Czy polski emeryt musi być biedny?

Czy polski emeryt musi być biedny?

Tadeusz Staniewski, sekretarz generalny Krajowej Partii Emerytów i Rencistów
Trzeba powiedzieć jednoznacznie – emeryt jest biedny i będzie coraz biedniejszy. Przeprowadzane waloryzacje nie rekompensują wprowadzanych podwyżek, koszyk emeryta zaś jest zupełnie inny niż pozostałych obywateli, pieniądze wydaje się tylko na leki i wyżywienie. Emeryt najczęściej nie walczy już o mieszkanie, bo je ma lub żyje u kogoś, nie ma wielu innych powodów do wydawania pieniędzy. Straszenie emerytów i rencistów parapodatkiem od niedołęstwa jest totalną bzdurą. Wszystko to są paradoksy nastawione na ogołocenie jego kieszeni. Nikt nie zastanawia się, jak mu pomóc, ale jak mu zabrać. Gdy jeszcze nie było kryzysu, emeryci nie korzystali z dobrodziejstw wzrostu gospodarczego. Do ich kieszeni nie trafiły pieniądze, które poszłyby na konsumpcję polskich leków oraz rodzimej żywności i nakręciły koniunkturę. Jeśli społeczeństwo nie szanuje emerytów i rencistów, ludzi najstarszych, to stacza się moralnie. Mądre narody zwykle miały radę starszych, która dawała świadectwo roztropności, tymczasem u nas emeryci i renciści nie mają nawet przedstawicieli w Komisji Trójstronnej, gdzie decyduje się o sprawach finansowych.

Zofia Niczke, założycielka Fundacji Emeryt
Nie musiałby być biedny, gdyby transformacja ustrojowa w Polsce przez ostatnie 20 lat była prowadzona uczciwie, gdyby majątek przez nas tworzony zasilił przy prywatyzacji konta tych, którzy go wypracowali, gdyby waloryzacje emerytur były uczciwe, co postulowaliśmy wielokrotnie. Jednak u nas w sposób neobolszewicki wszystkich wywłaszczono, wszystko odebrano, beneficjentami zaś zostało 1-5% ogółu. W takim układzie emeryt musi być biedny i te nierówności społeczne wciąż się pogłębiają.

Anna Bańkowska, posłanka, Klub Lewica
Chciałabym, żeby nie był biedny, i trzeba robić wszystko, aby np. była wyższa waloryzacja świadczeń, które nie nadążają za inflacją, gonią podwyżki cen. Żyje się ciężko, ale nowym emerytom będzie jeszcze ciężej, bo zupełnie nie sprawdziły się zapowiedzi reformatorów, że teraz przyjdzie dla nich czas wakacji na Hawajach. Emeryt będzie przykuty do domu. Nie może się przebić w parlamencie dyskusja o konieczności podwyższenia świadczeń najniższych, zwłaszcza dla osób z bardzo długim stażem pracy, powyżej 20-25 lat. Wtedy jakoś znikłaby nam grupa osób, która mimo długiej aktywności zawodowej nie jest w stanie przeżyć z emerytury do pierwszego. Biedę w Polsce klepie ok. 1 mln emerytów, niektórzy mają na utrzymaniu rodziny, tymczasem nasze progi dochodowe nie były zmieniane od 2004 r. Ten dramat emerycki nie wychodzi na ulicę, pozostaje w mieszkaniu, bo osoby w podeszłym wieku są zgaszone, przybite. W zajęciach uniwersytetów trzeciego wieku biorą udział osoby otrzymujące świadczenia powyżej minimalnego, bo najbiedniejsi nie są już w stanie oderwać się od problemów dnia codziennego. Obiecywanie 3,5% rewaloryzacji to kpina. Trzeba mimo kryzysu przeznaczyć wyższe środki na pomoc społeczną i na rewaloryzację.

Prof. Zdzisława Janowska, posłanka SdPl, polityka społeczna
Polski emeryt nie ma prawa być biedny. Na szczęście może nieco dorobić do emerytury i to prawo nie zostało mu odebrane. Jest to często człowiek bardzo dobrze wykształcony i jego wiedza i doświadczenie nie mogą się marnować. Emeryt to dla mnie mentor w pracy, trzeba mu pomóc, powinien być bardzo hołubiony. Nie należy pozwalać zbyt wcześnie odchodzić na emeryturę, zwłaszcza dotyczy to pań, bo przez to będą cierpieć z powodu niskiej emerytury. Trzeba więc przekonywać ludzi, by jak najdłużej byli aktywni zawodowo. U nas wskaźnik zatrudnienia po pięćdziesiątce jest za niski w stosunku do krajów Unii Europejskiej, trzeba go podnieść nawet o 12-15%. I znów szczególnie mocno odnosi się to do pań po pięćdziesiątce.

Dr Kamila Bielawska, systemy emerytalne, Uniwersytet Gdański
Oczywiście nie musi być biedny, ale gdy się ma na myśli poziom świadczeń emerytalnych, one będą takie, na jakie nas stać, jakie nam oferuje państwo, a nawet wyższe, bo każdy powinien sam uzupełnić swój kapitał poprzez własne oszczędności, aby zapewnić lepszą przyszłość na starość. W 2008 r. średni poziom emerytury wynosił 57% ostatnich zarobków, co nie jest złym wynikiem w stosunku nawet do innych krajów Europy, zwłaszcza że jest to emerytura publiczna. Jednak w przyszłości, aby osiągnąć tę samą „stopę zastąpienia”, każdy będzie musiał sam oszczędzać. Może nie osiągnie poziomu jak w reklamie „wczasy na Hawajach”, bo cudów nie ma, ale powinien uwierzyć, że nawet niewielkie, ale regularne wpłaty, np. 50-90 zł przez 30 lat, pozwolą uzbierać kapitał, który zwiększy poziom przyszłej emerytury. Trzeba też pamiętać, że największe zagrożenie ubóstwem nie występuje w gospodarstwach emeryckich, ale w rodzinach wielodzietnych lub u osób samotnie wychowujących dzieci.
Notował Bronisław Tumiłowicz

Wydanie: 27/2009

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy