Czy nowe partie polityczne mają w Polsce marne szanse?

Czy nowe partie polityczne mają w Polsce marne szanse?

Prof. Magdalena Środa,
filozof, Uniwersytet Warszawski
Cała nadzieja jest w nowych partiach. Partiach o nowej formule, nowoczesnych, z „rozproszonym” przywództwem (dość tych naburmuszonych ambitnych liderów, którzy wszystko trzymają w swoim ręku i nie potrafią sobie nawet dobrać doradców). Partiach, które w swoich programach dokonałyby jakiejś poważnej zmiany priorytetów politycznych. Marzy mi się partia, która poważnie potraktowałaby edukację, neutralność państwa, kulturę, przyszłość, europejskość Polski. U ludzi takich jak ja czy Agnieszka Holland, która oświadczyła niedawno, że nie ma na kogo głosować, nowa, nowoczesna partia miałaby szanse, ale ilu jest takich ludzi w kraju obrońców Telewizji Trwam i zwolenników ciepłej wody, nie wiem.

Agnieszka Grzybek,
liderka partii Zielonych
Nowe partie miałyby większe szanse, gdyby dało się zmienić ordynację i ustawę o partiach politycznych. Teraz mogą być one finansowane tylko ze składek i darowizn, których zresztą nie można odpisać od podatku. Także próg 10 tys. podpisów w przypadku wyborów do Parlamentu Europejskiego i 5 tys. do Sejmu jest trudny do osiągnięcia dla organizacji, która opiera się wyłącznie na wolontariuszach. Mamy więc w polityce obieg zamknięty, a wyłomu dokonał tylko Janusz Palikot, który jednak zainwestował w organizację 20 mln zł. Wiemy, że jedna trzecia wyborców poszukuje realnej alternatywy dla PO i PiS, ale w ostatniej chwili ludziom drży ręka i ulegają logice zmarnowanego głosu. Trzeba wybierać zgodnie ze swoim przekonaniem, a nie godzić się na „mniejsze zło”.

Prof. Kazimierz Kik,
politolog, Uniwersytet Świętokrzyski
Przed wyborami może się okazać, że małe partie mają jakieś szanse, bo kiedy PO traci poparcie, Palikot stracił wiarygodność, inicjatywa Kwaśniewskiego też je traci, a SLD nie odzyska wiarygodności, pojawi się „czarna dziura”. Kto ją wypełni? Miller, choć ocalił SLD – nie, ani Kalisz, który jest śmieszną postacią, wydmuszką Kwaśniewskiego. Jednak na lewicy jest potencjał, choć rozmyty personalnie. Gdyby to był ktoś taki jak Bartosz Arłukowicz… Ale na razie nie ma młodego i wiarygodnego, a nie przyniesionego w teczce. Syska albo Sierakowski mają jeszcze długą drogę, a scena i na lewicy, i na prawicy jest zapełniona. O ile nic wielkiego się nie wydarzy, może dojść do jakiejś formy POPiS, gdy Platforma się połamie, a PiS ugra swoje 30%. Jeszcze nie ma pogody dla lewicy.

Dr Dorota Litwin-Lewandowska,
socjologia, konflikty polityczne, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej
Tych szans nie będzie tak długo, jak długo będzie trwał sztucznie wywołany konflikt PO i PiS, który organizuje polską politykę i konfliktuje wyborców. Nikt inny nie ma szans na spektakularny sukces. Polska to nie Niemcy, gdzie do władzy mogli dojść Zieloni, choć i u nas silne są nastroje proekologiczne. W interesie PO i PiS jest rządzić tak długo, jak się da, i nie dopuścić innych opcji. Ruch Palikota żyje sam dla siebie, partia ludowa się wypaliła. Choć Platforma sporo straciła, nowe partie na tym nie zyskały. Nie w tym pokoleniu, bo wydaje się, że wciąż nie mamy społeczeństwa świadomego politycznie, są jedynie klienci, konsumenci, a nie wyborcy. Jesteśmy homo economicus, a nie politicus. Dzisiejszy wyborca oczekuje efektu medialnego, a nie wartości, do których moglibyśmy się odnieść.

Dr Jarosław Flis,
politolog, Uniwersytet Jagielloński
Dopóki żadna z czterech partii stanowiących ustabilizowany układ nie zrobi wielkiego głupstwa, dopóty nikt więcej nie wejdzie na arenę polityczną. Każdy od czasu do czasu robi głupstwa i na tej zasadzie do parlamentu wszedł Ruch Palikota, bo Grzegorz Napieralski uznał, że może nie przyjmować na swoje listy Biedronia ani Rozenka, a Kwaśniewski go nie poparł. PJN nie miał już takiego szczęścia i zostało mu 2% poparcia. Na nowe partie jest tyle miejsca, ile ma Ruch Palikota. Jednak zarówno Leszek Miller, jak i Janusz Palikot licytują się na głupotę, i Palikot Millera przebija. Obaj jednak nie powinni liczyć na litość, jeśli się potkną, bo tylko potknięcia wielkich i dobrze osadzonych dają jakąś szansę małym.
Notował Bronisław Tumiłowicz

Wydanie: 23/2013

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy