Czy aktualne są słowa Karola Marksa: Filozofowie tylko interpretowali świat, rzecz w tym, aby go zmienić?

Czy aktualne są słowa Karola Marksa: Filozofowie tylko interpretowali świat, rzecz w tym, aby go zmienić?

Prof. Karol Modzelewski, historyk
Jest to wciąż aktualne złudzenie, czasem pożyteczne, czasem szkodliwe.

Prof. Henryk Domański, dyrektor Instytutu Filozofii i Socjologii PAN
Marks był chyba pierwszym takim filozofem, który próbował zmienić rzeczywistość, ale to było 150 lat temu. Po nim było kilku innych, np. Jean-Paul Sartre i Herbert Marcuse, którzy byli prorokami ideologii i rewolty 1968 r. W tej chwili teza straciła na znaczeniu, bo np. Fukuyama, który jest autorem jednej z wielkich tez o zmierzchu historii, mówi, że nic nie da się zrobić i opuszcza ręce. Także refleksja Alvina Tofflera o funkcjonowaniu systemu rynkowego tylko zapowiada katastrofę, ale nie wskazuje środków ani drogi wyjścia. Znana interpretacja postmodernizmu, jak „Mcdonaldyzacja społeczeństwa” George’a Ritzera, to przykład filozofii rynku, która się rozkłada na wszystkie sfery konsumpcji. Tu także nic się nie da zrobić. Również diagnoza Samuela P. Huntingtona w „Zderzeniu cywilizacji”, która mówi o konfliktach między krajami muzułmańskimi i azjatyckimi a Zachodem, dowodzi, że nic się nie da zrobić. We współczesnej filozofii nie pojawił się nikt, kto zaproponowałby środki przezwyciężenia tego stanu. Determinizm dziejów opanował socjologów, filozofów i politologów. Brakuje nowej konstruktywnej teorii na miarę marksizmu.

Prof. Tomasz Nałęcz, historyk, wicemarszałek Sejmu, SdPl
Jest odwiecznym dylematem ludzkości, na ile w praktycznych działaniach kierować się radami mędrców. Jestem przekonany, że nie da się na co dzień działać, kierując się wyłącznie ich radami, bo pragmatyzm jest potrzebny, ale też nie powinno się całkowicie wypierać takich myśli. A to się zdarzyło nie tylko lewicy, lecz wszystkim środowiskom politycznym, i prowadzi do pogubienia w sprawach podstawowych. Przykładem było publiczne opowiedzenie się lidera lewicy nie za podatkiem progresywnym, lecz za liniowym. To tak jakby człowiek głęboko wierzący publicznie powiedział, że nie ma Boga. Nie należy więc traktować rad mędrców jako ozdobnika w średniowiecznym rękopisie.

Prof. Leszek Kubicki, prawnik, b. minister sprawiedliwości
Tak. Zaznaczę, iż zmienianie świata nie musi być karalną próbą obalenia siłą konstytucyjnego porządku państwa. Świat można ulepszać, zmieniać i doskonalić. Jestem gorącym zwolennikiem tej tezy, jak również innej, pochodzącej od Engelsa, że najlepszą próbą sprawdzenia budyniu jest jego zjedzenie. Niektóre „budynie” już jedliśmy, inne zjemy w przyszłości.

Prof. Lech Zacher, socjologia polityki, futurologia
Słowa te na pewno są aktualne. Filozofowie, myśliciele i w ogóle nauki społeczne z trudem mogą się uporać ze światem współczesnym ze względu na cechy powodujące, iż poznanie świata i interpretowanie już samo w sobie jest niezwykle trudne z uwagi na rosnącą złożoność i kompleksowość, chaotyczność, turbulentność i ryzykowność. Nasze kłopoty są interpretowane jako postmodernizm, który zakłada niespodzianki różnego rodzaju. Nie można jednak się godzić, że przekreśla to nasze szanse w zmienianiu świata, bo potrafimy robić wiele w sposób celowy i skuteczny. Częściowo panujemy nad wieloma procesami i ich skutkami. Potrafimy wiele zbudować, umiemy sprawnie działać. Potrzebne są jednak wizje, idee i rozwój duchowości, bo inaczej ogarną nas komercja, prymityw i brak perspektyw konsumpcjonizmu.

Dr hab. Roman Kochnowski, historyk myśli politycznej, niemcoznawca
Marksistowska myśl przypomina trochę epokę oświeceniową i budzi uczucia ambiwalentne, bo, z jednej strony, krytykowano wtedy klerykalizm i zacofanie w Europie, ale niektórzy myśliciele tego okresu byli oczarowani carycą Katarzyną. Rousseau twierdził, że człowiek to tabula rasa i można go dowolnie ukształtować. Marks i jego kontynuatorzy, Lenin, Stalin, też chcieli zmieniać świat, myślę jednak, że zamiast zmieniać, lepiej go ulepszać. To jest lejtmotyw współczesnego konserwatyzmu, który czerpie z myśli Edmunda Burke’a, krytyka rewolucji francuskiej. Ulepszajmy świat, nie burzmy fundamentów, bo wtedy zostaje nam chaos, a jego cena jest bardzo wysoka.

Prof. Barbara Markiewicz, filozofia polityki, Uniwersytet Warszawski
Ze zmianą świata trzeba bardzo uważać, bo to była zawsze domena Pana Boga. Lepiej go poprawiać, zaczynając od własnych relacji. Powiedzenie Marksa zyskało wielką sławę, ale jest ono konstrukcyjnie niespójne. Pierwsza jego część nijak się nie ma do drugiej. Implikacja nie jest jasna, dlaczego np. interpretowanie niczego nie zmienia, czy już nie należy interpretować, tylko zmieniać itd.

Prof. Wojciech Roszkowski, historyk
Chyba już nie jest aktualne, na szczęście. Filozofowie są od myślenia i rozgryzania zagadek tego świata, a nie od jego zmieniania. Jeśli filozofowie zaczynają to robić, zmienia się to wtedy w rządy ideologów i prowadzi w nie najlepszym kierunku. Rządzić powinni praktycy kierujący się określonymi wartościami, a nie ideolodzy.

Dr Halina Walentowicz, filozof, autorka książki „Przyszłość w prognozach Marksa i Engelsa”
Niestety, słowa są nadal aktualne i coraz bardziej aktualne, bo filozofowie są coraz dalej od praktyki społecznej, a ta odległość uniemożliwia im dokonywanie czynnych zmian, co jest ich czysto ludzką powinnością.

Prof. Małgorzata Szpakowska, historyk idei, antropolog
Na początku trzeba zdefiniować, kim są filozofowie, czym jest świat, co to jest zmiana i czy tak należy widzieć zadania filozofów. Moim zdaniem, filozofia i filozofowie są od czegoś innego niż zmienianie świata, ale zgadzam się, że mogą istnieć inne poglądy na ten temat.

Prof. Marcin Król, historyk idei
Nie jest to aktualne i nigdy nie było. Choć mam duży szacunek dla Marksa, uważam, że filozofowie zawsze jakoś zmieniali świat, bo tworzone przez nich idee miały i mają konsekwencje. Nie musieli być wcale rewolucjonistami, ale to właśnie dziełami filozofów, przez nich wymyślonymi, są np. zasady demokracji, liberalizmu i niestety także systemy totalitarne. Jeśli np. Lenina uznamy za filozofa, to on także wiele zmienił. Choć oczywiście ci, którzy zabierali się czynnie do realizacji założeń i wprowadzania zmian, przestawali być filozofami.

Prof. Andrzej de Lazari, historyk idei
Gdy Marks pisał te słowa, miał 27 lat. Świat chce się zmieniać za młodu, później – go zrozumieć. Po co zmieniać poukładane życie? Chyba że nie jest poukładane. Wówczas ręce świerzbią, by wszystko rozpieprzyć i poukładać na nowo. By jednak poukładać sensownie, dobrze byłoby najpierw zrozumieć. Lenin zrozumiał i poukładał. I znowu bez sensu, bo w obozach zabrakło miejsc na narach (pryczach). Może zdać się na Boga – niechaj On układa? Ale Boga przecież nikt nie zrozumie, a świat dalej bez sensu. Zaprogramuję więc komputer na rozumne zmiany. Byleby mi Bóg lub ktoś wirusa nie podesłał.

Wydanie: 34/2004

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy