Czy ludzie będą żyli 200 lat?

Czy ludzie będą żyli 200 lat?

Naukowcy próbują przedłużyć ludzkie życie za pomocą zmian genetycznych W australijskim zoo w Queensland żółwica Harriet obchodziła niedawno 175. urodziny. Kiedyś zabrał ją z wysp Galapagos sam Karol Darwin. Dopieszczana przez personel Harriet prawdopodobnie jest najdłużej żyjącym stworzeniem na Ziemi i czuje się znakomicie. Według rzecznika zoo, długowieczna żółwica prawdopodobnie rozpocznie w dobrym zdrowiu trzecie stulecie. Zwiedzający nie ukrywali zazdrości, mówiąc: „Też chciałbym tak długo w zdrowiu cieszyć się tym światem”. Na razie jednak jest to niemożliwe. Każdy organizm ma zapisany w genach czas dany mu przez naturę. Najdłużej żyjącym człowiekiem była Francuzka Jeanne-Louise Calment, która zmarła, przeżywszy 122 lata i 164 dni. Przeciętna długość życia wprawdzie się wydłuża, ale ogromna większość śmiertelników odchodzi na długo przed setnymi urodzinami. Nawet gdyby udało się wykorzenić nowotwory i wszelkie możliwe choroby wieku starczego, i tak ludzie umieraliby około 120. roku życia. Maksymalnie na tyle zaprogramowany jest zegar biologiczny, komórki w końcu przestaną odmładzać się przez podział, w organizmie nagromadzi się zbyt dużo „śmieci”, będących wynikiem degeneracji struktur komórkowych, ataków utleniaczy itp. Naukowcy podejmują jednak próby przedłużenia życia organizmów poza okres wyznaczony przez naturę za pomocą zmian genetycznych. Od dawna wiedziano, że jedyną skuteczną metodą opóźnienia śmierci jest post. Myszy, szczury, drożdże, muszki owocowe na radykalnej niskokalorycznej diecie żyły dłużej nawet o 40%. Pozbawione dostatecznego dopływu składników odżywczych komórki wprawiają się bowiem w swoisty „stan przetrwania”, aby doczekać lepszych czasów. W tej fazie „survivalu” wzrost, a także procesy starzenia ulegają zahamowaniu, „wygłodzone” organizmy stają się bardziej odporne i lepiej naprawiają mnożące się z wiekiem defekty, mogące prowadzić do nowotworów. Badacze postanowili uzyskać i zintensyfikować ten efekt poprzez „wyłączanie” poszczególnych genów. Zadziwiający eksperyment przeprowadził wraz z zespołem Valter Longo, gerontolog z University of Southern California. Udało mu się przedłużyć życie organizmu o niewiarygodne 600%. Niestety, na razie tylko drożdży. Przebieg i wyniki doświadczenia zostały przedstawione w listopadowym numerze biologicznego magazynu „Cell”. Dr Longo wraz z zespołem „wyłączył” w komórkach drożdży Sir2 and SCH9. Zarządzają one komórkowym programem zamieniania składników odżywczych w energię, która potem zużywana jest na wzrost i reprodukcję. Poprzednio sądzono, że Sir2 to gen przedłużający życie, jednak Valter Longo uważa, że o wiele bardziej znaczące jest jego działanie przyspieszające procesy starzenia. Po zablokowaniu obu genów drożdże prawdopodobnie „doszły do wniosku”, że żywności jest bardzo niewiele, w następstwie wprawiły się w stan „przetrwania”. Nieszczęsne drożdże bombardowano utleniaczami, podgrzewano, ale okazały się nadzwyczaj odporne na uszkodzenia. „To tak, jakby powiedziały sobie: Nie możemy pozwolić sobie na zestarzenie się. Musimy jeszcze wydać potomstwo, ale nie mamy żywności, aby uczynić to teraz”, wyjaśnia Valter Longo. Zazwyczaj komórki drożdży żyją tydzień, ale te z „wyłączonymi” genami przetrwały znacznie dłużej – do sześciu tygodni. To tak, jakby ludzie żyli ponad 420 lat! Oczywiście, od drożdży do bardzo skomplikowanych organizmów droga jest daleka. Dr Longo przeprowadził jednak pierwsze eksperymenty z komórkami mysimi i ludzkimi i przyznał, na razie nieoficjalnie, że rezultaty okazały się zachęcające – „syndrom wygłodzonych drożdży” najwyraźniej występuje także u ssaków. Na jednoznaczne wyniki tych doświadczeń należy poczekać do publikacji artykułu naukowego, podobno jednak w laboratoriach przyszły już na świat myszy z „wyłączonym” odpowiednikiem drożdżowego Sir2. Gryzonie wydają się bardziej długowieczne, są jednak mniejsze, niepłodne i często rodzą się ze zdeformowanymi mięśniami, najwidoczniej zablokowany gen odgrywa jakąś rolę w rozwoju embrionalnym. Dr Longo uważa, że pierwsze eksperymenty kliniczne na ludziach mogą rozpocząć się za dziesięć lat. Naukowiec z Kalifornii podkreśla wszakże, że jego celem nie jest radykalne przedłużenie życia, lecz wynalezienie nowych lekarstw, które spowodują, że komórki ogłoszą „alarm głodowy” i wprowadzą się w stan survivalu, pacjent nie będzie zaś musiał stosować radykalnej diety (która jest bardzo trudna do wytrzymania i w zasadzie uniemożliwia normalne życie). Takie nowe specyfiki powinny znacznie zmniejszyć liczbę narastających z wiekiem uszkodzeń komórkowych, co skutecznie zapobiegnie nowotworom. Znacznie bardziej ambitne

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2005, 50/2005

Kategorie: Nauka