Czy pokolenie obecnych 20-latków zazdrości czegoś swoim rodzicom?

Czy pokolenie obecnych 20-latków zazdrości czegoś swoim rodzicom?

Prof. Hanna Świda-Ziemba, socjolog, Uniwersytet Warszawski
Zazdrości wielu rzeczy. Ogólnie atrakcyjności życia towarzyskiego, pewności pracy i bliskich kontaktów wspólnotowych. Brak też młodzieżowej radości życia. Jest straszna powaga. Młodość rodziców była bardziej beztroska, wesoła. Młodzi ludzie słuchają o tym, jak przesiadywano w klubach, w Harendzie, o licznych kontaktach, o wypadach w Bieszczady. Słuchają i żałują. Teraz to wszystko jest drogie, ale też oni sami nie bardzo umieją wytworzyć klimat wspólnoty, bo życie temu nie sprzyja. Młodzież studencka jest obecnie bardzo spięta. Dotyczy to także licealistów i młodszych uczniów. Wszyscy skupieni są na tym, czy znajdą się w gronie najlepszych. Zasada „jakoś to będzie” przestaje być pociągającym modelem życia. Chociaż możliwości materialne i techniczne rodziców obecnych 20-latków były dużo gorsze, oni czuli się z tym dobrze. Młodzi zazdroszczą też lat 80. i jasności opowiedzenia się po jakiejś stronie.

Waldemar Zbytek, przewodniczący Rady Naczelnej ZSP
Trudno w ogóle mówić o jednym pokoleniu 20-latków. Są np. wykształceni z większych miejscowości, ale są też niewykształceni z małych miasteczek albo wsi. To są dwa światy. Pierwsza grupa nie ma czego zazdrościć rodzicom, druga ma powody, bo ich rodzice, czyli dzisiejsi 40-, 50-latkowie, rozpoczynali dorosłe życie w najlepszym okresie PRL. Nie było wtedy problemów z pracą, a i dostęp do mieszkań był łatwiejszy. Musieli kilka lat poczekać, ale mieszkanie dostawali za kilka pensji. Dziś mieszkanie kosztuje 70-80 pensji. Obecny 20-latek z pierwszej grupy widzi pomyślne perspektywy w wejściu Polski do Unii Europejskiej i nie szuka pozytywów w poprzednim ustroju. 20-latek bez wykształcenia uważa go za bezpieczniejszy, łatwiejszy dla człowieka, który nie jest przyzwyczajony do ciągłej walki. Nasi rodzice mieli życie spokojniejsze i wolniejsze, mieli więcej czasu. Obecnie młody człowiek nie ma czasu ani środków na wychowanie i wykształcenie dzieci. 46% młodych ludzi, do 26. roku życia, to bezrobotni.

Kuba Jakowicz, skrzypek, syn prof. Krzysztofa Jakowicza
Nie można mówić o zazdrości. Jeśli chodzi o start, rozpoczęcie kariery i pracy, jest mi łatwiej niż moim rodzicom. Miałem 15-16 lat, kiedy nagrałem pierwszą w życiu płytę, ojciec czekał na to prawie dwa razy dłużej. Jego pozycja w świecie muzyków jest oczywiście dużo wyższa, ale on ma 63 lata, a ja 21. Jeśli nadal będę się rozwijał w tym kierunku, mogę wiele osiągnąć. Nie chodzi o sprawy materialne, ale o satysfakcję wewnętrzną. Obecne czasy są cięższe dla muzyki poważnej, jest coraz mniej publiczności, pracujemy dla wąskiego grona ludzi i najważniejsze jest to, co zostaje w środku człowieka.

Michał Tober, minister, rzecznik prasowy rządu
Obecne pokolenie 20-latków jest w znacznie lepszej sytuacji niż ich rodzice. Jeśli jednak czegoś szczególnie rodzicom zazdroszczę, to tego, że gdy mieli po 20 lat, dane im było zakosztować prawdziwego życia studenckiego, bo wtedy studia były czasem nauki i zabawy. Obecne pokolenie nie ma już tej szansy. Rodzice podczas studiów nie musieli zdobywać pozycji na rynku. Teraz także ten okres poddawany jest wymogom pracy i rynku, tworzenia własnego CV. Poziom zorganizowania i zintegrowania środowiska studenckiego jest zerowy w porównaniu z tym, czego doświadczyli rodzice. Nie ma nie tylko takich klubów studenckich i imprez kulturalnych, ale nawet osławionych studenckich spółdzielni pracy, w których, jak wspominają rodzice, zarabiało się wielokrotnie więcej niż potem na etacie. Teraz skończyła się beztroska, nastał czas ostrej, twardej konkurencji z użyciem łokci.

Zuzanna Celmer, psycholog, psychoterapeuta
Mam wrażenie, że młodzież nie zazdrości niczego rodzicom, choć to zależy od środowiska, w jakim jest wychowywana. Jeśli w domu są przekazywane wartości własnej tradycji, legendy i mity rodzinne, wtedy rodzi się jeśli nie zazdrość, to podziw lub żal, że tamto pokolenie przyłożyło się do przemian w kraju, że miało taki trudny, ale bohaterski czas. Jeśli jednak tego nie ma, bo wcześniej „była czarna pustynia”, a teraz „żyjemy w innym świecie”, to wydaje się, że teraz jest świat kolorowy, pociągający, który oferuje więcej. Wszystko zależy od tego, gdzie się mieszka, jakie są możliwości. Nasze 20-latki nie są takie same.

Artur Szatter, prezenter pogody w TVP 3
Z opowiadań rodzinnych wynika, że rodzice nie mieli lekko ani w domu, ani w pracy. Niczego więc im nie zazdroszczę, szkoda mi jednak pewnych zjawisk, które poznikały. Moi rodzice np. mieli więcej okazji do uśmiechu. Niby teraz też jest się z czego pośmiać, ale nie ma na to czasu ani chęci. Wydaje się też, że rodzice mieli więcej autorytetów, w szkole, wśród ludzi kultury itp., a dziś o to trudniej. Sam mam czteroletniego syna i obawiam się, że on też będzie odczuwał brak mądrych nauczycieli, do których można pójść po radę. Widzę po sobie, jak mało mam czasu dla swoich zainteresowań, na spotkania z przyjaciółmi i na chwilę refleksji. Może nastąpiła idealizacji przeszłości, ale kiedyś było też więcej czasu po pracy, np. dla rodziny.

Anna Arent, studentka SGH
Mam już 22 lata, ale chyba niczego rodzicom nie zazdroszczę. Bo niby czego? Wiedzy życiowej, którą już mają, czy doświadczenia? Oni zaczynali w innych czasach, ale teraz żyje się lepiej. Pieniędzy chyba też nie zazdroszczę. Teraz są większe możliwości dobrego zarobku.

Paweł Ozierski, przewodniczący organizacji AIESEC Szkoły Głównej Handlowej
Nie uwzględniam w ogóle takiej możliwości, że można rodzicom czegoś zazdrościć. Każdy ma swój czas, a my możemy osiągnąć coś innego i powinniśmy tę szansę wykorzystać jak najlepiej. Tym bardziej że możemy zrobić więcej niż oni. Ich ograniczał system polityczny i państwo.

Maciej Świderski, Stowarzyszenie Młodzi Konserwatyści, przewodniczący Rady Krajowej
Na pewno zazdrości się tego, że mieli większy wpływ na bieg wypadków i brali udział w przemianach na początku lat 90. Ja nie mogłem uczestniczyć w budowaniu tej Polski od samego początku, bo rozpoczynałem szkołę za czasów PRL, a kończyłem w III RP. Żałuję, że ominęły mnie różne akcje protestacyjne, bo byłem za mały do działalności opozycyjnej. Nie zazdroszczę natomiast tego, że za czasów młodości rodziców granice nie były otwarte do zwiedzania Europy i świata. Czasy wtedy były spokojniejsze, bez takiej rywalizacji wśród młodzieży, jaka jest teraz. Dawniej jakby bardziej sobie pomagano, dziś traktuje się każdego jako konkurenta. Ponieważ nie można było robić wielu dodatkowych rzeczy, ludzie mieli więcej czasu na rodzinę i książki, a teraz biegają za pieniądzem. Nie zazdroszczę rodzicom ich problemów z językami obcymi, bo oni nie mieli wyboru, musieli się uczyć jednego języka obowiązkowego, a np. angielski traktowano jako drugorzędny.

 

Wydanie: 34/2002

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy