Czy w polskiej polityce gorsze elity wypierają lepsze?

Czy w polskiej polityce gorsze elity wypierają lepsze?

Dr Agnieszka Waldon-Kałuża,
politolog, Akademia Świętokrzyska
To chyba widać. Zostaliśmy zauroczeni. Zwłaszcza w Świętokrzyskiem mieliśmy podczas kampanii istny najazd ministrów i koncerty życzeń w ich wykonaniu. Cały czas rząd utrzymywał się u władzy, tworząc świetny wizerunek medialny, więc wiele osób wybierało PiS jako szyld, a nie koncentrowało się na osobach. Tymczasem na listach kandydatów przeważała mizeria, nie było tutaj rasowych samorządowców, lecz osoby bez doświadczenia i obycia politycznego. Dobrze, że przynajmniej PSL stało się bardziej wiarygodne, wraca do łask, bo przestało eksperymentować jako partia miejska i sięga znów do swej tradycji. Także lewica, odnosząc się do korzeni centrolewicowych, zyskała uznanie wielu wyborców. To się tym ugrupowaniom opłaciło.

Prof. Eugeniusz Zieliński,
współczesne ustroje polityczne, rektor Wyższej Szkoły Administracyjno-Społecznej w Warszawie
To zależy od szczebla samorządu. Na poziomie gminnym i miejskim jest lepiej, w powiecie gorzej, a w sejmikach wojewódzkich miernota. Realna aktywność i wykształcenie zmienia się na lepsze tam, gdzie społeczność weryfikuje kandydatów. Powiat jest pod tym względem nieskrystalizowany i nie do końca samookreślony, na wojewódzkich wodzów zaś partie wystawiły tych, którzy byli i są nieudacznikami, a wcześniej nie wykazali się na żadnym szczeblu. Lepiej może być dopiero w kolejnych wyborach, kiedy odejdą stare elity, a nowe lepiej się wykształcą. W państwach zachodnich, np. w Holandii, podobny etap przechodzono w latach 60.-70., a dopiero teraz się tam wyleczyli z gadania „o dupie Maryni”. W Polsce na razie nawet wyników z wyborów w komisji nie można było podać w ciągu pół godziny po zamknięciu lokali.

Prof. Tadeusz Bodio,
psychologia polityki, UW
PiS zmienia nie tyle elity lepsze na gorsze, ile obce na swoje. A ponieważ ma kłopoty z dobrze przygotowanymi kadrami, to zmiany odbijają się na jakości władzy. PiS głosi politykę etyczną, a uprawia politykę pragmatyczną. Społeczeństwo oczekuje tego pierwszego, ale strategia partii związana z utrzymaniem władzy wymaga tego drugiego. Zwraca jednak uwagę fakt, że wielu ludzi nominowanych przez PiS do elit władzy i na stanowiska w spółkach to ludzie bardzo młodzi, 27-30 lat. Takie nominacje to z punktu widzenia PiS bardzo mądre posunięcie: zyskuje wielu zwolenników i otwiera zablokowane przez lewicę i PO ścieżki rekrutacji dla nowego pokolenia. Energia, siła i witalność młodych zrekompensują ich brak doświadczenia. Młodzi, którym dano szansę zrobienia kariery, będą wierni, zaangażowani, a to oznacza, że polityka kadrowa PiS jest obliczona na lata, na trwałe przejęcie władzy w Polsce. To jest czytelne i ewidentne i tłumaczy sukcesy partii na poziomach gminnych i powiatowych.

Wiesław Gałązka,
ekspert ds. marketingu politycznego
Niestety tak. Świadomość obywatelska powinna się budować od dołu i na szczęście nie wszędzie było gorzej. W tzw. małych ojczyznach, gdzie ludzie się znają, wybór był lepszy. Niestety nastąpiło spoufalenie się z władzą i ludziom się wydaje, że skoro tylu kandydatów coś prymitywnego powiedziało lub zrobiło, to każdy tak potrafi. Przed 17 laty Adam Michnik w „Gazecie Wyborczej” stwierdził, że kandydat na prezydenta, choć ma wielkie zasługi, nie spełnia warunków. Wtedy też otworzyła się furtka dla tych, którzy nie mieli wiele do stracenia, a mogli się dobrze ustawić. Dziś krytykujemy rządzących, ale oni sami do tego dopuścili. Jest jednak nadzieja, że skompromitują się dostatecznie i zostaną zastąpieni przez nowe elity, kompetentne, wykształcone, dążące do samospełnienia.

Prof. Krzysztof Gorlach,
socjolog polityki, UJ
Zapewne elity sprawniejsze wypierają mniej sprawne, choć niekoniecznie gorsze pod względem przyjętego programu. Na temat programów też zresztą jest wiele punktów widzenia. Ostatnie wybory regionalne wykazały, że społeczeństwo wybiera elity bardziej pragmatyczne, rzeczywiście skupione na problematyce lokalnej i regionalnej. Wygrali więc ci, którzy mieli więcej konkretów i coś już zrobili, przegrali zaś zwolennicy ogólnospołecznych haseł, takich jak lustracja.

Prof. Jerzy Rebeta,
socjologia, elity polityczne, KUL
Zdanie to może występować jako hipoteza. Lepsze elity nie tyle są wypierane, ile nie są wciągane np. do mediów, nie występują na rynku, a nawet się o to nie ubiegają. Przykładów jest cała masa. Czasami ktoś nobilituje struktury, w których działa, czasami struktury nobilitują jego. Niestety pojawiło się wiele „zawodowych autorytetów”, które wygłaszają opinie bez rzetelnej analizy i dokumentacji. Tak jest również w środowisku socjologów. Bardziej wierzę tym, którzy podają jakieś dane empiryczne, niż stawiają tylko efektowne tezy, ale ich stanowisko nie jest ani przemyślane, ani umotywowane. Tak jak w świecie nauki niechętnie się spogląda na osoby wyłącznie z dużym dorobkiem publicystycznym, tak i w polityce powinniśmy krytyczniej oceniać kandydatów, którzy mają tylko wiele do powiedzenia.

 

Wydanie: 47/2006

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy