Czy Polska rzeczywiście jest w budowie?

Czy Polska rzeczywiście jest w budowie?

Prof. Paweł Śpiewak,
socjolog, UW
Pamiętam jeszcze audycję radiową Jacka Fedorowicza „Cyrk w budowie”, która była kpiną z podobnego hasła Edwarda Gierka. Wtedy też wiele się mówiło o budowie dróg, hut itd. Autorzy hasła PO poszli chyba tym samym tropem co Gierek – jest to zabawne, ale mnie się nie podoba. Co innego widzieć, że wiele się u nas buduje, a co innego robić z tego hasło wyborcze, bo to może naprawdę oznaczać, że Polska jest w chaosie.

Robert Kuczyński,
dyrektor Centrum Realizacji Inwestycji PKP PLK SA
To hasło polityczne, a ja nie chciałbym być utożsamiany z jakąś opcją, jednak w przypadku polskiej kolei jest absolutnie prawdziwe. Od 30 lat nie było tak wielkich przedsięwzięć inwestycyjnych, których koszt szacuje się na 12 mld zł, a teraz przeżywamy kulminację prac modernizacyjnych i pojawiają się przejściowe utrudnienia dla pasażerów. Pod koniec roku wszyscy powinni już odczuć poprawę. Tylko w pierwszej połowie 2011 r. zmodernizowano 113 km torów, 38 km sieci trakcyjnej, trzy mosty, sześć wiaduktów, 21 przepustów, cztery tunele, 15 peronów. Remontuje się dworce, kupuje nowy tabor. Z perspektywy PKP Polska jest rzeczywiście w budowie.

Jadwiga Staniszkis,
socjolog, Instytut Studiów Politycznych PAN
Niektóre miejsca w Warszawie robią już dobre wrażenie, np. most Gdański, ale nie wszędzie tak jest, częściej widać obłęd, wszystko grzęźnie, a na budowach pracuje garstka ludzi. Hasło nie jest więc porywające, bo zaraz się pojawia pytanie o koszty i organizację. Dlaczego w Niemczech buduje się szybciej, a koszt 1 km autostrady jest niższy niż u nas? Każdy odcinek buduje kto inny. Ludzie się boją, że brakuje tu myśli przewodniej. Czy ważniejsze są autostrady wschód-zachód, czy północ-południe. Czy ważniejsze są drogi, czy kolej itd. Buduje się często bezmyślnie, bez wizji, odcinając nierzadko peryferie od centrum.

Paweł Szałamacha,
prezes Instytutu Sobieskiego, b. wiceminister skarbu
To jest próba retorycznego wybrnięcia z problemu, jakim jest niepowodzenie w budowie autostrad, a zarazem próba ukrycia bałaganu na potrzeby kampanii. Władze przez cztery lata milczały w sprawie wielkich inwestycji, ale teraz muszą zatuszować kilka spektakularnych porażek. Szkielet transportowy kraju miał być gotowy do lata przyszłego roku, ale nie będzie, bo popełniono proste błędy. Podczas budowy kluczowych odcinków dróg, np. autostrady z zachodu kraju do Warszawy, tracono czas na negocjacje, więc wszyscy wykonawcy uznali, że można podbijać stawkę, bo to ważne odcinki. Stawiano warunki, których Generalna Dyrekcja nie umiała spełnić. A potem wybrano inwestora chińskiego.

Prof. Jerzy Bralczyk,
językoznawca, SWPS
Odnoszę się do tego hasła ambiwalentnie, bo może ono mieć aspekt pozytywny, wynikający z faktu, że coś się buduje, lecz jednak jest już sfrazeologizowane i sugeruje, że wszystko, co w budowie, jest rozpaprane. Budowanie jest też tradycyjnym wytłumaczeniem różnych niedogodności, niedostatków i opóźnień. Budowanie nie musi oczywiście oznaczać permanentnego poprawiania usterek, ale jeśli się ciągle buduje, a jeszcze niewiele zbudowano, to wydaje się, że hasło jest niezbyt udane. Może jest lepsze od SLD-owskiego „Jutro bez obaw”, które może ewokować niepewność, gdyż wszelkie negacje brzmią niedobrze, ale na pewno niezupełnie udane.

Prof. Wawrzyniec Konarski,
politolog, SWPS, UJ
To pojęcie można rozumieć jedynie metaforycznie. Nie zgadzam się z tym, aby było kojarzone tylko z jedną formacją, która ową budowę zaczęła i ją skończy. Proces przebudowy społecznej, politycznej i ekonomicznej rozpoczęto 22 lata temu. Każde państwo, które weszło w fazę transformacji, ma skłonności do kreślenia końca takiej fazy i stosowania pojęć niejako na wyrost, jak np. państwo prawa, wolny rynek itd. W tej przebudowie każda ekipa popełniała jakieś błędy, np. w sferze infrastruktury, gdzie cały transport przerzucono na drogi, zapominając o kolei. Widzimy też błędy w sferze ochrony zdrowia, edukacji – powstanie gimnazjów – i w sferze praktyki funkcjonowania państwa prawnego. Nikt nie powinien przypisywać sobie wyłącznej zasługi naprawy tego stanu rzeczy.

Roman Nowicki,
prezes Kongresu Budownictwa
To jest jednak ściema, bo Polacy w ogóle nie widzą budownictwa mieszkaniowego. Każdego roku buduje się mniej niż w roku ubiegłym, więc to hasło PO jest zupełnie nie na miejscu. Nie uregulowano podstawowych spraw, m.in. nie znowelizowano prawa budowlanego, zaledwie 30% powierzchni kraju jest objęte planami zagospodarowania przestrzennego. W tzw. mieszkaniówce 96% zajmują deweloperzy, natomiast budownictwo indywidualne, socjalne, komunalne, a nawet spółdzielcze stanowi absolutny margines. To oznacza, że nie ma w Polsce polityki mieszkaniowej, co potwierdziła także NIK, a przez ostatnich 20 lat wyprzedano prawie milion mieszkań komunalnych i dziś osoby mniej zamożne nie mają na co liczyć, bo z tej puli niczego nie otrzymają.

Wydanie: 35/2011

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy