Czeska epidemia niezaszczepionych

Czeska epidemia niezaszczepionych

Czesi wprowadzają nowe obostrzenia. Teraz właściciele restauracji i hospód obowiązkowo sprawdzą certyfikat covidowy

Korespondencja z Pragi

Decyzją międzynarodowego jury konkursu fotograficznego Czech Press Photo czeskim zdjęciem 2020 r. została wykonana 9 września fotografia „Dezynfekcja” (Dezinfekce) Romana Vondrouša, przedstawiającą mężczyznę w kabinie dezynfekcyjnej ustawionej przed wejściem do kaplicy Betlejemskiej w Pradze. Wśród fotografii, które walczyły o miano tej najlepszej, przeważały obrazy z codziennego życia Czech w czasie pandemii. Tomáš Krist uchwycił samotnego anonimowego biegacza na zazwyczaj pełnym turystów moście Karola. Na zdjęciu Petra Slavíka oglądamy legendę czeskiego biathlonu Michala Šlesingra, który zakończył karierę, żegnając się z kibicami na pustym stadionie podczas Pucharu Świata na Morawach. Na fotografii Filipa Jandoureka z 11 kwietnia zakochana para obejmuje się na tle Ściany Johna Lennona, na której popularny beatles ma nie tylko charakterystyczne okulary, ale i czerwoną maseczkę. Na zdjęciach Barbary Reichovej można zobaczyć czeskich olimpijczyków, którzy po zamknięciu sal treningowych i stadionów przygotowywali się do imprezy w swoim salonie czy na tarasie domku letniskowego.

Wydarzenia ze zdjęć mogą wkrótce się powtórzyć. Specjaliści mówią o czwartej fali koronawirusa, a czeski rząd wprowadza nowe obostrzenia. We wtorek 26 października poinformowano o 4262 potwierdzonych nowych dziennych przypadkach koronawirusa, z czego 427 wykryto u osób, które ukończyły 65 lat. Tego dnia w czeskich szpitalach przebywało 1055 pacjentów z COVID-19, przy czym 156 było w stanie ciężkim. W Czechach od początku pandemii z powodu koronawirusa zmarło 30 648 osób. 26 października poinformowano, że liczba potwierdzonych przypadków w ciągu ostatnich siedmiu dni wynosi 217 osób na 100 tys. obywateli. Ma być jeszcze gorzej.

Dlatego 25 października rząd zaostrzył zasady sanitarne. Wraca obowiązek noszenia maseczek we wszystkich pomieszczeniach zamkniętych. Także w miejscu pracy. Dotychczas maseczki (FFP2) w pracy obowiązkowe były np. w miejscach wspólnych lub w przypadku spotkania się dwóch pracowników, którzy na co dzień nie mieli ze sobą kontaktu. Teraz obowiązek ten dotyczy wszystkich w miejscu pracy. Niezależnie od tego, czy są zaszczepieni, przeszli covid lub mają negatywny wynik testu na obecność koronawirusa. Nawet w sytuacji, kiedy w pomieszczeniu przebywają dwie osoby, obowiązują maseczki.

Osoby uprawiające sport na zewnątrz i w pomieszczeniu nie muszą mieć maseczki, ale kiedy np. nie ćwiczą w siłowni, powinny  założyć maseczkę. Uczniowie i studenci muszą nosić maseczki poza klasami i salami wykładowymi, czyli np. na korytarzu. Największe zmiany dotyczą gości kawiarni, hospód czy restauracji. Nie wprowadzono jeszcze skróconego czasu funkcjonowania lokali gastronomicznych, a przy stoliku oficjalnie nadal może siedzieć sześć osób, które nie pozostają w jednym gospodarstwie rodzinnym. Dotychczas każda osoba korzystająca z hospody bądź restauracji musiała być zaszczepiona, wykazać się aktualnym negatywnym testem na obecność koronawirusa lub być ozdrowieńcem. Przepis ten był w zasadzie martwy, nigdzie w Czechach nie spotkałem się z próbą jego egzekwowania. Od 1 listopada pracownicy lokali gastronomicznych są zobowiązani do weryfikacji, czy goście mają któreś z zaświadczeń uprawniających do wizyty w restauracji czy hospodzie. Osoba bez stosownego zaświadczenia nie powinna zostać obsłużona, ale może zamówić danie na wynos.

Negatywny wynik testu jest ciągle przepustką do kina, na koncert czy do restauracji, ale rząd zdecydował, że testy PCR będą ważne już nie tydzień, lecz 72 godziny, a test antygenowy jedynie dobę. Dodatkowo zakończono finansowanie testów dla osób dorosłych. Osoba, która nie chce się zaszczepić, a chce zrobić sobie test, który np. pozwoli jej wejść do hospody, musi zapłacić za niego z własnej kieszeni. Cenę testów reguluje państwo, więc prywatne testy w Czechach pozostają zdecydowanie tańsze od analogicznych testów w Polsce. Testy zlecone przez lekarza czy służby sanitarne pozostają bezpłatne.

W sklepach – podobnie jak we wszystkich pomieszczeniach zamkniętych – obowiązują maseczki. Liczba klientów ograniczona – jeden na 10 m kw. Resort zdrowia wydał specjalne regulacje dla właścicieli salonów kosmetycznych czy fryzjerów. W ich przypadku, tak jak w lokalach gastronomicznych, obowiązkowe jest sprawdzanie, czy klient się zaszczepił, ma negatywny wynik aktualnego testu lub jest ozdrowieńcem.

Kolejne szpitale z powodu sytuacji pandemicznej odwołują wizyty chorych. Decyzję podejmują indywidualnie, ta sprawa nie jest rozstrzygnięta na poziomie ogólnokrajowym. Na przykład 25 października szpital w miejscowości Břeclav blisko granicy z Austrią i Słowacją odwołał wszystkie wizyty. Jak powiedziała rzeczniczka prasowa szpitala Eliška Windová, powodem jest pogarszająca się sytuacja epidemiczna. Szpital miał 19 pacjentów z koronawirusem, z czego większość to osoby niezaszczepione. Mniejszym szpitalom brakuje łóżek na oddziałach anestezjologicznych, więc jeśli epidemia będzie się rozwijała w dotychczasowym tempie, będą zmuszone w listopadzie przesuwać zaplanowane operacje. Czeskie media informują, że niektórzy pacjenci czekają na zabieg od początku pandemii.

A pandemia znów realnie dotyka Czechy. Blady strach padł na organizatorów i uczestników telewizyjnego programu „StarDance”. Ponieważ pozytywny test na obecność koronawirusa miała prowadząca Tereza Kostková, pięć par nie zatańczy podczas najbliższego odcinka. Jednak koronawirus pokrzyżował plany nie tylko wielkim stacjom telewizyjnym. Niektórzy Czesi musieli z powodu potwierdzonych przypadków covidu w szkole zostać z dziećmi w domu.

Nie ma w Czechach bardziej gorącego stanowiska niż fotel ministra zdrowia. Od początku pandemii kraj miał już czterech szefów resortu, a jeden z nich pełnił tę funkcję dwukrotnie. Adama Vojtěcha zastąpił Roman Prymula. Po nim przyszedł Jan Blatný, a po nim ministrem został Petr Arenberger, zastąpiony znów przez Adama Vojtěcha. Ten ostatni wkrótce też pożegna się ze stanowiskiem, zostanie bowiem ambasadorem w Finlandii. Co ciekawe, premier Andrej Babiš ogłosił to jeszcze przed wyborami do parlamentu. Wszystko wskazuje, że po przejęciu władzy w Czechach przez niemal w całości konserwatywno-centrową koalicję z Petrem Fialą z ODS na czele nowym ministrem zdrowia zostanie lekarz i polityk Vlastimil Válek z TOP 09. W powyborczym wywiadzie dla telewizji CNN Prima News Válek powiedział, że „czekanie sześć godzin w kolejce do lekarza nie jest tak straszne”. Przekonywał także: „Opieka zdrowotna nie może być na tym samym poziomie dla wszystkich. To jak chodzić tylko na mecze Barcelony – możesz, ale to kosztuje”. By jeszcze bardziej skomplikować sytuację, można dodać, że dotychczasowy premier Andrej Babiš zaproponował, by Vlastimil Válek został ministrem zdrowia w jego gabinecie, nim rząd Babiša poda się do dymisji i Válek zostanie szefem tego resortu w prawdopodobnym gabinecie Petra Fiali. Válek odmówił, a w rozmowie z Czeskim Radiem stwierdził, że początkowo wziął propozycję Babiša za nieudany żart. Vlastimil Válek otrzymał także zaproszenie na posiedzenie rządu w sprawie walki z pandemią, ale go nie przyjął. Na Twitterze tłumaczył, że czas jest nie na debaty, ale na profesjonalne rozwiązania.

Fotel czeskiego ambasadora w Finlandii pozostanie jeszcze przez chwilę pusty, a Vojtěch będzie ministrem zdrowia do powstania nowego rządu. Kiedy to się stanie, nie wiadomo. Dzieją się w czeskiej polityce rzeczy, których prawdopodobnie nie widziały nawet najstarsze rzeźby na moście Karola. Prezydent Miloš Zeman nadal przebywa w szpitalu i bardzo wiele politycznych scenariuszy wydaje się możliwych.

Według czeskiego ministra zdrowia za sytuację covidową w Czechach odpowiada słabe wyszczepienie społeczeństwa. Vojtěch nazwał aktualny wzrost liczby zakażeń w kraju epidemią niezaszczepionych. „Ośmielę się powiedzieć, że gdyby liczba osób zaszczepionych się zwiększyła, moglibyśmy w zasadzie od jutra znieść wszystkie obostrzenia przeciwepidemiczne”, stwierdził podczas konferencji prasowej 26 października.

W mających 10,7 mln mieszkańców Czechach 26 października w pełni zaszczepionych było 56,6% osób (w Polsce 52,2%, a średnia unijna to 66,6%). W sumie w Czechach podano ponad 12,1 mln dawek szczepionki.

Trudno też się połapać, na jakich zasadach mogą wjechać do Czech obywatele polscy. Nasz kraj trafił tu na listę państw (są na niej wszyscy czescy sąsiedzi – poza Polską Niemcy, Austria i Słowacja) o wysokim stopniu ryzyka epidemicznego, dlatego od północy z 24 na 25 października Czesi zaostrzyli zasady wjazdu. Dotyczą one osób, które w ciągu ostatnich dwóch tygodni przebywały dłużej niż 12 godzin na terytorium kraju o wysokim stopniu ryzyka epidemicznego (w tym wypadku Polski). Decyzją ministra zdrowia Polacy, którzy nie byli zaszczepieni i nie mieli zaświadczenia o przebyciu choroby, byli zobowiązani do poddania się kwarantannie po wjeździe na teren Czech. Najwcześniej piątego dnia kwarantanny mogli poddać się testowi PCR, którego negatywny wynik umożliwi zakończenie izolacji. Przed wjazdem do Czech musieli wypełnić formularz lokalizacyjny. Negatywny wynik testu PCR nie zwalniał z odbycia kwarantanny. Ta – poza nielicznymi wyjątkami, takimi jak pracownicy transgraniczni czy kierowcy międzynarodowi – nie była obowiązkowa jedynie dla osób zaszczepionych i mogących udowodnić przebycie choroby. Z tych zasad zwolnieni byli także Polacy, którzy przyjeżdżali do Czech w uzasadnionym celu na czas nie dłuższy niż dobę lub jechali przez Czechy tranzytem, o ile ich podróż nie była dłuższa niż 12 godzin. W takich przypadkach zawsze warto zostawić SMS, który otrzymujemy w momencie przekroczenia granicy, by móc udowodnić czas pobytu w Czechach.

Gdy już ktoś przyswoił sobie nowe zasady wjazdu do Republiki Czeskiej, te zostały zmienione w nocy z 26 na 27 października. W wyniku wyroku sądu, który podważył decyzję o izolacji, ministerstwo zdrowia zmieniło zasady wjazdu do Czech z krajów o wysokim stopniu ryzyka epidemicznego. Od osób niezaszczepionych lub od niebędących ozdrowieńcami wymagany jest negatywny wynik testu PCR. Pozostaje obowiązek wypełnienia formularza lokalizacyjnego, ale nie trzeba poddać się izolacji. Obowiązkowe jest chodzenie w maseczce (FFP2) i zrobienie testu PCR między piątym a siódmym dniem po przyjeździe. Aktualne informacje – także w języku angielskim – można znaleźć na oficjalnej rządowej stronie koronavirus.mzcr.cz.

l.grzesiczak@tygodnikprzeglad.pl

Fot. Martin Divíšek/PAP

Wydanie: 45/2021

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy