Czechow Dodina

Czechow Dodina

W ramach sezonu rosyjskiego Polskę odwiedzi Mały Teatr Dramatyczny z Petersburga – jedna z najsłynniejszych scen rosyjskich

„Mija życie i wcześniej czy później człowiek zaczyna postrzegać miniony czas jako wartość, której nie potrafił wykorzystać. Ulega złudzeniom innego, nieprzeżytego życia. Z pasją pali przeszłość, odrzuca teraźniejszość i z zapamiętaniem oddaje się temu innemu, co się nie zdarzyło, nie zostało przeżyte. Im większą wartość ma dla niego życie, tym boleśniej odczuwa to rozerwanie, sprzeczność, która stopniowo przekształca się w tragedię. Wszystko to i wiele innych jeszcze rzeczy czyni ze sztuk Czechowa, w tym najpiękniejszej z nich – „Wujaszka Wani” – prostą, ale ponadczasową melodię na proste, ale ponadczasowe tematy”, tak mówi o swoim przedstawieniu Lew Dodin, jeden z najsłynniejszych reżyserów teatralnych na świecie. A dzięki trwającemu sezonowi rosyjskiemu w Polsce widzowie Teatru Narodowego – 22 i 23 stycznia – i krakowskiego Teatru Starego – 26 i 27 stycznia – będą mogli się przekonać, czy ma rację.
Spektakl pokaże zespół kierowanego przez Dodina od ponad 20 lat Małego Teatru Dramatycznego z Petersburga. „Małego” tylko z nazwy. To bodaj

najpopularniejsza petersburska scena

i jeden z najbardziej znanych na świecie teatrów rosyjskich. W 1999 r. został uhonorowany tytułem Teatru Europy, którego doczekały się dotąd jedynie dwie sceny: paryski Odeon i mediolański Piccolo. Tytuł ten jest potwierdzeniem osiągnięć zespołu i stylistycznej odrębności przedstawień reżyserowanych przez Lwa Dodina. Na afiszu teatru goszczą Szekspir, Wilde, Wilder, Strindberg, Czechow, Turgieniew, Majakowski, Zoszczenko, a także pisarze młodszej generacji – Pietruszewska i Jerofiejew. Jedynie sztuki młodych rosyjskich dramaturgów pojawiają się rzadko.
Mały Teatr Dramatyczny powstał w 1944 r. i początkowo nie miał nawet stałej sceny. Aktorzy dawali przedstawienia po wsiach i miasteczkach regionu leningradzkiego. Dopiero współpraca z młodymi autorami i reżyserami, m.in. Dodinem, rozpoczęta w 1973 r., przyniosła teatrowi popularność. Sam Dodin został dyrektorem artystycznym tej sceny dziesięć lat później. Reżyser urodził się 14 maja 1944 r. na Syberii. Ukończył Wydział Reżyserski Leningradzkiego Instytutu Teatru, Muzyki i Kinematografii. W 1980 r. już na scenie Małego Teatru wystawił „Dom”, a w 1985 r. „Braci i siostry” – epickie przedstawienie z elementami teatru obrzędowego, oba według prozy Fiodora Abramowa. Te dwa spektakle zmieniły los i teatru, i reżysera – stały się ich znakami rozpoznawczymi i były początkiem światowej kariery.
Krytyka w Rosji i za granicą podkreślała inwencję reżyserską i ogromne zaangażowanie w pracę z aktorami. Bo teatr to dla Dodina przede wszystkim zespół, a jego aktorzy słyną ze znakomitego przygotowania warsztatowego. Długotrwałe okresy prób do „Braci i sióstr” uwzględniały osobiste doświadczenia realiów wystawianych utworów – aktorzy wyjeżdżali na północne tereny Rosji, gdzie toczy się akcja epopei Abramowa o rodzinie Priaslinych. Dodin słynie ze scenicznych adaptacji prozy. Dąży do ukazania w skondensowany sposób całego świata wykreowanego przez danego autora, stąd jego skłonność do posługiwania się metaforą i skrótem inscenizacyjnym. Zrealizował m.in. „Władcę much” Goldinga, „Biesy” i „Braci Karamazow” Dostojewskiego, „Klaustrofobię” – kolaż utworów Ulickiej, Sorokina, Jerofiejewa i Niekrasowa.
Spektakle Małego Teatru

prezentowane przy komplecie widzów

na scenach Anglii, Austrii, Włoch, Niemiec i ponad 30 innych państw świata przyjmowane są entuzjastycznie. W Rosji natomiast początkowo hołubiony przez krytykę Dodin musiał się przyzwyczaić potem do fali niechęci. Krytykowano jego przedstawienia odnoszące się do współczesności, np. „Klaustrofobię” za oderwanie od rosyjskiej rzeczywistości i malowanie nadmiernie czarnego jej obrazu. Dopiero przedstawienia z drugiej połowy lat 90. – zwłaszcza inscenizacje Czechowa – przywróciły mu powszechne uznanie.
Na świecie reżyser należy do grona najbardziej utytułowanych artystów teatru. Ma na koncie nie tylko wiele nagród w Rosji, lecz także brytyjską Nagrodę im. Laurence’a Oliviera, włoską nagrodę krytyków UBU, francuskie odznaczenie Kawaler Sztuki i Literatury i Międzynarodową Nagrodę Teatralną „Europa 2000”, którą rokrocznie we włoskiej Taorminie wyróżniani są reżyserzy wnoszący istotny wkład do rozwoju teatru europejskiego. Lew Dodin reżyseruje także spektakle operowe. Jego realizacje można oglądać m.in. w Salzburgu, we Florencji, w mediolańskiej La Scali czy w Paryżu. Jako pedagog Dodin współpracuje natomiast z Petersburską Akademią Sztuki Teatralnej, jest dziekanem wydziału reżyserii. Kształci jednak także artystów poza Rosją, prowadzi warsztaty i staże w szkołach teatralnych Anglii, Francji, Japonii i Stanów Zjednoczonych.
„Wujaszek Wania” trwa trzy godziny, ale to nic w porównaniu z ośmiogodzinnymi „Braćmi i siostrami” czy dziesięcioma godzinami „Biesów”. Pięć lat temu w wywiadzie dla „Moscow Times” reżyser mówił: „Jeśli mówimy o poważnym teatrze, a nie czystej rozrywce, to tam widz nie wie, co chce zobaczyć. Gdy zaczynaliśmy pracę nad „Braćmi i siostrami”, ludzie pytali: „Kto zechce obejrzeć ośmiogodzinny spektakl o życiu w radzieckiej wiosce?”. Wystawiliśmy powieść Dostojewskiego „Biesy” w 1991 r., w bardzo trudnym okresie po przewrocie. Przedstawienie trwa dziesięć godzin. Mówiono mi: „Zwariowałeś?”. A teatr był pełen, bo dziesięć godzin z Dostojewskim było duchową przygodą, której więcej ludzi potrzebowało, niż to się mogło wydawać”.

KD

 

 

Wydanie: 3/2005

Kategorie: Kultura

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy