Cztery razy “nie”

Cztery razy “nie”

Mamy za sobą trwającą przez cały dzień i połowę nocy debatę budżetową. Wszystkie kluby były za przekazaniem projektu budżetu do komisji, ale tylko jeden AWS uważał, że jest to dobry budżet. SLD jest zdecydowanie przeciw rządowemu projektowi, a dyskusje w komisji chcemy wykorzystać do merytorycznego wykazania błędów, jakie zawiera ten projekt. Na zasadniczą korektę, oczywiście, nie liczymy, bo jest to projekt, którego poprawić się nie da.
Nasz zdecydowany sprzeciw wobec przekazania przez rząd do Sejmu ustawy wynika z czterech powodów, przy czym już każdy z nich z osobna kwalifikuje tę ustawę do odłożenia na półkę. Mówił o tym w przekonujący sposób przewodniczący SLD, Leszek Miller, ale warto – z uwagi, iż debata budżetowa będzie trwała 4 miesiące – uporządkować i powtórzyć nasze zastrzeżenia.
Po pierwsze, uważamy, iż budżet ten oparty jest na ruchomych piaskach. Nie mamy zasadniczych uwag do przyjętych wskaźników makroekonomicznych, choć nigdy w poprzednich latach prognozowane przez rząd wskaźniki nie zostały przez niego wykonane. Są one dobitnym odzwierciedleniem nie najlepszego stanu gospodarki i bardzo złego stanu finansów publicznych – co jest zasługą trzyletnich rządów gabinetu Jerzego Buzka. Natomiast za nierealne uważamy zrealizowanie zaplanowanych dochodów budżetowych lub planowane przez rząd obniżenie wydatków budżetowych. Nie ma żadnej możliwości zebrania większych plonów podatkowych aż o 2 mld zł, jeśli się wcześniej nie zainwestowało w aparat skarbowy. Oszczędności na wydatkach w świetle nieprzyjęcia dotąd ustaw okołobudżetowych i stanowisko, jakie w tej sprawie prezentują kluby oraz odłamy AWS, są pisane palcem na wodzie.
Drugi powód naszego sprzeciwu to uprawianie przez rząd Buzka polityki życia na kredyt następnej już, powyborczej ekipy. I tak na później przekłada się przekazanie przez budżet dotacji do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (około 10 mld zł), spłatę długu Funduszu Pracy (1 mld zł), wykupywanie odsetek od kredytów mieszkaniowych (300 mln zł), wypłacanie premii od książeczek mieszkaniowych (700 mln zł), spłatę zadłużenia kas chorych (800 mln zł). Razem więc blisko 13 mld zł – kwota niebagatelna i – gdyby ją ująć w budżecie – deficyt budżetowy byłby nie 1,6-procentowy, a blisko 3-procentowy. Zapoczątkowana słynną pożyczką na ZUS metoda zaciągania przez instytucje finansowane z budżetu kredytów, których spłaty mają następować za 2-3 lata, stało się regułą.
Trzecie “nie” wynika z przyczyny, iż budżet nie zawiera finansowych propozycji, choćby ograniczenia zagrożeń tkwiących w polskiej gospodarce i życiu społecznym, a mianowicie utrzymującego się od dłuższego czasu ujemnego salda w handlu zagranicznym, co w połączeniu z prawdziwym deficytem budżetowym może wywołać kryzys walutowy oraz rosnącego bezrobocia, co może doprowadzić do głębokiego kryzysu społecznego.
Te dwie plagi można próbować ograniczyć przez wsparcie małych i średnich firm i politykę proeksportową. Niestety, już wcześniej przy nowelizacji ustaw podatkowych rząd nie przyjął zgłaszanej przez SLD propozycji ulgi inwestycyjnej preferującej eksporterów i przedsiębiorstwa działające na terenach o dużym bezrobociu. W projekcie budżetu polityka proeksportowa została potraktowana po macoszemu. Zmniejszono nawet dopłaty do kredytów eksportowych z 10 do 7 mln zł. Oznacza to, że na jednego eksportera rząd rocznie przeznaczył 200 zł.
Czwarte, i to zdecydowane, “nie” wynika z kontynuacji przez ten rząd budowania klasy biednej, a nie średniej. Na łagodzenie skutków biedy i pomoc rodzinom znajdującym się w trudnej sytuacji w dalszym ciągu będzie brakowało środków. To na tej grupie osób rząd szuka oszczędności, proponując zaniechanie waloryzacji, zasiłków wychowawczych i rodzinnych.
Myślę, że dla każdego, a nie tylko ekonomistów, przedstawione wyżej zastrzeżenia są tak ważkie dla negatywnej oceny budżetu, iż nie można mówić, że SLD jako opozycja jest przeciw budżetowi tylko dla zasady.

Wydanie: 49/2000

Kategorie: Publicystyka
Tagi: MAREK WAGNER

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy