjał gospodarczy – powiedział Marek Belka, prezes NBP. Szef naszego banku centralnego podkreślił, że kończy się model biznesowy oparty na uzależnianiu się od napływu obcego kapitału i wykorzystywaniu go do stymulowania wzrostu gospodarczego. Trzeba w większym stopniu polegać na własnych, wewnętrznych oszczędnościach, co oczywiście nie jest łatwe.

Jedna prędkość wystarczy
W konferencji będącej ważnym elementem polskiej prezydencji w UE wzięli udział naukowcy, szefowie banków centralnych, przedstawiciele instytucji finansowych, politycy. Nasz kraj odebrał przy okazji zasłużoną porcję komplementów za realizowanie polityki stabilności i rozwoju. – W ostatnich latach dały o sobie znać wszystkie słabości gospodarek państw europejskich. W wyniku kryzysu dotkliwie ucierpiały i kraje najlepiej rozwinięte, i mniej zaawansowane ekonomicznie. Wyjątkiem jest Polska. Jej zdrowa polityka gospodarcza pozwoliła zapobiec recesji, co jest lekcją dla nas wszystkich – mówił Jean-Claude Trichet, prezes Europejskiego Banku Centralnego (ECB). Rola tego banku będzie się zwiększać, bo od niego w dużym stopniu zależy uchronienie państw przed atakami spekulacyjnymi.
Obecny na konferencji prezydent Bronisław Komorowski wskazał, że projekt wprowadzenia wspólnej waluty w Europie sprawdził się i politycznie, i gospodarczo, bo aż do ostatniego kryzysu finansowego eurostrefa się rozwijała, przybyło 14 mln miejsc pracy, a stopa inflacji była mniejsza niż 2%. Polska nie powinna więc rezygnować z wejścia do euro. A co robić teraz i w przyszłości? – Najważniejsze działania, jakie trzeba najpierw podjąć, to zmniejszenie obciążeń Grecji i decyzja, jaki udział powinien w tym mieć kapitał prywatny; dokapitalizowanie banków, konieczne dla finansowania gospodarki; stworzenie zapory przed rozszerzającą się niestabilnością finansową i dalszym narastaniem długu w kilku krajach strefy euro – wyliczał przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek. To jednak tylko początek. W dalszej perspektywie niezbędna jest reforma rynku pracy i unijnego systemu emerytalnego oraz stworzenie w Unii rządu gospodarczego, podejmującego decyzje w niektórych kwestiach gospodarczych i kontrolowanego przez europarlament. A także zachowanie Europy jednej prędkości, bo jedność UE to warunek dalszego rozwoju ekonomicznego państw członkowskich. Wreszcie aktywny udział we wspólnocie europejskiej wymaga przyjęcia euro, choć – jak podkreślił Marek Belka – obecny kryzys zmienił nastawienie do wspólnej waluty, a koszty wejścia do eurostrefy wzrosły.
Na pewno dla ratowania wspólnej waluty, a więc i całej integracji UE, konieczne będą reformy strukturalne, bo nie da się długo utrzymać obecnej sytuacji, w której lepiej rozwinięta Północ wspiera mniej produktywne i niezbyt zdyscyplinowane unijne Południe oraz Irlandię, co kosztowało już 640 mld euro. Krytykowali to zwłaszcza Thomas Meyer z Deutsche Banku i Jurgen Stark z rady dyrektorów ECB. Ich stanowisko jest oczywiste, bo Niemcy jako najsilniejszy kraj UE ponoszą największy ciężar pomocy i nie chcą ciągle wspierać słabszych partnerów. Nie mogą tego oficjalnie powiedzieć członkowie rządu, ale Niemcy będący we władzach instytucji finansowych już jak najbardziej, zwłaszcza że Południe nie jest bez winy. – Nie potraktowaliśmy poważnie wejścia do strefy euro. Nie spełniliśmy wszystkich zobowiązań, jakie przyjął nasz kraj – przyznała Anna Diamantopoulou, grecka minister edukacji.

Bez pracy, nadziei i kasy
Uczestnicy konferencji zgodzili się, że ratunkiem dla Unii i euro będzie głębsza integracja, na co musi się złożyć wiele działań. Trzeba rzetelnie zbierać i prezentować dane statystyczne, by niemożliwe stało się ich długoletnie fałszowanie, jak to czyniła Grecja. Oprócz zreformowania – czyli obcięcia – emerytur, skorygowania (obniżenia) płac oraz wydłużenia wieku emerytalnego potrzebne jest ujednolicenie systemów fiskalnych państw członkowskich. Dyscypliny finansowej powinien pilnować Europejski Urząd Budżetowy. Wsparcie finansowe może obejmować wyłącznie czynniki bezpośredniego wzrostu gospodarczego. No i potrzeba silnego i mądrego przywództwa politycznego, by te trudne zmiany przeprowadzić.
A sytuacja jest trudna, bo jak powiedział Jacob Frenkel, szef rady nadzorczej JP Morgan, jeszcze 10 lat temu byli Steve Jobs, Johnny Cash i Bob Hope. Dzisiaj zaś: no job, no cash, no hope.

Wkładkę przygotowali Andrzej Dryszel i Bronisław Tumiłowicz

Korekta merytoryczna:
Tomasz Koźliński – główny
specjalista w DSP NBP

Wydanie: 45/2011

Kategorie: ABC BANKOWOŚCI, część II

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy