Co dalej z Trumpem?

Co dalej z Trumpem?

Czy odsunięcie Trumpa od władzy jest możliwe? Tak. Czy warto? Jest to dyskusyjne.

Po zamieszkach na Kapitolu, w których zginęło 5 osób, rośnie liczba polityków, także republikańskich, którzy boją się, co jeszcze mogą przynieść ostatnie dni prezydentury Donalda Trumpa. W obu obozach głośno rozważany jest wariant powołania się na 25. poprawkę do Konstytucji, aby odsunąć obecnego prezydenta od władzy jeszcze przed 20 stycznia.

Jest jedno ale… Odwołanie się do 25. poprawki, czyli usunięcie prezydenta ze stanowiska z powodu niezdolności do wykonywania uprawnień i obowiązków, wymagałoby głosów wiceprezydenta i ponad połowy sekretarzy z piętnastu departamentów w gabinecie prezydenta. Już wiemy, że Mike Pence sprzeciwił się jej uruchomieniu. Za natychmiastowym usunięciem przywódcy USA ze stanowiska opowiedziała się natomiast szefowa Izby Reprezentantów Nancy Pelosi. Polityczka zapowiedziała, że jeśli Pence oraz członkowie gabinetu nie podejmą żadnych kroków, to Kongres wdroży procedurę impeachmentu.

25. poprawka do Konstytucji

Po wprowadzeniu w życie 25. poprawki obowiązki prezydenta przejmuje wiceprezydent. Do tej pory stosowano ją w niepełnym wymiarze, np. w 2007 r. George W. Bush przekazał swoje obowiązki ówczesnemu wiceprezydentowi Dickowi Cheney’owi na nieco ponad dwie godziny, kiedy przechodził zabieg medyczny. Według źródeł CNN i CBS, niektórzy członkowie gabinetu rzeczywiście prowadzą dyskusje na temat powołania się na poprawkę. Nie jest jednak jasne, czy znajdzie się wystarczająca liczba członków gabinetu, aby doprowadzić do usunięcia Trumpa.

A może Impeachment?

Część Demokratów konsekwentnie naciska, aby wszcząć procedurę impeachmentu. Ten scenariusz wydaje się jednak mało możliwy – impeachment to procedura, która polega na powołaniu odpowiedniej komisji parlamentarnej, która przesłucha świadków i zbada dowody. Dopiero wtedy wyniki dochodzenia trafiają do parlamentu, który podejmuje decyzję o pozbawieniu urzędu. Na to wszystko potrzeba czasu, zaś Donald Trump ustępuje ze stanowiska 20 stycznia.

Trump traci poparcie w partii

Nawet osoby, które do tej pory stały murem za Trumpem, oskarżają go o sprowokowanie sytuacji na Kapitolu. Wśród członków Partii Republikańskiej pojawiają się wyraźne głosy, aby definitywnie zakończyć erę trumpowską. Republikanie wiedzą, że to jak odniosą się do wydarzeń z 6 stycznia i odpowiedzialności za nie Trumpa zadecyduje o dalszych losach partii.

Jeden z największych dotychczasowych zwolenników 45-go prezydenta USA, Tom Cotton, republikański senator z Arkansas powiedział – Czas, aby prezydent zaakceptował wyniki wyborów, przestał wprowadzać w błąd Amerykanów i potępił przemoc tłumu. Również Roy Blunt, były lider republikańskiej większości w Izbie Reprezentantów, oskarża Trumpa o zaistniałą sytuację – To był tragiczny dzień, a on był temu współwinny. Jestem w polityce od dawna i nigdy jeszcze nie martwiłem się tak bardzo o to, jak Ameryka wygląda w oczach reszty świata.

Trump też już jest przeciwko sobie

6 stycznia Trump podburzał swoich zwolenników, którzy na skutek jego słów ruszyli pod siedzibę Kongresu Stanów Zjednoczonych. Po niecałych 48 godzinach prezydent nazwał atak na Kapitol haniebnym i zapowiedział wyciągnięcie prawnych konsekwencji wobec atakujących. Tym samym Trump odwrócił się od swoich najzagorzalszych zwolenników i wystąpił przeciwko własnym słowom.

Wirtualny Impeachment

Nie wydaje się, aby amerykańscy politycy zdecydowali się na odsunięcie Trumpa od władzy przed 20 stycznia. Swego rodzaju impeachment urządził Trumpowi Mark Zuckerberg. Właściciel Facebooka ogłosił 7 stycznia, że platforma zablokuje konto prezydenta przynajmniej do końca pełnienia przez niego urzędu. Wcześniej konta Trumpa zablokowały platformy YouTube i Twitter. Trump zgromadził ponad 100 milionów obserwujących we wszystkich profilach społecznościowych jakie posiada.

Czy warto?

Należy pamiętać, że odsunięcie Trumpa od władzy miałoby głównie wymiar symboliczny. Zapewne zarówno demokraci, jak i republikanie właśnie rozważają, czy zastosowanie konstytucyjnych procedur wobec człowieka, na którego zagłosowały 74 mln obywateli, jest warte ryzykowania kolejnych napięć i przemocy na ulicach.

Fot. PAP/EPA

Wydanie:

Kategorie: Z dnia na dzień