Cuda na Słowacji?

Cuda na Słowacji?

U naszych sąsiadów podatki nie tylko nie zmalały, lecz wzrosły

W ostatnich tygodniach w polskich mass mediach szeroko komentowana jest informacja, że wprowadzona od 1 stycznia br. obniżka podatków na Słowacji, w tym wprowadzenie podatku liniowego, wpłynęła na znaczne zwiększenie wpływów budżetowych. Niższe podatki przyniosły więc wyższe dochody. Niestety, takie stwierdzenie mija się z prawdą, bo nadwyżka budżetowa na Słowacji nie jest efektem obniżenia podatków, ale – przeciwnie – ich podwyżki. O żadnym cudzie nie można więc mówić.
Wykonanie budżetu na Słowacji na razie przebiega bardzo pomyślnie.

Osiągnięcie nadwyżki budżetowej

jest powodem do dumy każdego ministra finansów. Rynki finansowe także bardzo dobrze odbierają takie wiadomości, bo wypracowanie nadwyżki budżetowej w oczywisty sposób zwiększa możliwości spłaty zadłużenia danego kraju, a głównie o to przecież chodzi inwestorom, którzy ulokowali środki w papierach skarbowych.
Wielu publicystów z przykładu Słowacji wyciąga jednak wnioski, które, delikatnie mówiąc, są mało zgodne z prawdą. Oto mogliśmy przeczytać, że cały sukces Słowacji można przypisać reformie podatkowej i wprowadzeniu podatku liniowego (co niektórym wydaje się tożsame z obniżeniem podatków), co doskonale udowadnia tezę, że obniżenie podatków, poprzez mechanizm krzywej Laffera, może prowadzić do zwiększenia wpływów budżetowych. Dowodem na to mają być obniżone stawki PIT, CIT i VAT, przy których budżet Słowacji osiągnął wyższe wpływy.
Niestety, rzeczywistość nie jest taka prosta. Może trudno to zrozumieć, ale wysokość podatków nie jest określona tylko przez wielkość stawki, lecz także przez cały zestaw elementów techniki podatkowej, na którą składają się przecież jeszcze: podmiot, przedmiot, podstawa opodatkowania, ulgi i zwolnienia, stawka i skala podatkowa. Krótko mówiąc, obciążenia podatkowe można zwiększyć, obniżając jednocześnie stawki podatkowe. Dokładnie z takim mechanizmem mamy do czynienia na Słowacji. Podstawową stawkę VAT wprawdzie zmniejszono tam z 20% do 19%, ale jednocześnie

zrezygnowano ze stawki obniżonej

(obłożone nią były m.in.: żywność, lekarstwa, energia, roboty budowlane, książki, gazety), która wynosiła 14%, a teraz została podniesiona do 19%. Efektywnie więc stawka VAT została podniesiona z 15-16% na 19% (czyli relatywnie podatek VAT podniesiono o ponad 25%!). Dochody podatkowe wzrosły, ponieważ zwiększono obciążenia fiskalne (podniesiono podatki) gospodarki z tytułu podatków pośrednich. Notabene, tak zakamuflowana podwyżka podatków nie wpłynęła na zwiększenie się szarej strefy. Czyżby więc nie zawsze podniesienie podatku VAT wpływało na jej wielkość?
Wpływy z liniowego PIT, całkowicie wbrew krzywej Laffera i często powtarzanym opiniom, w tym samym czasie wcale nie wzrosły, przeciwnie – zmalały (warto sprawdzić u źródła na stronach internetowych słowackiego Ministerstwa Finansów). Co do CIT – twierdzenie, że jakikolwiek podmiot działający w szarej strefie na skutek obniżki stawki podatku o kilka punktów procentowych postanawia zarejestrować się jako osoba prawna (bądź – w przypadku istniejącej osoby prawnej – przenieść swoją siedzibę) i płacić podatki, jest bardziej wyznaniem wiary niż wiedzą ugruntowaną w faktach. Najlepszym dowodem na to może być fakt, że nie wydaje się, aby zmniejszyła się szara strefa w Polsce, mimo że stawka CIT systematycznie spadała z 40% w 1996 r. do 27% w 2003 r. Na Słowacji przyczyn zwiększenia wpływów z CIT można i trzeba natomiast upatrywać w przyspieszaniu tempa wzrostu gospodarczego, co wpływa na podwyższenie rentowności firm, a wraz z tym zwiększa podstawę opodatkowania.
Podsumowując, na Słowacji po prostu podniesiono podatki, czego oczywistym skutkiem są

wyższe wpływy podatkowe.

Jeśli do tego dodamy determinację rządu Słowacji w ograniczaniu wydatków publicznych, to trudno się dziwić, że sytuacja budżetu się poprawia. Tu naprawdę nie ma żadnych cudów. Nie ma jednak czego zazdrościć Słowacji. Jesteśmy przekonani, że po kolejnych wyborach parlamentarnych nowy rząd – wobec perspektywy przekroczenia konstytucyjnej bariery wielkości długu publicznego (60% PKB) i związanego z tym zagrożenia wybuchu kryzysu walutowo-finansowego – też „obniży” podatki poprzez ujednolicenie stawki VAT np. na poziomie 19%. Będzie to oznaczać znaczne zwiększenie stawki podatku VAT z obecnej efektywnej stawki na poziomie około 12% (średnia ważona stawek VAT 0%, 3%, 7% i 22%, choć dokładne wyliczenia zależą od wybranego koszyka dóbr). Według szacunków Ministerstwa Finansów, podniesienie 22-procentowej stawki VAT o jeden punkt procentowy dałoby dodatkowo około 2,4 mld zł wpływów do budżetu, a podniesienie stawki 7-procentowej o tę samą wielkość oznaczałoby dodatkowe 1,4 mld zł wpływów. Podniesienie efektywnej stawki z 12% do 19% dałoby więc blisko 15 mld zł dodatkowych wpływów. Oznaczałoby to zwiększenie dochodów państwa o prawie 10%. Mielibyśmy więc nasz własny podatkowy „cud nad Wisłą”. Przykładu Słowacji jednak nie można ignorować. Jeśli w czymś warto iść ich śladem, to powinna to być systematyczna i zdeterminowana reforma wydatków państwa. Bez niej żadne reformy podatkowe nam nie pomogą.

Autorzy są pracownikami naukowymi Centrum Badawczego TIGER przy Wyższej Szkole Przedsiębiorczości i Zarządzania im. Leona Koźmińskiego w Warszawie

 

 

Wydanie: 23/2004

Kategorie: Opinie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy