Iracki pręgierz Tony’ego Blaira

Iracki pręgierz Tony’ego Blaira

Nieprawdziwymi danymi uzasadniono rozpoczęcie wojny przeciwko krajowi, który nie stwarzał bezpośredniego zagrożenia

„To czas, w którym ta izba, nie tylko rząd lub premier, ale ta izba, musi wskazać kierunek, musi pokazać, że będziemy walczyć o to, o czym wiemy, że jest słuszne. Pokazać, że będziemy się przeciwstawiać tyraniom, dyktaturom i terrorystom, którzy narażają nasze życie, pokazać, że w decydującej chwili mamy odwagę zrobić to, co właściwe. Błagam, by przegłosować wniosek”, mówił premier Tony Blair w brytyjskim parlamencie, wzywając w 2003 r. do zaakceptowania interwencji w Iraku. Odwoływał się do informacji wywiadu wskazujących, że reżim Saddama Husajna jest zagrożeniem nie tylko dla Irakijczyków, ale też dla całego regionu, a nawet świata. Danych, w które nie wierzyło co najmniej 1,5 mln ludzi uczestniczących wtedy w antywojennej demonstracji w Londynie, największej manifestacji w historii kraju.

„Oceny wywiadu dokonywane w czasie, kiedy decydowaliśmy o pójściu na wojnę, okazały się mylne, skutki bardziej wrogie, przewlekłe i krwawe niż cokolwiek, co sobie wyobrażaliśmy… A naród, który chcieliśmy uwolnić od zła rządów Saddama, stał się zamiast tego ofiarą religijnego terroryzmu. Za to wszystko wyrażam więcej bólu, żalu oraz przeprosin, niż możecie uwierzyć” – to z kolei słowa Blaira po ogłoszeniu tzw. raportu Chilcota. 12 tomów, w których komisja badająca brytyjskie zaangażowanie w konflikt w Iraku nie zostawiła na tej decyzji suchej nitki. Blair przepraszał jednak nie za samą decyzję, ale za błędy, które wówczas popełnił. Mówił, że mimo wszystko uważa, iż świat bez Saddama Husajna jest światem lepszym.

Raport Chilcota

Tzw. komisja Chilcota została powołana w 2009 r. przez Gordona Browna, następcę Blaira na stanowisku premiera. Na jej czele stanął były wieloletni członek służby cywilnej oraz cywilny doradca MI5 i MI6 sir John Chilcot. Miała ona zbadać brytyjskie zaangażowanie w doprowadzenie do irackiego konfliktu i jego przebieg, a także ocenić efekty oraz wyciągnąć wnioski na przyszłość. Elementem dochodzenia były m.in. przesłuchania, które przeprowadzono w latach 2009-2011. Na pytania członków komisji odpowiadali Tony Blair i Jack Straw, minister spraw zagranicznych w jego rządzie. Ale też wojskowi, ludzie wywiadu, ministerialni urzędnicy i sir Christopher Meyer, były brytyjski ambasador w Waszyngtonie.

Liczący 2,6 mln słów raport (niemal trzy razy dłuższy niż cała seria książek o Harrym Potterze) był gotowy już dwa lata temu. Jednak najpierw jego publikację odwlekały negocjacje ze Stanami Zjednoczonymi, chcącymi mieć wpływ na to, co trafi do opinii publicznej, później zaś przekładano ją, motywując to wyborami i tym, że pokazanie go ludziom tuż przed głosowaniem byłoby niewłaściwe. Za właściwe uznano ujawnienie go teraz, by przykryć dyskusję o Brexicie i o tym, jak doprowadziły do niego osobiste ambicje Davida Camerona i Borisa Johnsona. Niezależnie jednak od terminu publikacji jest to lektura przynosząca niezwykle interesujące wnioski. Ciekawe szczególnie w Polsce, gdzie podjęto taką samą decyzję.

Najważniejsze jest wyliczenie błędów premiera, ale też wojska oraz wywiadu, który odegrał tutaj szczególnie niechlubną rolę. MI6 przed inwazją prezentowało jako potwierdzone fakty niepewne ustalenia, jak pisze Chilcot, albo, jak piszą publicyści, fantazje rodem z powieści science fiction. Służby specjalne celowo wprowadzały w błąd człowieka, którego powinny jak najlepiej informować. Krótko mówiąc, nieprawdziwymi danymi uzasadniono rozpoczęcie wojny przeciwko krajowi niestwarzającemu bezpośredniego zagrożenia. Do tego zrobiono to przed wykorzystaniem wszystkich narzędzi dyplomacji, bez odpowiedniego przygotowania oraz sensownego planu, a nawet pomysłu na Irak po „wyzwoleniu”. O podstawach prawnych tych działań sir John Chilcot pisze: „daleko niezadowalające”.

Strony: 1 2 3

Wydanie: 30/2016

Kategorie: Świat

Komentarze

  1. Jacek Nadzin
    Jacek Nadzin 30 lipca, 2016, 09:14

    Oto nasi sojusznicy , WB i USA. Naszym głównym wrogiem jest dziś Rosja.

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy