Miało być „dobrowolnie” i „na korzystnych warunkach”, a coraz częściej mówi się o krzywdzie mieszkańców
Mieszkańcy terenów wywłaszczanych pod budowę Centralnego Portu Komunikacyjnego alarmują, że wyceny odszkodowań są zaniżane. Sprawę opisywaliśmy już w czerwcu ub.r., w nr. 24 („CPK. Codziennie Polityczne Kłamstwa”). Wspomniany wtedy Program Dobrowolnych Nabyć (PDN) jest obecnie zamknięty, wywłaszczenia jednak trwają. Niezależność rzeczoznawców budzi zaś wątpliwości.
Sołtys objętej inwestycją wsi Skrzelewo, Kamil Szymańczak, zwraca uwagę, że do dziś dla niektórych nieruchomości nie ustalono odszkodowania. W gminie panuje zamieszanie. Szymańczak mówi „Przeglądowi”, że mimo ogłoszonego przez CPK zamknięcia PDN wciąż pojawiały się sygnały o działaniach przypominających jego kontynuację: – Gdy patrzymy na daty aktów notarialnych, okazuje się, że chociaż program był już zamknięty i CPK nie chciał negocjować z niektórymi właścicielami, to podpisywano kolejne akty notarialne, z innymi, wybranymi.
Proponowane sumy są nieadekwatne do realnych kosztów odbudowy życia w nowym miejscu. Jako przykład Kamil Szymańczak podaje wycenę domu o powierzchni 240 m kw. na 900 tys. zł. Tymczasem postawienie takiego domu to koszt ok. 1,8 mln zł. Odpowiadając na zarzuty, spółka CPK podkreśla, że zaliczki na poczet odszkodowań są wypłacane szybko i w wysokości 85% kwoty ustalonej przez organ administracyjny.
Według sołtysa Skrzelewa problem leży gdzie indziej: istnieje cały system zaniżania wycen. – Trudno określić skalę niedoszacowania odszkodowań. Z punktu widzenia mieszkańców mechanizm niekorzystnego wyceniania jest powtarzalny. Po pierwsze, w większości przypadków
k.wawrzyniak@tygodnikprzeglad.pl








